Piłka nożnaSport

Nieoczekiwana wygrana FC Barcelony w Madrycie

Duma Katalonii ogrywa 1:0 Real Madryt w pierwszym meczu rywalizacji o finał Pucharu Króla. Podopieczni Xaviego wykorzystali błędy Królewskich, zagrali solidnie w obronie, dzięki czemu są w lepszej sytuacji przed kwietniowym rewanżem, który rozegra się na Camp Nou.

Mecz rozgrywany w stolicy Hiszpanii rozpoczął się intensywnie. Już w 1. minucie spotkania gospodarze mogli otworzyć wynik, jednak Modrić nie wykorzystał świetnego dogrania Carvajala, jego strzał został skierowany tylko w kierunku bocznej siatki. Obecni mistrzowie Hiszpanii rozgrywali dobre zawody, lecz brakowało im wykończenia. W 12. minucie wydawałoby się, że Real w końcu rozpieczętuje worek z golami, jednak na nieszczęście podopiecznych Carlo Ancelottiego bramka zdobyta przez Karima Benzemę nie została uznana, ze względu na spalonego. Kluczowy moment pierwszej części spotkania, a jak się ostatecznie okazało także dla losów całego meczu miał miejsce w 27. minucie. Wówczas błąd popełnił Camavinga, który skierował piłkę pod nogi rywali, co w bezlitosny sposób wykorzystali piłkarze Barcelony, wychodząc na prowadzenie. Głównym winowajcą okazał się Eder Militao, który skierował piłkę do swojej bramki, po akcji Kessiego. Real się nie załamywał i po straconej bramce próbował wyprowadzić wyrównujący cios w kierunku Blaugrany. Mieli do tego okazję w 41. minucie, jednak dobrą wrzutkę Kroosa zmarnował Carvajal. W drugiej odsłonie gry ponownie można było doświadczyć dominację klubu ze stolicy Hiszpanii. Królowie Europy byli znacznie częściej przy piłce od aktualnych liderów La Ligi, lecz ponownie nie byli w stanie przemienić tej przewagi na bramkę. Wielokrotnie dogrania Viniciusa, czy Fede Valverde były przechwytywane przez defensorów Blaugrany. Araujo oraz Kounde rozegrali wybitne zawody, umiejętnie zamykali wolne przestrzenie, dzięki czemu z łatwością blokowali większość strzałów rywali. Dodatkowo niezwykle pewnie zagrał na bramce Ter Stegen, który wyłapał wiele piłek. Najlepszą okazję do strzelenia gola w 2. połowie spotkania odnotowała Barcelona. W 72. minucie niekryty Franck Kessie uderzył piłkę w polu karnym gospodarzy, lecz tę zablokował mu dość nieoczekiwanie Ansu Fati. Dla Realu natomiast najbliższy zdobycia bramki był Rodrygo. Brazylijczyk uderzył finezyjnie w kierunku bramki rywali, tak na jego niekorzyść piłka wylądowała obok słupka.

Porażka Królewskich zaskakuje, Madrytczycy wystawili w tym meczu zasadniczo swój najmocniejszy skład, w sytuacji, gdy ich odwieczny rywal musiał sobie radzić bez Lewandowskiego, Pedriego oraz Dembele, a więc swoich ogniw napędowych. W dodatku rozgrywali mecz przed własną publicznością, gdzie ostatnio przegrali w kwietniu 2022 roku. Ewidentnie to nie był mecz Los Blancos, którzy nie wykorzystali sprzyjających okoliczności. Podopieczni Carlo Ancelottiego nie potrafili skruszyć muru defensywnego Katalończyków i finalnie nie oddali żadnego celnego strzału na bramkę rywali, przez co zasłużenie odnieśli porażkę.

Real Madryt – FC Barcelona 0:1 (27’ sam. Militao)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *