Pierwsze koty za płoty, czyli debiut Paulo Sousy

Reprezentacja Polski zremisowała 3:3 w meczu wyjazdowym z Węgrami. Inauguracyjny mecz eliminacji Mistrzostw Świata w 2022 roku obfitował w emocjonalny rollercoaster. Biało-Czerwoni wyszli z opresji mimo straty dwóch goli. Druga połowa meczu w wykonaniu Polaków to dobry omen przed meczami z Andorą i Anglią.  

Reprezentacja Polski wyszła na mecz ustawiona w dwóch formacjach. W defensywie wyszliśmy formacją 4-4-2. W fazie ofensywnej formacja przechodziła na grę 3-5-2 z trójką obrońców. Arkadiusz Reca pełnił rolę wahadłowego. Niestety nie był to udany mecz piłkarza Crotone, jak również nie popisał się drugi wahadłowy, Sebastian Szymański. Biało-Czerwoni stracili bramkę w 6. minucie meczu po błędzie Jana Bednarka i Wojciecha Szczęsnego. Piłkarz Southampton wypuścił Sallai’a, który miał otwartą przestrzeń do strzelenia bramki. Szczęsny odkrył krótki róg i Węgrzy skrzętnie to wykorzystali.  W pierwszej połowie meczu reprezentacja Polski nie oddała żadnego celnego strzału. Brakowało kreatywności i pomysłu na grę. Robert Lewandowski cofał się głęboko do rozgrywania a Arkadiusz Milik pełnił funkcję typowej “9”.   

Joker z talii Sousy  

Druga połowa również nie rozpoczęła się dobrze. Szybka strata bramki po błędzie Helika, który chwilę później opuścił boisko ze względu na otrzymaną żółtą kartkę. Zmienił go Kamil Glik i natychmiast wniósł więcej pewności w szeregi defensywne. Na boisko wszedł również Krzysztof Piątek, zastępując Jakuba Modera, który w dzisiejszym meczu nie zachwycał tak jak na boiskach Premier League i zanotował 15 strat. Ta zmiana okazała się trafna i gra na trzech napastników w systemie 3-4-3 przyniosła efekty w postaci kolejnej bramki. Murawę opuścił też Arkadiusz Reca, który zanotował najgorszy występ spośród wszystkich piłkarzy. Zastąpił go Kamil Jóźwiak i wybór ten okazał się być prawdziwym Jokerem w talii kart Paulo Sousy. Chwilę później rozruszał wahadła i strzelił bramkę. Niestety, katastrofalne błędy w kryciu popełnili Bereszyński i Reca, co poskutkowało ponownym objęciem prowadzenia przez Madziarów. Punkt dla Polski uratował Robert Lewandowskim kapitalnym uderzeniem pod poprzeczkę.   

Paulo Sousa udowodnił, że wie co robi posyłając na boisko trzech piłkarzy, którzy odmienili losy meczu. Wykazał się zmysłem taktycznym i myślę, że można mu w pełni zaufać. W pomeczowym wywiadzie przyznał się do błędu w kwestii wystawienia dwóch wahadłowych (Recy i Szymańskiego), którzy nie wnieśli nic do drużyny. Trzeba się jednak spodziewać, że nadal pozostaniemy przy grze trójką obrońców. Na uznanie zasługuje występ Zielińskiego w drugiej połowie spotkania, który zszedł niżej, przyspieszył grę i rozegrał kilka ciekawych akcji. Zaliczył fenomenalną asystę prostopadłym podaniem do Kamila Jóźwiaka. Grzegorz Krychowiak był pewnym punktem drugiej linii i wyglądał najlepiej w konstruowaniu ataku pozycyjnego, co może cieszyć, zważywszy na to, że za kadencji Brzęczka był wrakiem piłkarza. Brakowało Arkadiusza Milika. Był niewidoczny na boisku, oddał jeden, niecelny strzał głową. Rezerwowy Krzysztof Piątek okazał się znacznie lepszym wyborem. Paulo Sousa ma solidny materiał do analizy, w szczególności w grze defensywnej, przed następnymi meczami Polaków. Te zostaną rozegrane już 28 marca z Andorą i 31 marca z Anglią. 

Avatar

Sebastian Warowny

Student dziennikarstwa i komunikacji społecznej. Pasjonat sportu. Głównie piłka nożna i Serie A. Nieobojętny na inne ligi czy dyscypliny sportowe. W wolnym czasie kinomaniak.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *