Joyeux Nöel! – święta w kraju miłości i żabich udek

Coraz bliżej święta, coraz bliżej święta… w ferworze świątecznych przygotowań poznajmy kilka tradycji z kraju, który kojarzy nam się z winem i serem. A nuż może coś wam się spodoba i zechcecie przenieść to do swoich domów? 

Jeden kontynent, jedna religia, a jednak dwa różne światy. Kiedy my jesteśmy zabiegani, szukamy suszonych grzybów do uszek czy majonezu do sałatki, Francuzi podchodzą do wszystkiego na luzie, oni na wszystko mają czas. Osoby spędzające święta we Francji mogą się zdziwić, jednak osobiście uważam, że to bardzo ciekawe i przyjemne przeżycie. A jakie są to tradycje? Przekonajcie się sami. 

W Polsce przygotowania do świąt zaczynają się już 1 grudnia, wraz z rozpoczęciem adwentu. Dzieci oczywiście najbardziej czekają na możliwość otwierania okienek w kalendarzu adwentowym z czekoladkami. Jest to także czas wyciszenia, pobożności. Francja do krajów zbytnio pobożnych nie należy, więc pozostaje im otwieranie okienek w kalendarzu, aczkolwiek różnią się one tym, że częściej są one hand made z malutkimi upominkami dla najbliższych. 

Czy ktokolwiek z czytających artykuł zastanawiał się skąd pochodzi zwyczaj ubierania choinki? Nie? To ja wam odpowiem. Pochodzi on właśnie z Francji, a konkretnie z Alzacji. Najstarsze zapiski o tym pochodzą z aż 1521 roku! U mnie w domu, od dziecka choinkę ubierało się w Wigilię lub dzień przed. Francuzi są niecierpliwi i bożonarodzeniowe drzewka przyzdabiają już z początkiem grudnia. Dużą popularnością cieszą się tu także szopki bożonarodzeniowe i bogate przystrajanie domów na czas świąt. W niektórych rejonach Francji choinka nie stoi ot tak w doniczce czy stojaku, tylko wisi przywiązana do sufitu! 

sapin de Nöel

Od początku grudnia (a czasami nawet też wcześniej) zostają otwarte jarmarki bożonarodzeniowe. Oczywiście te najpiękniejsze i najokazalsze znajdują się w Alzacji, bo tam tradycja świąt jest najbardziej celebrowana. Marché de Nöel, to zapach pierniczków, grzanego wina, feria barw i kolorów zaklętych w świątecznych ozdobach. To także przepięknie ozdobione domy, uliczki i okna w mieszkaniach. Prawdziwy raj dla świątecznego maniaka. Ktokolwiek chciałby się znaleźć w tym miejscu, musi wybrać się do Strasburga, który uważany jest za europejską stolicę Bożego Narodzenia. 

Marché de Nöel

We Francji nie ma tradycji dzielenia się opłatkiem czy układania sianka pod obrusem. Wigilia to po prostu obiad lub kolacja w rodzinnym gronie. Największą jednak niespodzianką są potrawy, jakie możemy znaleźć na francuskim świątecznym stole. U nas jest barszcz z uszkami lub grzybowa, śledzie, karp i inne ryby, pierogi, makowiec i tak dalej. Syto i pysznie. We Francji potrawy są wyrafinowane. Na przystawkę możemy spodziewać się foie gras na kawałku piernika, małży świętego Jakuba czy ostryg. U nas wigilia jest bezmięsna, królują głównie ryby. We Francji jako danie główne na stół wjeżdża indyk faszerowany kasztanami, czy potrawa już praktycznie nieznana w Polsce – kapłon. A co na deser zamiast popularnego makowca? Bûche de Nöel – tradycyjne ciasto w kształcie kłody drewna, oblane duuużą ilością czekolady. Tak, Francuzi nie mogą obyć się bez czekolady w czasie świąt. Mówi się, że nazwa i kształt ciasta pochodzi od zwyczaju palenia w kominkach wielką kłodą drewna w pierwszy dzień świąt. Dzięki temu nie trzeba było co chwilę biegać i dokładać drewna, a można było spędzić ten czas w rodzinnym gronie.  

Bûche de Nöel

A teraz największa gratka dla fanów słodyczy. Jeśli nie lubicie 12 tradycyjnych polskich potraw, to koniecznie musicie się wybrać w rejony Prowansji. Tam zamiast 12 potraw, na stole wigilijnym odnajdziemy 13 deserów! Znajdują się tam suszone owoce, orzechy, galaretki owocowe, czy calissons – migdałowe ciasteczka z lukrem w różnych wariantach smakowych. A to tego obowiązkowo vin cuit – tradycyjne wino z Prowansji przeznaczone do deserów. 

Calissons

Tylko pamiętajcie o najważniejszym! We Francji święta trwają tylko 2 dni. Oznacza to, że 26 grudnia nie doświadczycie już świątecznej atmosfery, ponieważ większość Francuzów siedzi już w pracy. No może z wyjątkiem Alzacji, ale musimy im to wybaczyć, można powiedzieć, że to taka europejska świąteczna kolebka.  

Jak to mówią, co kraj to obyczaj. Jednak myślę, że powinniśmy nauczyć się od Francuzów tego luzu i spokoju. W końcu święta Bożego Narodzenia to czas radości, pojednania i możliwość spędzenia ich w rodzinnym gronie.  

Ismena Cieśla

Ismena Cieśla

Absolwentka Filologii Romańskiej, aktualnie studentka trzeciego roku Dziennikarstwa. Książkoholiczka i "psia mama". Pasjonatka gotowania, podróży i muzyki wszelkiego rodzaju.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *