„Pojechaliśmy, wygrałem i wróciliśmy do domu zadowoleni” – Lukas Gogol, który na akordeonie wygrał sobie zwycięstwo w „Mam talent”

Dla mnie były to jakieś magiczne sztuczki. Moczyłem ręce w zimnej wodzie i czekałem, aż skostnieją – mówi Lukas Gogol, akordeonista, który wygrał 10 edycję „Mam talent” – Następnie chwilę przed występem trochę się rozgrzewałem. Potem siadałem na krześle i grałem. Ze zwycięzcą show porozmawialiśmy o jego wielkiej pasji do muzyki, sposobach na tremę oraz kulisach popularnego programu.

Lukas Gogol/facebook

Paulina Berini, Coś nowego: Lukasie, od twojej wygranej w „Mam talent” minęły trzy lata. Wracasz czasem myślami do 10 edycji show?
Lukas Gogol: No jasne! To jest coś, co zmieniło moje życie i z chęcią wracam do tych czasów. Staram się jednak iść cały czas do przodu.

PB, CN: Sam zdecydowałeś się wziąć udział w programie czy zwerbowali cię do tego twoi bliscy albo nauczyciel akordeonu?
LG: Przyszło mi to do głowy dosłownie chwilę przed snem, przeglądając Facebook’a. Zobaczyłem ogłoszenie o pre-castingach, że jeszcze można się zgłosić i pojechać do Wrocławia. Rano poszedłem do taty, żeby mi wszystko podpisał. No i pojechaliśmy!

PB, CN: Czyli najpierw pre-casting we Wrocławiu. Co było dalej?
LG: Tak, najpierw byłem na pre-castingach we Wrocławiu. Później czekałem na SMS-a, którego dostawali zakwalifikowani uczestnicy. Najpierw dostałem wiadomość, że główny casting jest w Warszawie, a później okazało się, że jednak w Poznaniu. Pojechaliśmy, wygrałem i wróciliśmy do domu zadowoleni. Atmosfera piękna. Chciałbym na chwilę wrócić z powrotem do tych czasów.

PB, CN: Jak wyglądają kulisy „Mam talent”?
LG: Bardzo dużo prób. W momencie, gdy coś już się zadzieje, to dochodzą jeszcze wywiady. Ja dostałem ten złoty guzik, więc po przesłuchaniach robiłem jeszcze promocyjne rzeczy na przebitki do programu. Wraca się do domu i jest pewien okres czasu czekania; od czerwca do końca września albo początku listopada, wtedy, kiedy zaczyna się transmisja. Później są tak zwane live’y, czyli półfinały. Jeszcze w międzyczasie jest wybieranie uczestników do kolejnych etapów show. Ja dostając złoty guzik, nie musiałem brać w tym udziału, od razu przeszedłem do półfinału, a później – prosto do finału.

PB, CN: Na każdym etapie programu wykonywałeś inny utwór, który był nie tylko piękny, ale i trudny. W jaki sposób dobierałeś repertuar i jak przygotowywałeś się do występów?
LG: Repertuar wybrałem dopiero pod koniec czerwca. Na półfinały miałem utwór całkiem świeży. Grałem na początku całego Vivaldiego, następnie po rozmowach z reżyserem i całą ekipą telewizji TVN postanowiliśmy dodać coś popowego. Chcieliśmy zrobić taki miks z muzyki klasycznej z dodatkiem, jak to mówi pan Darek, Michaela Jacksona, i ruszać z tym na półfinały.

PB, CN: Czyli to nie była do końca twoja decyzja, że wybierałeś sobie takie, a nie inny utwór i go grałeś.
LG: Na początku była to moja decyzja. Później po drodze rozmawiałem z reżyserem i trzeba było pójść na kompromis, ale dogadywaliśmy się (śmiech).

PB, CN: Podczas programu występowałeś przed ogromną publicznością. W jakich momentach pojawiał się stres, a może – czy w ogóle się pojawiał? Jak sobie z nim radziłeś?
LG: Wiadomo, że stres w takich sytuacjach przeżywałby każdy. Przed występem nie czułem nic, dopiero tego samego dnia pojawił się lekki stres. Największy miałem wtedy, gdy wchodziłem na scenę, więc musiałem sobie jakoś z tym radzić. Mój nauczyciel – pan Darek – miał dużo pomysłów, co w takiej sytuacji zrobić. Dla mnie były to jakieś magiczne sztuczki. Moczyłem ręce w zimnej wodzie i czekałem, aż skostnieją. Następnie chwilę przed występem trochę się rozgrzewałem. Potem siadałem na krześle i grałem. W tym momencie, gdy jest taki przypływ tego stresu, my (artyści, muzycy – przyp. red.) się całkowicie rozluźniamy. Tak twierdził pan Darek i to naprawdę pomogło.

PB, CN: Jak to jest zostać zwycięzcą tak ogromnego na miarę odbiorców i popularności show? Jakie emocje towarzyszyły ci w momencie ogłoszenia werdyktu i po jego ogłoszeniu?
LG: Myślę, że to duże szczęście. Nie spodziewałem się tego, bo nie poszedłem do programu, żeby wygrać. Chciałem sprawdzić siebie i zobaczyć, jak po ośmiu latach moja muzyka zadziała na ludzi.

PB, CN: Słyszałam, że zwycięstwo zawdzięczasz wodzie święconej.
LG: To była bardzo śmieszna sytuacja! Jak wyjeżdżałem, to chciałem sobie umyć buty. W szafie znalazłem słoiczek. Myślałem, że to jakiś preparat od babci do czyszczenia, więc wziąłem go i umyłem nim buty. Później okazało się, że to była woda święcona. Moja babcia mówi, że to dzięki temu wygrałem i ja myślę, że rzeczywiście coś w tym jest.

PB, CN: Co zmieniło się w twoim życiu z perspektywy tego czasu, czyli od wygranej w „Mam talent”? Co dał ci program? Otworzył przed tobą jakieś nowe ścieżki, możliwości?
LG: Oczywiście! To dalej jest świetna przygoda. Zyskałem dużo nowych znajomości, a dzięki wielu koncertom zdobyłem nową wiedzę. To jest świetne doświadczenie.

Lukas Gogol/facebook

PB, CN: Na twoim kanale na YouTubie udostępniasz bardzo intrygujące utwory, które nagrywasz z innymi młodymi i utalentowanymi muzykami. Kto wychodzi z inicjatywą stworzenia takiego projektu?
LG: Tak naprawdę to wszyscy razem. Chłopaki do mnie dzwonią, że mają pomysł na coś fajnego. Każdy przygotowuje jakiś plan i bierzemy się do pracy. Przy nagraniach zawsze jest zabawna, luźna atmosfera. Bardzo dobrze się dogadujemy i lubimy.

PB, CN: Jak wyglądają prace nad nagraniem jednego utworu? Dużo czasu wam to zajmuje?
LG: To tak naprawdę zależy od dnia. Czasami jedziemy do studia, siedzimy i nad tym myślimy. Jak nic nie przychodzi do głowy to rezygnujemy, bo nic z tego nie wyjdzie, ale są takie dni, kiedy mamy na to dużo czasu, jesteśmy zmobilizowani, ponieważ mamy jakieś plany, pomysły, więc lecimy do przodu.

PB, CN: Bo są to na razie covery?
LG: Tak.

PB, CN: A chciałbyś tworzyć własną muzykę? Masz już swoje kompozycje?
LG: Owszem. Myślę, że za pewien czas będziemy chcieli wyjść na zewnątrz i pokazać swoje utwory.

PB, CN: Twoje plany na przyszłość… O czym marzysz?
LG: Chcę rozwijać się w muzyczną stronę. Nabywać znajomości i doświadczenia w tym świecie.

PB, CN: Jesteś w maturalnej klasie, ze chwilę będziesz kończył szkołę. Planujesz iść na jakieś muzyczne studia?
LG:
Tak, planuję, ale co z tego będzie – jeszcze nie wiem. Chciałbym iść na akademię muzyczną, jednak najpierw trzeba zdać maturę, a jak wiadomo – teraz jest straszny okres dla wszystkich uczniów.

PB, CN: Lukasie, życzę ci, żebyś tą maturę zdał i dostał się na wymarzoną akademię muzyczną. Mocno trzymam kciuki za twoją muzyczną karierę.
LG: Dziękuję bardzo!

Paulina Berini

Paulina Berini

Studiuję Dziennikarstwo i komunikację społeczną na KUL. Skończyłam szkołę muzyczną w klasie akordeonu, śpiewam i interesuję się współczesną historią Polski. Jestem osobą otwartą, która uwielbia współpracę z ludźmi.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *