Zakochaj się w poezji pierwszy raz albo na nowo, czyli jak zauroczyć się w liryce

Kwintesencją poezji nie jest ani treść, ani forma, lecz zgrabna zależność między nimi wymierzona w często ponurych pokładach umysłu poety. Bez ogródek stwierdzić więc można, że poezja na poziomie w większości przypadków będzie ciągnęła za sobą piętno bólu i wniosków, bez których życie zdawało się znacznie prostsze. Stąd więc zanik miłości do poezji. Czy słusznie?

Utwory liryczne to dla artysty najlepsza szansa na zabawę słowem, a dla odbiorcy – czytelnika na zabawę polegającą na analizie. Satysfakcja z dotarcia w najciemniejsze zakątki ludzkiego umysłu i odgadnięcia znaczenia słów, które zazwyczaj nic nie znaczące tworzyć zaczynają skupisko marzeń, celów, zawiści oraz wszystkich skrajnych emocji jakie jesteśmy sobie my – zwykli ludzie w stanie wyobrazić to uczucie, które kłaść można na równi z zapożyczoną z buddyzmu nirwaną. Idealnie obrazują to słowa Sylvii Plath

„Dostrzegłam gęsią skórkę na własnym ciele. Nie wiedziałam, co ją wywołało, gdyż nie czułam zimna. Czy to przeleciał jakiś duch? Nie, to poezja […] Byłam bliska łez; czułam się nieswojo. Poznałam nowy rodzaj szczęścia”.

Sylvia Plath
Fot. https://www.buzzfeed.com/

Ta euforia zmuszająca nas do uczuć, nieważne jak bardzo byśmy się przed nimi bronili otwiera przed nami nowe możliwości.

W utworach literackich nie bez przyczyny nagminnie miłość i ukochanych utożsamiało się z poezją. Tak naprawdę, by paradoksalnie w świecki sposób zaznać czegoś niezwykłego, wystarczy przyjąć do siebie poezję. Tu pojawia się częsty problem w edukacji. Zapewnia nam spotkanie z kulturą, lecz czy jest ono takie jakie być powinno? Z pewnością nie. Na każdym etapie poznajemy teksty, mozolnie wybierane przez ludzi, bardzo często z góry przekonanych o nieudolności ich misji wprowadzenia poezji do życia młodych ludzi. Dobierane są fragmenty i teksty, które męczą tą specyficzną grupę odbiorców. W ten sposób liryka staje się niczym więcej niż przeszkodą w kolejnym zaliczeniu przedmiotu w szkole, która w praktycznie zerowym stopniu zachęca przyszłość narodu do kontaktu z tą formą sztuki.

Sposób odbioru będzie zawsze się różnił. Po to właśnie poezja pozostawia nam tak wiele niedopowiedzeń. Ma stworzyć podstawę, która pozwoli każdemu odczuć emocje w niej zawarte bazując tylko na sobie. To forma samorozwoju, a nawet autoterapii, bardzo istotnej, szczególnie przy takiej dynamice życia. Liryka da nam coś, czego nie zapewnią tak łatwo epika i dramat, czyli ukojenie bólu lub uczuć, nie zważając na poziom utożsamienia się z nią, ponieważ zawsze będzie on wysoki. W innych formach przekazu doszukiwać się będzie trzeba, często bez efektów, jakiegoś powiązania, nikłych podobieństw, które mają zapewnić jakikolwiek element nas w tym, co serwuje nam artysta. W poezji ten kontakt jest wręcz boleśnie nieunikniony.

Poezja otwiera drzwi, które chcielibyśmy zostawić zamknięte na zawsze. Daje możliwość zmierzenia się z tym, co pochodzi ze środka i co najdotkliwiej uderzy. Mówi się, że poezja jest za trudna lub ciężka, rozwiązaniem tak naprawdę jest brak strachu przed konfrontacją i odpowiedni dobór samych dzieł, niekoniecznie oparty o często nużące i męczące pozycje spisu edukacyjnego. Każdy człowiek tak naprawdę posiada własną poezję, o ile można się pokusić o upersonifikowanie jego serca w tak śmiały sposób. Kwintesencją jest złączyć ją z tym, co pozwoli na doskonalenie własnych emocji oraz rozłożenie ich na czynniki pierwsze, używając skromnego narzędzia jakim jest liryka.

Stąd można by rzec, żałoba za powszechnym umiłowaniem poezji, która tak wiele może za sobą nieść i tak bardzo może pomóc w wyrwaniu się z szarej rutyny lub po prostu zatrzymaniu się na moment, by pogłębić świadomość o swojej własnej duszy i jej wymiarach, które potrafią zaskakiwać od najbardziej niespodziewanej strony. Istnieje tak wiele jej odmian, podgatunków, ułożeń, że banalnym jest odnalezienie w niej samego siebie, a raczej własnego odbicia, które błąka się w nieświadomości.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.