Święta w okopach

Gdy w sierpniu 1914 roku narody Europy przystępowały do walki, liczono na to, że będzie to szybka wojna. Powszechnie składano żołnierzom obietnice, iż do świąt wrócą do domów. Tak się jednak nie stało, choć na przekór wszystkiemu, wydarzył się prawdziwy cud, a żołnierze obu stron spędzili święta wspólnie w okopach i na ziemi niczyjej. 
 
Wielka Wojna, choć zaczęła się niepozornie jak typowy spór europejskich mocarstw, szybko zasłużyła na swą nazwę. Konflikt miał być krótki, zakończyć go miało szybkie i spektakularne zwycięstwo – na początku nic nie przeczyło tej tezie. Armia Cesarstwa Niemieckiego w błyskawicznym tempie znalazła się pod Paryżem, lecz tam wszystko się zmieniło. Francuzi wespół z Brytyjczykami zatrzymali i odepchnęli przeciwnika od miasta, a gdy wyścig do morza się zakończył, nierozstrzygniętą bitwą pod Ypres, front zatrzymał się i okopał na następne 3 lata. 
 
Tak oto czas dobiegał Świąt Bożego Narodzenia, a wojna dalej trwała. Papież Benedykt XV już 7 grudnia zaapelował do rządów zwaśnionych nacji o oficjalny rozejm na świąteczny okres, lecz obie strony konfliktu odrzuciły jego prośbę. Prób zawarcia rozejmu dokonywały także sufrażystki; warto tu nadmienić list Brytyjek, zaadresowany do niemieckich i austriackich kobiet.  
 
Inicjatywę w znakomitej większości przejmowali Niemcy i to z ich strony padały propozycje zawarcia rozejmu. Pierwsze próby bratania się zostały podjęte przez oddziały saksońskie i bawarskie, którym udało się podjąć zawieszenie broni z walijskimi fizylierami. Żołnierze niemieccy w nocy 24 grudnia, zaczęli ustawiać nad okopami drzewka przyozdobione lampkami. Choć Brytyjczycy z początku podejrzewali prowokację, ich przypuszczenia zaczęły się rozwiewać, gdy znad niemieckich okopów zaczął rozchodzić się dźwięk śpiewanych kolęd. Alianci odpowiedzieli tym samym, a po pewnym czasie osobne konkurujące chór Brytyjczyków i Niemców zaczęły śpiewać razem. 
 
W wyniku tego wydarzenia, pomimo bezwzględnego zakazu, Niemcy zaczęli wychodzić z okopów i kierować się w stronę pozycji brytyjskich. Brytyjczykom również zabroniono opuszczać stanowisk, jednak żołnierze nie słuchali już dowódców i wzorem żołnierzy cesarskich, opuścili pozycje i spotkali się z nimi na ziemi niczyjej. Wojacy zwaśnionych narodów wymieniali się życzeniami i prezentami, takimi jak jedzenie, alkohol, kapelusze czy pamiątki. Razem uczestniczyli w Ewangelii i grzebali swych poległych towarzyszy – często we wspólnych mogiłach. Brytyjczycy i Niemcy rozegrali mecz piłki nożnej, który zakończył się przebiciem piłki przez drut kolczasty, wynik rozgrywki wynosił 3:2 dla Niemców. Do wspólnych obchodów świąt dołączali też w mniejszym stopniu żołnierze francuscy, belgijscy, a nawet hinduscy i algierscy. Do takich wydarzeń dochodziło głównie w okolicach Ypres, lecz nie tylko. Na froncie wschodnim bratać zaczęły się oddziały rosyjskie i austro-węgierskie. Przez cały dzień 25 grudnia nie otwierano ognia. Wznowienie działań wojennych miało miejsce następnego dnia o 8:30 po oddaniu ostrzegawczych strzałów, jednak nie wznowiono walki w ciągu tego dnia. W wielu miejscach zawieszenie broni trwało jeszcze dłużej. Najdłużej rozejm utrzymał jeden ze szkockich pułków, bo aż do 3 stycznia 1915 roku. Oczywiście gdy informacja o tym incydencie dostała się do dowództwa, wówczas podjęto działania mające na celu zakończenie tej sytuacji, żołnierzy karano, a w wielu odcinkach frontu wymieniano zbuntowane oddziały innymi, np.: Bawarczycy i Sasi zostali zastąpieni przez uchodzących za dużo bardziej wojowniczych Prusaków. Według szacunków, w tym nieoficjalnym rozejmie brało udział nawet 100 tys. wojskowych. Należy jednak pamiętać, że była to inicjatywa oddolna, więc nie na całym froncie panował rozejm, w niektóre miejsca nie dotarł on w ogóle i kontynuowano krwawe walki. Złożenie broni miało swych przeciwników nie tylko w dowództwie; również niektórzy szeregowi żołnierze sprzeciwiali się takiej inicjatywie – jednym z nich był młody kapral z 16. Bawarskiego Rezerwowego Pułku Piechoty – Adolf Hitler.  
 
W 1915 roku próbowano powtórzyć rozejm, jednak były to incydenty na dużo mniejszą skalę, ponieważ dowództwo nauczyło się z tym radzić, a w ciągu tego roku wojna stała się bardziej okrutna. Ilość rzezi, jakimi były próby ataków na froncie zachodnim stale rosła, a walki w powietrzu, bombardowania, ataki gazem, stały się regularnym elementem konfliktu.  Ponadto, aby uniknąć ponownych rozejmów, zarządzano na święta ostrzał artyleryjski.

Avatar

Kacper Ausz

Studiuję na pierwszym roku i komunikacji społecznej. Jestem pasjonatem historii, w szczególności średniowiecza. Interesuję się również muzyką, literaturą oraz kulturą.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *