Piłka nożnaSport

Les Parisiens znowu na tronie. PSG triumfuje w finale Ligi Mistrzów.

Na Puskas Arena w Budapeszcie zobaczyliśmy starcie odmiennych taktyk, dwa gole, wiele kontrowersji, ponad 130 minut gry i serię rzutów karnych. Tytuł najlepszej klubowej drużyny Europy obroniła drużyna z Paryża.

Dwie szkoły piłki

Naprzeciwko siebie stanęli dwaj wielcy hiszpańscy trenerzy Luis Enrique i Mikel Arteta. Arsenal wygrał fazę ligową Ligi Mistrzów, potem wyeliminował Bayer Leverkusen, Sporting Lizbona i Atletico Madryt. Nie grali efektownej piłki, stawiali na pragmatykę i stałe fragmenty gry. PSG tak jak w poprzednim roku musiało zagrać dodatkowy dwumecz w 1/16 finału, pokonało w nim Monaco, potem w efektownym stylu „odprawili z kwitkiem” Chelsea i Liverpool a do finału awansowali, pokonując Bayern Monachium. Stosują oni styl oparty na eksplozywności i wymienności pozycji.

Finał na węgierskiej ziemi poprowadził Daniel Siebert z Niemiec. Na początku drużyny postawiły na rozpoznanie przeciwnika. Już w 6. minucie spotkania po wybiciu Marquinhosa piłka odbiła się od Leandro Trossarda i trafiła do wychodzącego „sam na sam” Kaia Havertza, który strzałem z ostrego kąta wyprowadził Kanonierów na prowadzenie. Niemiec niespodziewanie wyszedł w pierwszym składzie na finał, był to dla niego drugi gol w finale Ligi Mistrzów, pierwszego strzelił w barwach Chelsea w 2021 roku. Dyskusję wzbudziła sytuacja z 16. minuty, po dośrodkowaniu z rzutu różnego piłka odbiła się od ręki Bukayo Saki, arbiter uznał to za przypadkowe zagranie i nie wskazał na 11 metr.

Arsenal po strzelonej bramce ustawił tak zwany „autobus”. PSG nie umiało poradzić sobie z tak nisko ustawioną linią obronną przeciwko, duża wymienność pozycji atakujących nie pomagała w przedostaniu się pod pole karne przeciwnika. Udało im się wywalczyć wiele rożnych, próbowali też często uderzeń zza pola karnego, które lądowały wysoko w trybunach. Pierwszy celny strzał oddali w doliczonym czasie gry, uderzenie Fabiana Ruiza nie sprawiło większych problemów Davidowi Rayi. Jedną groźną sytuację pod koniec pierwszej połowy stworzyła drużyna z Londynu. Po składnej akcji strzał Kaia Havertza zablokował w ostatniej chwili Marquinhos.


Odrodzenie paryżan

Po przerwie Mistrzowie Francji wyszli zmotywowani i z nowym planem na grę. Coraz częściej przedostawali się w obręb pola karnego. Niewygodny strzał oddał z rzutu wolnego Achraf Hakimi. W 62. minucie w szesnastkę wdarł się Kvicha Kvarastkshelia, nie nadążył za nim Christian Mosquera i próbując ratować sytuację, zahaczył nogi przeciwnika i sędzia podyktował rzut karny. Zawodnicy Arsenalu próbowali jeszcze dyskutować z tą decyzją a przeciwnicy domagali się pokazania drugiej żółtej kartki Hiszpanowi, ale rozjemca tego spotkania po konsultacji z VAR-em został przy swojej pierwotnej decyzji. Ousmane Dembele ustawił piłkę na wapnie i wyrównał wynik meczu.

Po straconej bramce inicjatywę przejęła drużyna z Emirates Stadium, tak samo jak przeciwnicy w pierwszej połowie, nie umiała przedrzeć się pod bramkę strzeżoną przez Matwieja Safonowa. W 77. minucie Kvicha Kvarastkshelia ograł Williama Salibę i popędził w stronę bramki przeciwnika, jego strzał po odbiciu od Mylesa Lewis-Skelly’ego trafił w słupek. Kolejną kontrę wyprowadził wprowadzony z ławki Bradley Barcola, w ostatniej fazie akcji za daleko sobie wypuścił piłkę, co umożliwiło interwencję bramkarzowi Arsenalu. Trzy minuty później, niewiele piłkę nad poprzeczką przeniósł Vitinha. W ostatniej akcji regulaminowego czasu gry obejrzeliśmy jeszcze jeden rajd skrzydłowego PSG, tym razem oddał niecelny strzał. Pierwszy raz od dziesięciu lat obejrzeliśmy dogrywkę w finale Ligi Mistrzów.

Zmęczenie i wojna nerwów

W pierwszej połowie dogrywki drużyna z Parc des Princes opadła z sił i oddała posiadanie piłki przeciwnikom. W 102. minucie w pole karne wbiegł Noni Madueke, upadł po fizycznej walce z Nuno Mendesem, angielska drużyna domagała się podyktowania jedenastki, arbiter pozostał jednak nieugięty. Piłkarze odczuwali ogromne zmęczenie całym sezonem, Piero Hincapie doznał kontuzji, musiał mimo niej kontynuować grę, ponieważ nie było dostępnych żadnych zmian. W drugiej połowie dogrywki to PSG stworzyło dwie groźne sytuacje, obydwie zostały wybronione przez Davida Raye.

W dogrywce nie obejrzeliśmy żadnej bramki, więc pozostała nam tylko seria rzutów karnych. Były one wykonywane pod trybuną, na której siedzieli paryscy kibice. Pewnie swoje rzuty karne wykorzystali Goncalo Ramos, Viktor Gyokeres i Desire Doue. Eberechi Eze wykonał długi nabieg, ale został zmuszony przez Matwieja Safonowa, który został w środku bramki do zmiany decyzji w ostatnim momencie i ostatecznie nie trafił nawet w bramkę. Nuno Mendes oddał strzał na idealnej wysokości dla bramkarza i David Raya pewnie odbił piłkę. Swoją szansę wykorzystali Declan Rice, Achraf Hakimi, Gabriel Martinelli i Lucas Beraldo. Do ostatniego karnego podszedł Gabriel Magalhaes, który nie wytrzymał presji i kopnął piłkę nad bramką. Drużyna PSG została drugą po Realu Madryt drużyną, która obroniła trofeum Ligi Mistrzów.

W tym finale padł również jeden rekord. Jeden z najlepszych zawodników na boisku Vitinha, wyrównał rekord największej liczby celnych podań w finale Ligi Mistrzów. Wykonał ich 141, tyle samo, ile Xavi Hernandez w finale sezonu 2010/2011 roku w starciu wygranym przez Barcelonę z Manchesterem United.

Obrazek wyróżniający: pixabay.com

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *