O ludzkiej głupocie

Bycie człowiekiem kultury z pewnością jest wartością dodaną. Jednak historia uczy, że zbytnia fascynacja niektórymi dziełami, może wiązać się z przykrymi konsekwencjami.

Moda na Szekspira

Jest 1890 rok, fascynacja Szekspirem w kulturze zachodu jest niewyobrażalnie wielka. Popularność pisarza w owym momencie, można porównać do popularności Beatlesów z ich najlepszych czasów. Mieszkający w Nowym Jorku Eugene Schieffelin zastanawia się jak udowodnić światu, że to on jest największym fanem Szekspira. W tym miejscu trzeba dodać, że w tym czasie na masową skalę, zaczęły powstawać „Towarzystwa Aklimatyzacji”. Były to organizacje, w skład których wchodzili zamożni miłośnicy sprowadzania obcych gatunków zwierząt i roślin do swojego kraju. Jak się później okazało, na nieszczęście ludzkości, Schieffelin był przewodniczącym Amerykańskiego Towarzystwa Aklimatyzacji, z siedzibą w Nowym Jorku.

Co kilka głupich głów, to nie jedna

Pewnego dnia w głowie Schieffelina narodziła się arcygłupia idea. Stwierdził, że najlepszym pomysłem na oddanie hołdu Szekspirowi, będzie sprowadzenie do Stanów Zjednoczonych przedstawicieli wszystkich gatunków ptaków, wspomnianych w jego utworach. Gdy członkowie Amerykańskiego Towarzystwa Aklimatyzacji usłyszeli o tej myśli, to natychmiast przystąpili do realizacji planu. Zaczęło się od słowików, gili i drozdów śpiewaków, ale ptaki nie przetrwały tej próby. Nie potrafiły zadomowić się w obcym środowisku i po kilku latach wymarły. Schieffelin widząc, że pierwsza próba prawdopodobnie się nie powiedzie, kilka miesięcy później, postanowił spróbować z innymi ptakami. Szóstego marca 1890 roku, Towarzystwo zebrało się w parku i otworzyło klatki, w których mieściło się 60 europejskich szpaków. Rok później sprowadzono kolejne 40 sztuk.

Szpaki to kozaki

Początkowo zapowiadało się na kolejną porażkę. Nadeszło kilka srogich, nowojorskich zim i populacja szpaków zmniejszyła się do 32 osobników. Niestety w następnych latach ptaki przestały się cackać i zaczęły walczyć z nowym środowiskiem. Liczba szpaków zaczęła rosnąć. Po ok. 10 latach w całym Nowym Jorku latały stada nowych dla mieszkańców ptaków. W latach dwudziestych ubiegłego wieku ich zasięg objął już połowę kraju. W latach pięćdziesiątych dotarły do Kalifornii. Dzisiaj w Ameryce Północnej żyje dwieście milionów tych małych majtków i można je znaleźć wszędzie, od Meksyku po Alaskę.

Czas na konsekwencje

Szpaki są obecnie najbardziej znienawidzonymi ptakami w Ameryce Północnej. Latają w stadach liczących nawet milion osobników. Niszczą plony, pustoszą pola i napadają na spichlerze. Dodatkowo przepędzają z gniazd rodzime ptaki i roznoszą groźne dla ludzi choroby. Zagrażają także lotom samolotowym. W 1960 roku stado 10 tys. osobników wpadło na samolot i zniszczyło silniki, doprowadzając do katastrofy, w której zginęło 62 z 72 pasażerów.

Avatar

Krzysztof Zawalski

Pasjonat gier komputerowych, historii Polski, esportu i sportu. Miłośnik sprawiania problemów.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *