Najważniejszy dzień 2021 roku w polskim MMA

18 grudnia był dla polskich kibiców wyjątkowym dniem. Podczas gali KSW 65 doszło do „największej walki w historii organizacji”. Za oceanem Mateusz Gamrot zawalczył o wejście do rankingu dywizji lekkiej w UFC.

KSW 65 było pierwszym wydarzeniem spod skrzydeł organizacji na nowej platformie streamingowej. Polski gigant po 17 latach zakończył współpracę z Polsatem i związał się z Viaplay. Szwedzka firma zawiodła pod względem ciągłości transmisji. Plusem natomiast była wysoka jakość obrazu.

Event rozpoczęła walka Shamada Erzanukajewa z Bartoszem Rewerą. Debiutujący reprezentant WCA to medialna postać promowana przez Malika Montanę i legendę mieszanych sztuk walki – Mameda Khalidova. Rewera nie wypełnił limitu wagowego, a podczas ważenia słaniał się na nogach. Mimo to podczas boju miał przewagę fizyczną, jednak to nie pomogło. Erzanukajew chłodził stójkowe zapędy przeciwnika sprowadzeniami do parteru. Dzięki dominującej postawie przez lwią część starcia pewnie wypunktował Rewerę, udanie debiutując.

W drugim pojedynku Patryk Likus zmierzył się z bardziej doświadczonym Piotrem Olszynką. ‘Proca’ zaprezentował szeroką gamę kombinacji stójkowych nie dając odetchnąć Olszynce. Ciągła presja doprowadziła do zakończenia pojedynku w drugiej rundzie sekundę przed gongiem. Likus wyprowadził obrotowy łokieć i znokautował rywala.

Trzeci bój rozegrał się między reprezentantkami płci pięknej. Anita Bekus stanęła w szranki z Magdaleną Sormovą. Polka postawiła twarde warunki Czeszce. Bekus przeważała pod kątem siły fizycznej co było widoczne podczas trwania pojedynku. Starcie zakończyło się jednogłośną decyzją sędziowską na korzyść Polki.

Następnie przyszedł czas na kartę główną. Damian Piwowarczyk podjął Marca Doussisa. Niemiec od pierwszego gongu rozpoczął agresywnie, wyprowadzając dużo dynamicznych kombinacji. Wysokie tempo przyczyniło się do słabej wydolności Doussisa już w połowie inauguracyjnej odsłony starcia. Wtedy rozpoczął się spektakl umiejętności Piwowarczyka. Polak zaprezentował bogaty arsenał technik kończących. Finalnie poddał swojego rywala dźwignią na łokieć w drugiej rundzie.

W kolejnej walce Adam Niedźwiedź zmierzył się z Miroslavem Brozem. Polak przeważał w pierwszych dwóch odsłonach. Jednak przez dużą intensywność opadł z sił w ostatniej rundzie. Wówczas Czech rozpoczął swoją dominację i zakończył tę część pojedynku wynikiem 10-8 na swoją korzyść. Taki scenariusz doprowadził do orzeknięcia większościowego remisu.

Nadszedł moment na batalię w dywizji królewskiej. Weteran Michał Kita zaprosił do oktagonu mniej obytego w MMA Marka Samociuka. Jak się okazało doświadczenie odegrało kluczową rolę. W połowie pierwszej rundy ‘Masakra’ zasypał swojego rywala gradem ciosów i zmusił sędziego do przerwania starcia.

Siódmy pojedynek na karcie walk odbył się w dywizji lekkiej i miał potencjał na walkę wieczoru. Łowca bonusów – Roman Szymański stanął naprzeciwko mocno bijącego Mateusza Legierskiego. Ponownie podczas tej gali doświadczenie wzięło górę. Szymański skończył swojego przeciwnika ciosami w parterze w drugiej odsłonie boju.

Następnie Lom-Ali Eskijew zmierzył się z Damianem Stasiakiem. Cała potyczka rozgrywała się na wysokim tempie. Niemiec był bliski skończenia Polaka w pierwszej rundzie, jednak ten przetrwał i odrodził się jak feniks z popiołów. Widzowie byli świadkami fenomenalnych wymian w stójce, które zapewniły niesamowite emocje. Końcowo sędziowie orzekli jednogłośnie zwycięstwo Eskijewa.

Przyszła pora na co-main event. Salahdine Parnasse stanął naprzeciw Daniela Torresa. Brazylijczyk z austriackim paszportem nie wypełnił limitu wagowego przez co stracił pas i nie mógł go odzyskać w przypadku ewentualnej wygranej. Walka była rewanżem za pojedynek z 30 stycznia gdy lepszy okazał się Torres. Tym razem jednak Parnasse zawalczył zachowawczo i stopniowo rozbijał rywala. Francuz pewnie wypunktował przeciwnika i został nowym posiadaczem pasa dywizji piórkowej.

Soldić nokautuje Khalidova.
Soldić nokautuje Khalidova.
autor fotografii: viaplay.pl

W walce wieczoru Mamed Khalidov podjął Roberto Soldicia. Stawką pojedynku było mistrzostwo dywizji średniej. Właściciele federacji okrzyknęli starcie „największym w historii organizacji”. Żywa legenda stanęła naprzeciwko przyszłej legendy. Pierwsza runda była dość analityczna, zawodnicy podeszli do siebie z dużym szacunkiem. Obaj wyprowadzali sporo kombinacji, jednak te Chorwata były silniejsze. W drugiej odsłonie pojedynek nabrał tempa. Na półmetku tej części starcia – Soldić przycelował lewym sierpowym i ściął z nóg Khalidova. ‘Robocop’ został podwójnym mistrzem KSW i wyraził chęć zdobycia trzeciego pasa, którego właścicielem jest Tomasz Narkun.

Za oceanem Mateusz Gamrot stoczył kolejny pojedynek pod banderą UFC. Polak stanął naprzeciwko uplasowanego na dwunastej pozycji w rankingu Diego Ferreiry. ‘Gamer’ w pierwszej rundzie sięgał po sprowadzenia, jednak walka szybko wracała do stójki. W tej płaszczyźnie do głosu dochodzili obaj zawodnicy, aczkolwiek to trafienia Polaka były skuteczniejsze. W drugiej odsłonie pojedynku bój przeniósł się do parteru, pod siatką Gamrot wyprowadził mocne kolano na korpus Brazylijczyka, przez co ten nie był w stanie kontynuować starcia. To zwycięstwo zapewniło Polakowi miejsce w czołówce rankingu kategorii lekkiej.

Filip Węglicki

Studiuje II rok dziennikarstwo i komunikację społeczną na KUL. Interesuje się filmami wojennymi oraz gangsterskimi. Chętnie śledzę piłkę nożną, NBA oraz największe federacje MMA na świecie. Jestem kibicem Chelsea F.C. oraz Philadelphii 76ers. Publikuje newsy na stronie MMA - bądź na bieżąco.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *