Wojenny los zwierzaków

Zwierzęta pełnią ważne funkcje w życiu człowieka. Wykrywają narkotyki, są przewodnikami, szukają zaginionych, a co najważniejsze – są naszymi przyjaciółmi. Nieważne, na jaki okres historyczny spojrzymy, futrzaki od zawsze były przy nas – choć z ludźmi nie miały łatwo, zwłaszcza w okresie wojen.

Operacja „Acoustic Kitty”

Podczas zimnej wojny CIA szukało sposobu na szpiegowanie Rosjan. Najtęższe umysły zastanawiały się co zrobić, by wiedzieć, co planuje wróg. Myśleli, dumali, i w końcu w latach 60. ubiegłego stulecia wpadli na iście genialny (według nich) pomysł; do podsłuchiwania Rosjan postanowili użyć kotów. Do ucha mruczka wszyto mikrofon, a do ogona antenę, następnie myszołapa posłano do parku, aby przechwytywał rozmowy radzieckich szpiegów i dyplomatów. Na początku wszystko szło zgodnie z planem, bo zwierzę kierowało się w odpowiednią stronę, ale po niespełna dwóch minutach nadjechała jakaś nieprzyjazna kociemu gatunkowi taksówka i przejechała wart 10 milionów dolarów projekt CIA.

Najwięksi kociarze? Zdecydowanie starożytni Egipcjanie

Mamy 525 rok p.n.e. Perski król Kambyzes II postanawia wyruszyć na wojnę z Egiptem. Los imperium położonego nad Nilem ma rozegrać się w bitwie pod Peluzjum. Garnizon miasta liczy ok. 30 tys. żołnierzy, zbliżoną ilość wojaków posiadają Persowie. Jednak mury i pozycje łuczników dają znaczną przewagę obrońcom, z czego świadomy jest dowódca wojsk oblegających. Kambyzes główkował co zrobić, aby podbić miasto i ponieść jak najmniejsze straty. Niespodziewanie do króla dotarła cenna informacja; okazało się, że Egipcjanie darzą koty ogromnym szacunkiem, wręcz uważając je za święte. Dowódca ekipy atakującej rozkazał złapać jak najwięcej kotów i ustawić je w pierwszym szeregu swojej armii. Persowie ruszyli do ataku, a egipscy łucznicy, gdy tylko zobaczyli, że na przodzie pomykają zwierzęta poświęcone bogini Bastet, powiedzieli, że nie będą strzelać, bo boją się, że przez przypadek trafią jakiegoś mruczka. W ten oto sposób Persowie wjechali do miasta i je podbili.

Psy kamikadze

Jak powszechnie wiadomo, komuniści byli bardzo brutalni. Zasadniczo nie liczyły się straty, a osiągnięcie celu. Nie powinno więc dziwić, że podczas II wojny światowej armia radziecka posiadała w swoich szeregach psy, które uzbrojone były w miny. Ich zadaniem było wbiegnięcie pod czołg przeciwnika, a gdy już to zrobiły, przymocowana do ich grzbietów antenka łamała się i włączała zapalnik, detonujący materiał wybuchowy. Na szczęście okazało się, że mimo szkolenia psy w warunkach bojowych się nie sprawdzają, więc zdecydowano przerwać projekt. Szacuje się, że do walki posłano ponad 9,5 tysiąca psów przeciwpancernych, które zniszczyły ok. 300 czołgów nieprzyjaciela.

Wojna to piekło nie tylko dla człowieka, ale i dla zwierząt, które niestety często były przez ludzi wykorzystywane do niecnych czynów. Teraz gdy żyjemy w czasach względnego pokoju, zadbajmy o pupile, które są naszymi najlepszymi przyjaciółmi, czego nauczyło i w dalszym ciągu uczy nas życie.

Avatar

Krzysztof Zawalski

Pasjonat gier komputerowych, historii Polski, esportu i sportu. Miłośnik sprawiania problemów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *