Mit Giermka

Większość męskiego grona w swojej młodości bawiła się w rycerza. Wystarczyło wejść pomiędzy drzewa, znaleźć patyk i użyć odrobiny dziecięcej wyobraźni. Jednak w średniowieczu znacznie ciężej było uzyskać ten zaszczytny tytuł.

Droga ku rycerstwu

Rycerzem można było zostać na dwa sposoby. Pierwsza droga była w teorii łatwa i przyjemna, ponieważ wystarczyło urodzić się w rodzinie rycerskiej. Pozostali musieli trochę bardziej się postarać, bo rycerzami mogli zostać tylko dzięki aktowi nobilitacji. W praktyce wyglądało to tak, że żył sobie jakiś chłop czy inny mieszczanin, który wziął udział w jakiejś bitwie i zrobił coś heroicznego np. uratował kogoś ważnego. Wtedy takiego osobnika można było pasować na rycerza, ale takiego aktu mógł dokonać tylko rycerz pasowany. Jeśli król, biskup czy inny książę nie byli pasowani, to też nikogo na rycerza pasować nie mogli. Wraz z aktem nobilitacji następowało automatyczne nadanie szlachectwa. Dostawało więc się wtedy herb i zostawało rycerzem.

Pierwszy krok

Jeśli rycerzem chciał zostać ktoś z rycerskiej rodziny, to najpierw musiał przyjąć tytuł pazia i przez 7 lat usługiwać rycerzowi, oraz przygotowywać się do roli giermka. Paziowie byli też służącymi na zamkach i dworach.

Mit giermka

Z niewyjaśnionych przyczyn obecnie słowo „giermek” jest używane, aby kogoś znieważyć, ale tak naprawdę posiada ono pozytywne konotacje. W średniowieczu w posiadanie giermka mogła bawić się tylko najbogatsza szlachta i dwory królewskie. Giermkowie z czasem za swoją służbę u boku rycerza, sami byli pasowani na rycerzy, co wiązało się z wydaniem uczty, czy przekazaniem darów na rzecz kościoła, więc przeciętnego rycerza nie było stać na takie fanaberie. Giermek był ubrany jak rycerz, zachowywał się jak rycerz i był kumplem swojego pana. Siodłaniem i doglądaniem konia, jak i wykonywaniem innych podobnych zadań zajmowały się pachołki.

Wyjątki od reguły

Zdarzało się, że królowie zaraz przed bitwą pasowali na rycerzy paru chłopów. Chcieli w ten sposób podwyższyć morale tych paru głuptaków. Nie da się inaczej tego wyrazić, ponieważ chodziło o to, aby tych paru chłopów, którzy tylko czekali, żeby komuś przydzwonić, pociągnęło za sobą cały oddział, a jako że byli na przodzie, to momentalnie ginęli i z ich rycerskości nic nie zostawało.

Avatar

Krzysztof Zawalski

Pasjonat gier komputerowych, historii Polski, esportu i sportu. Miłośnik sprawiania problemów.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *