Polski indianin

„Jestem wnukiem Śpiewającego Kamienia, synem Wysokiego Orła i Białego Obłoku. Moją siostrą była spadająca gwiazda. Jestem Sat-Okh Długie Pióro. Dla ludzi wokół – Stanisław Supłatowicz”.

Korzenie

Historia tego bohatera zaczyna się długo przed jego narodzinami, ponieważ życiowe ścieżki wyznaczyła mu matka – Stanisława Okólska, z zawodu nauczycielka spod kieleckiej wsi, która w 1903 r,. wyszła za mąż za Leona Supłatowicza. Małżeństwo działało na rzecz odzyskania przez Polskę niepodległości, czego konsekwencją było zesłanie na Syberię. Po śmierci męża, Stanisława pracowała przez jakiś czas u Czukczów, jednak w pewnym momencie wraz z grupą innych zesłańców, podjęła decyzję o ucieczce na Alaskę. Stanisławie i jej towarzyszom udało się dotrzeć do celu, jednak nie mogli tam zostać z powodu amerykańsko-rosyjskiej umowy o odsyłaniu złapanych uciekinierów. Postanowili więc ruszyć do Kanady. Po drodze Stanisława zaniemogła, jej towarzysze zostawili ją i poszli szukać pomocy. Wyczerpaną dziewczynę znalazł i zaciągnął do obozu Wysoki Orzeł, syn wodza Szawezanów. Indianie wyleczyli Stanisławę, której spodobało się miejsce, do którego trafiła i postanowiła w nim zostać. Wzięła ślub z Wysokim Orłem i urodziła mu trójkę dzieci: Tanto – Żelazne Oko, Teherawaks – Spadającą Gwiazdę i Sat Okha – Długie pióro.

Szkoła wilków

Kiedy Sat objawił się światu, to zgodnie z tradycją plemienia nazywał się „Uti”. W kulturze Szawezanów, na imię trzeba zasłużyć – wykazać się odważnym czynem. Tak też było w przypadku Sata. Pewnego dnia, jego ulubiony pies zachorował. Udał się więc do czarownika (czy jak ktoś woli, szamana), a ten powiedział, że najlepszym lekarstwem będzie świeża królicza wątroba. Uti długo nie myślał – zabrał łuk, udał się na polowanie i zabił królika. Kiedy szedł po swoją zdobycz nadleciał duży orzeł i złapał w swe szpony kicate trofeum Utiego. Chłopak natychmiast zareagował, ponownie napiął łuk, wypuścił strzałę i zabił złodzieja. Do obozu zabrał dwie zdobycze, orła niósł w taki sposób, że gdy jego pióra rozłożyły się, to młodzieniec wyglądał jak ptak. Od tego momentu nazywał się Sat-Okh, czyli Długie Pióro. Kiedy Sat podrósł, nadszedł czas na komisję wojskową. Przyszedł do niego czarownik, długo mu się przyglądał i w końcu stwierdził, że czas najwyższy wysłać chłopaka do szkoły wilków. Było to miejsce położone daleko od wioski, do którego kobiety nie miały wstępu. Młodzieńcy otrzymywali tam wiedzę od mentora – poznawali legendy, bóstwa, oraz uczyli się sztuki tropienia, polowania i walki.

Powrót do Polski

Sat lubił bawić się jasnymi włosami matki i zawsze dziwił się, że są one inne niż u indiańskich kobiet. Tata powiedział mu, że matka pochodzi z kraju, który nazywa się Polska. Gdy Stanisława nauczyła się plemiennego języka męża, to często opowiadała synowi o swojej ojczyźnie, nie przypuszczając, że za niedługo do niej wróci. Pewnego dnia w pobliżu wioski Sat zauważył uciekających przed niedźwiedziem ludzi (2 białych i 1 indianin). Postanowił im pomóc więc zabił futrzanego miłośnika miodu. Przestraszonych mężczyzn zaprowadził do wioski, w której okazało się, że jeden z ocalonych jest Polakiem. Zaczął on opowiadać Stanisławie o Polsce, o tym, że odzyskała niepodległość. Kobieta zaczęła wspominać swój kraj, poczuła tęsknotę i postanowiła odwiedzić swoich bliskich wraz ze swoimi dziećmi. Jednak Wysoki Orzeł zgodził się zabrać żonie tylko Sat-Okha, ponieważ był najmłodszy i najbardziej podobny do matki. Za kilka miesięcy mieli wrócić. Po przybyciu do Polski okazało się, że rodzina Stanisławy już dawno temu pogodziła się z jej śmiercią i podzieliła jej majątek między siebie. Nie została ciepło przyjęta, a na dodatek musiała zacząć od nowa. W gorszej sytuacji, był Sat, który nie mógł liczyć na żadną pomoc, a przecież nie znał języka (potrafił tylko wyrecytować Ojcze nasz i Kto ty jesteś). Mniej więcej po roku matka oddała go do przyklasztornej szkoły, w której mógł nauczyć się języka.

Wojna

Po wybuchu wojny Sat zaczął działać w organizacjach wojskowych, takich jak: Służba Zwycięstwu Polski i Związek Walki Zbrojnej. Niestety w trakcie działalności aresztowało go gestapo. Gdy śledztwo zostało zakończone Stanisław został skazany na pobyt w niemieckim obozie koncentracyjnym w Oświęcimiu. 12 kwietnia 1942 roku podjął udaną próbę ucieczki z transportu kolejowego, jednak został ranny. Podczas ucieczki był ostrzeliwany przez strażnika, który trafił go w twarz i nogę. Udało mu się jednak dotrzeć do leśniczówki, w której wydobrzał. W 1943 r., wstąpił do oddziału „Bończy” 25 pp AK. Brał udział w akcjach na transporty niemieckie, oraz oswobadzał więźniów w Końskiem. W 1943 r., wstąpił do oddziału 72 pp AK Podobwodu Szydłowiec. Uczył swoich kompanów korzystania z noża, poruszania się po lesie i polowania. Potrafił zakraść się do dobrze obstawionego mostu i podłożyć ładunki wybuchowe. Sat nie chciał opuszczać lasu. Mimo, że jego oddział został rozformowany pod koniec 1944 roku, został w lesie i czekał na rozkazy, aż do końca wojny. Po wojnie Sat za przynależność do AK i nie ujawnienie się trafił do więzienia. Udało mu się jednak uniknąć większych sankcji dzięki wstąpieniu do marynarki, w której pływał do emerytury.

Śmierć człowieka zagadki

Sat-Okh zmarł 3 lipca 2003 roku. Został pochowany na gdańskim cmentarzu Srebrzyska. Żegnała go rodzina, przyjaciele, żołnierze z czasów partyzantki. Na jego trumnie umieszczono flagę Polski, ale nie zabrakło też miejsca na pióropusz. Tak zakończyła się legenda, która do dziś jest kwestionowana. Wielu wątpi w indiańskie pochodzenie Stanisława Supłatowicza. Ani zwolennicy, ani przeciwnicy teorii o jego korzeniach nie są w stanie przedstawić jednoznacznych dowodów. Natomiast jedna rzecz jest faktem. Życie tego człowieka, to świetny materiał na film.

Avatar

Krzysztof Zawalski

Pasjonat gier komputerowych, historii Polski, esportu i sportu. Miłośnik sprawiania problemów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *