Wesoła twórczość Podbeskidzia Bielsko-Biała

Podbeskidzie Bielsko-Biała w ostatnich miesiącach prezentuje się zdecydowanie poniżej oczekiwań kibiców. Po piątkowej porażce z Piastem Gliwice (5:0), pojawiły się głosy o zwolnieniu Krzysztofa Brede z funkcji pierwszego trenera zespołu. Medialne doniesienia stały się faktem. 39-letni szkoleniowiec we wtorek został zwolniony. Co stało się z klubem, który jeszcze nie tak dawno zachwycał na pierwszoligowych boiskach?

Awans Podbeskidzia do PKO BP Ekstraklasy nie był dla nikogo zaskoczeniem. „Górale” na boiskach pierwszej ligi prezentowali się dość solidnie, zajmując finalnie drugie miejsce w tabeli. Podopieczni Krzysztofa Brede w pierwszoligowych rozgrywkach stracili 35 bramek, co nie jest złym wynikiem. Mniej goli (31) straciła tylko Stal Mielec, która również wywalczyła awans do najwyższej klasy rozgrywkowej w Polsce. Co natomiast stało się z defensywą Podbeskidzia po awansie?

Zespół spod Klimczoka w trzynastu kolejkach ekstraklasy stracił 34 bramki. Podbeskidzie zajmuje ostatnie miejsce w tabeli, a możliwość spadku do pierwszej ligi staje się coraz bardziej realna. Jednym z problemów beniaminka jest brak stabilizacji personalnej w formacji defensywnej zespołu. Trener Krzysztof Brede tylko dwukrotnie wystawił taki sam blok obronny, składający się z Kacpra Gacha, Ukraińca Dmytro Bashlaya, Aleksandra Komora i Filipa Modelskiego. Przez częste rotacje w formacji obronnej, piłkarze nie potrafią się zgrać, czego konsekwencją są liczne błędy, przekładające się na bramki dla oponentów.  

Podbeskidzie Bielsko-Biała w rundzie jesiennej zagra jeszcze w Płocku, gdzie również będzie ciężko o zachowanie czystego konta.

Zmarnowane lato

Kolejnym błędem bielszczan, który rzutuje negatywnie na postawę zespołu, jest przespanie letniego okienka transferowego. Podbeskidzie, co prawda zrealizowało siedem transferów, z których jednak żaden nie okazał się realnym wzmocnieniem zespołu. Kadrę beniaminka zasilili Michal Pesković, Milan Rundić, Gergo Kocsis, Dominik Frelek, Maksymilian Sitek, Konrad Gutowski i Sergiy Myakushko. Oglądając mecze „Górali”, zastanawiam się jakim cudem tacy piłkarze znaleźli się w zespole z najwyższego ligowego poziomu.

Statystyki zakłamujące rzeczywistość

W szeroko pojętym aspekcie statystyk i liczb Podbeskidzie jest paradoksalnie jedną z lepszych drużyn w Ekstraklasie. „Górale” dużo biegają. Średnio na mecz pokonują 114 kilometrów, co daje czwarty wynik w lidze. Średnio na mecz wykonują 95 sprintów, więcej niż piłkarze Lechii Gdańsk, Pogoni Szczecin, czy Śląska Wrocław. W klasyfikacjach indywidualnych piłkarze beniaminka także brylują. Georgo Kocsis zajmuje 3. miejsce w tabeli najwięcej biegających zawodników. Węgier w meczu z Zagłębiem Lubin przebiegł 13.01 km. Filip Modelski zajmuje drugie miejsce w klasyfikacji wykonywanych sprintów w trakcie mieczu. 28-latka prześcignął tylko Giannis Masouras z Górnika Zabrze.

Krzysztof Brede nie chce odejść

Po piątkowej porażce z Piastem Gliwice (5:0), pojawiły się głosy w mediach, że Krzysztof Brede może zostać zwolniony. Były trener Chojniczanki Chojnice na pomeczowej konferencji prasowej stwierdził, że nie zamierza odejść dobrowolnie z klubu. – Nie mam w planach podania się do dymisji. Nie może być odpowiedzialna za to wszystko, tylko jedna osoba, żeby takie sytuacje kończyły się moją kapitulacją i poddaniem się. Nie ma takiej opcji, jestem wychowany w sporcie, nauczony walki i podnoszenia się. Będę pracował, by ten zespół podnieść do góry – powiedział Krzysztof Brede, cytowany przez portal bielsko.biala.pl.

Jeśli Podbeskidzie Bielsko-Biała marzy o pozostaniu w PKO BP Ekstraklasie, to zimowe okienko transferowe musi być zaplanowane i zrealizowane w stu procentach. Transfery na Klimczoka muszą być przemyślane, w przeciwieństwie do tych, które widzieliśmy latem. Od kilku dni z przenosinami do Podbeskidzia łączeni są dwaj obrońcy doświadczeni na ekstraklasowych boiskach – Rafał Janicki z Wisły Kraków i Bartosz Rymaniak z Piasta Gliwice. Nie chcę trywializować, iż same transfery odmienią grę Podbeskidzia. Może należy wymienić kierowcę, który nieubłaganie zmierza do czołowego zderzenia z rozpędzoną ciężarówką, jaką jest Ekstraklasa? Moim zdaniem projekt pod nazwą „Podbeskidzie Krzysztofa Brede” powoli się wypala jak świeca na wigilijnym stole. Podobnego zdania są właściciele klubu, którzy we wtorkowe popołudnie zakończyli dwuletnią współpracę z Krzysztofem Brede.

Avatar

Kamil Rykaczewski

Student II roku dziennikarstwa. Interesuję się piłką nożną, zwłaszcza w wydaniu egzotycznym. W wolnych chwilach czytam książki o tematyce sportowej.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *