70. TCS rozpoczęty – Kobayashi liderem, Polacy najgorzej w tym sezonie

Po krótkiej świątecznej przerwie wracają skoki. 70 zawodników stanęło na starcie 70. jubileuszowej edycji Turnieju Czterech Skoczni. Deszczowy konkurs należał do Ryoyu Kobayashiego. Pierwsze historyczne punkty Pucharu Świata zdobył Turecki zawodnik Fatih Arda Ipcioglu.

Tak, jak rok temu 29 grudnia po krótkiej świątecznej przerwie, w której poznaliśmy nowego Mistrza Polski, skoczkowie wrócili do rywalizacji. Tegoroczna 70. jubileuszowa edycja Turnieju Czterech Skoczni powitała zawodników deszczową aurą na niemieckiej Schattenbergschanze (HS137) w Oberstdorfie. Rozegrane 28 grudnia kwalifikacje, gdzie w których deszcz i wiatr rozdawali karty, wygrał w rewelacyjnym stylu Ryoyu Kobayashi, zwycięzca całego cyklu w 2019 roku, jeden z wielkiej trójki zwycięzców wszystkich czterech konkursów. Niespodziewanie po pierwszej serii liderem był Robert Johanson (135,5 metra). Pożegnanie z wąsami – kojarzącym się z Norwegiem atrybutem – przyniosło mu szczęście w pierwszym konkursie tegorocznej edycji TSC. Tuż za nim ze stratą sięgającą 4,6 punktu uplasował się Halvor Egner Granerud (132 m), wyprzedzając o niecałe 1,9 punktu Karla Geigera (131,5 m). Tuż za podium na półmetku był Marius Lindvik (129,5 m), piąty Ryoyu Kobayashi (128,5 m), natomiast szósty Lovro Kos (126,5 m). Czołową dziesiątkę uzupełnili Daniel Huber (129 m), Gregor Deschwanden (129 m), Stephan Leyhe (124,5 m) oraz Markus Eisenbichler (129,5 m). Lepiej od naszych zawodników zaprezentował się Turek, Fatih Arda Ipcioglu, zajmując 26. pozycję.

fot. Eurosport/ Fatih Arda Ipcioglu

Złoty Orzeł odpłynął Polakom

Po raz trzeci w tym sezonie mieliśmy tylko jednego Biało-Czerwonego w drugiej serii. Dawid Kubacki, uzyskując 111,5 metra, pokonał Manuela Fettnera i jako 27. zawodnik pierwszej serii awansował do dalszych zmagań. Niestety, reszta naszej reprezentacji nie potrafi odnaleźć formy, dzięki której Polacy zakończyli ubiegłoroczne zmagania w ramach 69. TCS kolejno na pierwszym, trzecim, piątym i szóstym miejscu. Dzisiaj czwórka Biało-Czerwonych, przegrywając swoje pojedynki, nie awansowała do serii finałowej, czym skomplikowała sobie walkę o Złotego Orła. Na trzydziestej drugiej pozycji zawody zakończył Jakub Wolny (118 m), tuż za nim uplasował się Paweł Wąsek (121,5 m). Trzydziesty ósmy był Piotr Żyła (114 m), natomiast na czterdziestej pierwszej pozycji zakończył ubiegłoroczny zwycięzca cyklu – Kamil Stoch (118 m).

Grupę pięciu „lucky loserów”, którzy mimo przegranych pojedynków awansowali do serii finałowej, stworzyli kolejno Junshiro Kobayashi, Simon Ammann, Stefan Kraft, Mackenzie Boyd-Clowes oraz Philipp Aschenwald.

Niebotyczne zakończenie konkursu

Finałowa seria zmagań rozpoczęła się bardzo spokojnie; Kubacki po słabym skoku zakończył zmagania na 28 pozycji. Niespodziewany w drugiej serii turecki zawodnik po skoku na odległość 109 metrów zakończył swoje zmagania tuż za Polakiem. Uzyskanie 139,5 metra przez debiutującego w tegorocznej edycji TCS Lovro Kosa spowodowało, że belka po raz pierwszy w środowym konkursie poszła w dół. Skaczący po nim zwycięzca dzisiejszych zawodów Ryoyu Kobayashi nie pozostawił reszcie zawodnikom cienia szansy, osiągając 141 metr w pięknym stylu. Następni zawodnicy nie trafili już tak dobrze z warunkami. Drugie miejsce w dzisiejszym konkursie zajął Halvor Egner Granerud (133 m), który po pierwszym konkursie w klasyfikacji TSC traci do lidera zaledwie 2,8 punkta. Podium uzupełnił prowadzący po pierwszej serii tzw. „Pan bez wąsów”, Robert Johanson, po dobrym 131 metrowym skoku. Czwarty był Marius Lindvik (137.5 m), piąty Karl Geiger (131 m), szósty debiutujący Lovro Kos (139.5 m) tuż przed Markusem Eisenbichlerem (132,5 m). Na ósmym miejscu uplasował się Daniel Huber (126,5 m), przed Stephanem Leyhem (125 m), dziesiątkę zamknął Gregor Deschwanden (122,5 m).

Środowe zmagania rozpoczęły się z 19. platformy, natomiast w drugiej serii skoczkowie startowali z 19, 18 i 16. belki. Tak źle w TCS, jak w tych dzisiejszych zawodach nie było od 2009 roku, kiedy to do drugie serii nie wszedł żaden reprezentant Polski. Najlepszy z Biało-Czerwonych, Adam Małysz, zajął wtedy 37. miejsce.

fot. Tadeusz Mieczyński/Halvor Egner Granerud (NOR), Ryoyu Kobayashi (JPN), Robert Johansson (NOR)

Zawody na Schattenbergschanze były ostatnimi w tym roku. Następny konkurs odbędzie się tradycyjnie 1 stycznia w Garmisch-Partenkirchen. Miejmy nadzieję, że 2022 przyniesie lepsze skoki naszej drużyny.

Obrazek wyróżniający vierschenzentournee https://www.instagram.com/p/CYE0kmQqMlO/

Julia Bartosiewicz

Jestem studentką dziennikarstwa, szachistką (obecnie na wakacjach), osobą, która nieustannie poszukuje swojego ja, poprzez kino, teatr i muzykę. Uwielbiam piec i gotować, a w wolnym czasie odkrywać nowe miejsca i spędzać czas z moimi kotami. Zimą narty, świeży puch i wyratrakowane trasy, latem przerzucam się na rolki. To początek mojej przygody z pisaniem…to do przeczytania!

2 komentarze do “70. TCS rozpoczęty – Kobayashi liderem, Polacy najgorzej w tym sezonie

  • 29 grudnia, 2021 o 22:06
    Permalink

    Emocje w tegorocznym TCS gwarantowane, a Polacy – no cóż, po każdej burzy wychodzi słońce!
    Tekst świetny 😊

    Odpowiedz
    • 29 grudnia, 2021 o 22:10
      Permalink

      Dziękuję 😇 czekam na to co przyniesie Nowy Rok i noworoczny tekst !

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *