Planica inna niż zwykle

Pandemia koronawirusa przeszkodziła – i nadal sprawia trudności – w organizacji wielu imprez, w tym także sportowych. Odwołano Letnie Igrzyska Olimpijskie, Euro 2020, natomiast jedną z pierwszych były 26. Mistrzostwa Świata w Lotach Narciarskich, zaplanowane na 20-22 marca br. w słoweńskiej Planicy.

Planica 2020 logo
https://www.fis-ski.com/

Wierny kibic „zimowego sportu narodowego” naszego kraju kojarzy Letalnicę – skocznię mamucią w Planicy (HS240) – z finałem sezonu Pucharu Świata. To tam zjeżdżają się wszystkie reprezentacje, biorące udział w zawodach PŚ, aby wspólnie zakończyć czteromiesięczną rywalizację. Jest to miejsce, w którym następuje ceremonia dekoracji najlepszych zawodników klasyfikacji generalnej – zwycięzca odbiera Kryształową Kulę. Drużyna o największej liczbie punktów zdobywa Puchar Narodów, a lider klasyfikacji generalnej za loty otrzymuje Małą Kryształową Kulę. Tak też będzie i w trwającym od trzech tygodni nowym sezonie, jednak z uwagi na szczególność roku 2020, słoweńskie loty przeżyjemy podwójnie – na początku i końcu kalendarza Pucharu Świata.

 Wyjątkowość siódmego razu

Mistrzostwa Świata w Lotach Narciarskich to cykliczna impreza, odbywająca się co dwa lata, po raz pierwszy zorganizowana w 1972 roku w Planicy. W następnych sezonach, najlepsi lotnicy świata sześciokrotnie walczyli o medale na słoweńskim mamucie. Tegoroczna edycja jest więc siódmą przeprowadzoną na Velikance. Będzie to wyjątkowy czempionat pod wieloma względami; z racji panującej na świecie pandemii, zawody Pucharu Świata 2020/2021 odbywają się bez udziału publiczności. Jak wielokrotnie podkreślają zawodnicy, jest to ogromna strata, gdyż doping i wrzawa zgromadzonych wokół skoczni kibiców dobiega aż do uszu sportowców, zasiadających na belce startowej. Słoweńcy mieli ochotę zezwolić na kibicowanie z samochodów zgromadzonych na pobliskim parkingu, niestety obostrzenia wprowadzone w ich kraju uniemożliwiły takie rozwiązanie. Kibicom, w tym także z Polski, którzy wiernie podążają za skoczkami, pozostają jedynie transmisje telewizyjne.

Szczególny jest również czas organizacji zawodów. Tradycyjne zakończenie sezonu ma miejsce w godzinach przedpołudniowych (z racji na dogodne warunki pogodowe), a koniec marca to pięknie świecące słońce, zwiastujące nadchodzącą wiosnę. Konkursy w grudniu oznaczają, że serie przeprowadzone zostaną po południu, a więc przy sztucznie przygotowanym na tę okoliczność oświetleniu; Letalnica nie ma zamontowanych stałych lamp. Planica leży w rejonie słoweńskich Alp, więc śnieg nie jest tam żadną niespodzianką, mimo to zawodnicy, którzy znajdują się w tym ośrodku sportowym już od środy, byli zaskoczeni ilością leżącego wokół nich białego puchu. Adam Małysz, koordynator ds. skoków narciarskich i kombinacji norweskiej PZN, zamieścił następujący wpis pod swoim zdjęciem na Instagramie: „(…) choć jeżdżę do Kranjskiej Gory od lat, chyba aż tyle śniegu jeszcze tu nie widziałem” (09.12.2020) Utwierdza nas to w przekonaniu, że będą to inne niż dotychczas mistrzostwa.

Adam Małysz
https://www.instagram.com/adammalyszofficial/

Polskie szanse

Jakie znaczenie ma miejsce zawodów dla kadry polskich skoczków? Mamut w Planicy to jeden z ulubionych obiektów Kamila Stocha, srebrnego medalisty MŚwL w niemieckim Oberstdorfie z 2018 roku. W swoim ogromnym dorobku medalowym ma już wszystko oprócz jednego trofeum – nigdy nie udało mu się uzyskać tytułu mistrza świata w lotach. Nadarza się więc ku temu okazja w ten weekend. Czy tak się stanie przekonają się ci, którzy zasiądą przed telewizorami i dzielnie będą dmuchać pod narty, aby loty Stocha oraz pozostałych podopiecznych Michala Doleżala – Kubackiego, Żyły i Stękały – były jak najdłuższe i zarazem jak najpiękniejsze.

Za nami dwie z czterech rund składających się na konkurs indywidualny. Aktualnym liderem jest Niemiec Karl Geiger, ale po dzisiejszych kolejnych dwóch seriach jeszcze wszystko może się zmienić. Trzymajmy kciuki za naszych Orłów także w niedzielnej walce drużynowej. Liczymy, że uda się powtórzyć sukces sprzed dwóch lat, gdzie wywalczyli brązowy medal. Choć krążkiem w innym kolorze nigdy nie pogardzimy.

Julia Sroczyk

Julia Sroczyk

Studentka I roku Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej. Wielka fanka gorzkiej czekolady, dobrej kawy i pięknych kadrów zachodzącego słońca. Od dzieciństwa wierna skokom narciarskim oraz książkom.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *