Mistrzostwa Świata 2026: Więcej czerwonych kartek niż goli. Meksyk z wygraną w meczu otwarcia
Trzy czerwone, dwa gole, wygrana gospodarzy. To zapamiętamy z meczu rozpoczynającego XXIII piłkarskie Mistrzostwa Świata. Raul Jimenez wreszcie trafia na mundialu.
Spotkanie na na Estadio Azteca 11 czerwca stało się świątynią futbolu, to w końcu tam Meksyk w ramach rywalizacji w grupie A podejmował powracającą na mundial Republikę Południowej Afryki(ostatni raz na MŚ grali w 2010 roku, gdy sami organizowali turniej). RPA chociaż eliminacjach do imprezy 4-lecia okazało się lepsze w grupie od Nigerii, nie było stawiane w roli faworyta, wręcz przeciwnie to współgospodarze MŚ byli stawiani jako pewniak do wygrania meczu. Nie minęło nawet 5 minut i już dobrą sytuację miał Raul Jimenez, który po podaniu ze skrzydła znalazł się w polu karnym. Meksykanin strzelał na bramkę, jednak golkiper RPA zaliczył udaną interwencję. Meksyk od początku napierał na rywali, co przyniosło skutek w 9. minucie, gdy Erik Lira odebrał piłkę obrońcy Afrykańczyków, który niepewnie ją wyprowadził. Piłkę potem otrzymał Julian Quinones, który otworzył worek z bramkami tej edycji Mistrzostw Świata. Później Meksykanie ponownie próbowali umieścić piłkę w bramce, jednak bezskutecznie. Zawodnicy z Południa Afryki zwani Bafana Bafana przez tę część spotkania często się gubili na swojej połowie boiska, zostawiali mnóstwo miejsca Meksykanom, a sami strzał i to jeszcze niecelny oddali dopiero w 37. minucie. Świetną interwencją w 42. minucie ponownie popisał się Ronwen Wiliams, gdy obronił uderzenie z powietrza Jimeneza. Dosłownie po chwili w polu karnym Hugo Broosa znów było groźno, jednak ponownie im się upiekło, ponieważ Quinones po dograniu Alvarado trafił tylko w słupek.
Czerwona połowa
Druga połowa była absurdalna, jej liczba to 3, tyle to czerwonych kartek przyznał brazylijski sędzia Wilton Sampaio. Pierwszą z nich przyznał dla Yaya Sithole, który sfaulował przed polem karnym Raula Jimeneza, gdy tamten wychodziła na czystą pozycję. Meksyk mimo gry w przewadze nie wykorzystał od razu tej szansy na podwyższenie wyniku, bramka na 2:0 przyszła dla nich po dobrym dośrodkowaniu Roberto Alvardo z 67. minuty, gdy z główki trafienie zaliczył Raul Jimenez, który tym samym skończył swoje czekanie na pierwszy gol na mundialu. 35-latek był na turniejach w Brazylii, Rosji i w Katarze, ale tam we włącznie 6 swoich meczach ani razu nie wpisał się na listę strzelców, aż wreszcie, w Meksyku było mu dane zasmakować pierwszego, być może nie ostatniego trafienia. Meksyk kontrolował spotkanie i wynik aż do końca, jednak nie ominęła nas nerwowa końcówka, wywołana brutalną grą zawodników obydwu drużyn. W 84. minucie na czerwo zapracował Themba Zwane, który uderzył w głowę Meksykanina, gdy jego drużyna była w ofensywie. Następnie, przy kontrze RPA z doliczonego czasu gry, kartkę tego samego koloru otrzymał Cesar Montes, z powodu faulu na atakującym rywalu, który w ocenie arbitra był na czystej pozycji.
Poza kartkami w meczu się już nic nie wydarzyło, a na tablicy wyników pozostało już 2:0 dla gospodarzy. Dziwny mecz i początek turnieju. Meksyk pokazał wyższość nad rywalem, ale też momentami był nieskuteczny, co więcej bramkarz Raul Rangel mimo, że nie miał zbyt dużo pracy w tym meczu, również wyglądał niepewnie, zwłaszcza przy łapaniu uderzeń rywala. Na pewno widoczne jest to jak słabo przygotowana była kadra RPA, Meksykanie mieli mnóstwo miejsca na konstruowanie ataku i gdyby nie zmarnowane sytuacje przeciwników to mecz zakończyłby się wynikiem 4:0 lub wyższym.
Po takim meczu, patrząc na słabość RPA, głosy o bezsensowności decyzji cd. rozszerzenia mundialu będą tym częstsze, jednak miejmy nadzieje, że turniej się jeszcze nie raz zdoła obronić.
Meksyk – RPA 2:0 (Quinones 9′; Jimenez 67′)
Obrazek wyróżniający: Pixabay
