Niedziela dla Japończyka, polskie nocne rozmowy bez efektu

W ostatnim konkursie Pucharu Świata przed bożonarodzeniową przerwą triumfatorem został Ryoyu Kobayashi. Engelberg okazał się być szczęśliwy dla japońskiego skoczka, który dwudziesty drugi raz w karierze stanął na najwyższym stopniu podium. Biało-Czerwoni uplasowali się w drugiej dziesiątce, co po zapowiedziach trenerów, że odnaleźli przyczynę problemu, nie napawa nas optymizmem.

Niedzielne skoki na Gross-Titlis-Schanze (HS140) w Engelbergu rozpoczęły się od kwalifikacji, w których czwarty raz z rzędu zwyciężył Ryoyu Kobayashi (134 m). Z wiarą patrzyliśmy na rozpoczęcie konkursu, w którym udział wzięło pięciu Biało-Czerwonych. W rywalizacji nie wystąpili Jakub Wolny i Andrzej Stękała, a także Simon Ammann i Daniel Andre Tande.

Na półmetku rywalizacji liderem był reprezentant gospodarzy Killian Peier (136,5 m), który w ten weekend prezentował bardzo dobre skoki. Tuż za nim znalazł się zwycięzca dzisiejszych kwalifikacji Ryoyu Kobayashi (132,5 m). Miejsce trzecie przypadło wczorajszemu triumfatorowi Karlowi Geigerowi; Niemiec poszybował na 135 metr. Różnice punktowe pomiędzy tymi zawodnikami były niewielkie – Japończyk tracił jedynie 0,2 punktu do lidera, zaś Geiger tylko 0,8 punktu. Czwarty był Marius Lindvik (133 m). Miejsca od piątego do siódmego przypadły reprezentantom Austrii: Danielowi Tschofenigowi (137,5 m), Janowi Hoerlowi (133,5 m) i Danielowi Huberowi (137 m). Czołową dziesiątkę uzupełnili Evgenii Klimov (133,5 m), Pius Paschke (133 m) oraz Anze Lanisek (125 m).

Trzech Polaków w „15”

Paweł Wąsek
@:https://twitter.com/Bucholz_Adam/

Jako pierwszy z drużyny Michala Doleżala zaprezentował się Klemens Murańka. Po skoku na 110 metr sklasyfikowany został on na trzydziestej dziewiątej lokacie. Do drugiej serii awansu nie uzyskał także Dawid Kubacki, któremu dość mocno zawiał wiatr z tyłu skoczni. Skoczek z Nowego Targu uzyskał odległość 110,5 metra, która przełożyła się na odległe czterdzieste drugie miejsce.

Z możliwości zaprezentowania się w drugiej serii cieszyło się trzech Biało-Czerwonych. Sporym zaskoczeniem okazało się wysokie, jedenaste miejsce Pawła Wąska. 22-letni skoczek zaprezentował bardzo dobrą dyspozycję, która przełożyła się na odległość 131-metrową. Trzy oczka niżej znalazł się trzeci zawodnik kwalifikacji – Kamil Stoch (125,5 m). Najlepszą piętnastkę pierwszej części konkursu, ex aequo z Johannem Andre Forfangiem, zamknął Piotr Żyła, który wylądował na 128 metrze.

Dzień należał do Kobayashiego

Seria finałowa padła łupem Ryoyu Kobayashiego. Japończyk przez cały dzień prezentował wspaniałą formę. Imponująca 136,5-metrowa odległość, pozwoliła mu z ponad 12-sto punktową przewagą wygrać rywalizację na Gross-Titlis-Schanze. Na drugim miejscu uplasował się lider klasyfikacji generalnej Karl Geiger (131,5 m). O trzecie miejsce na „pudle” zawzięcie walczyli Marius Lindvik (138,5 m) z Killianem Peierem (132 m). Los przychylił się ku Norwegowi, gdyż wygrał on z Helwetem, uzyskując notę wyższą o 0,4 punktu.

Niespodziewanie na piątym miejscu znalazł się Evgenii Klimov (131,5 m). Szósta lokata przypadła Halvorowi Egnerowi Granerudowi (138,5 m), który awansował aż o 16 oczek. Kolejne miejsca zajęli: Anze Lanisek (132 m), Daniel Huber (128,5 m), Pius Paschke (134 m) oraz Daniel Tschofenig (128).

Niedziela dla Japończyka, Polskie nocne rozmowy bez efektu
@:https://www.facebook.com/hillsizemagazine/ fot. Przemek Wardęga

Biało-Czerwonych pokonał dziś wiatr. Tuż przed próbą Pawła Wąska się wzmógł on do takiego stopnia, że Polak musiał dwukrotnie zasiadać na belce. Niestety warunki nie pozwoliły na uzyskanie podobnego rezultatu jak w pierwszej części. Wąsek osiągnął jedynie 117,5 metra, co przełożyło się na dziewiętnastą lokatę. Kamil Stoch w drugim skoku poprawił się o trzy metry, jednak finalnie uplasował się on na szesnastej pozycji. Najlepszy z Polaków – Piotr Żyła (128 m) – znalazł się oczko wyżej od swojego kolegi.

Weekend w Engelbergu był ostatnim przystankiem przed 70. Turniejem Czterech Skoczni. Rywalizacja na obiektach w Austrii i Niemczech rozpoczyna się 29 grudnia. Pretendentów do Złotego Orła jest wielu. Kto go wygra? Okaże się już po przerwie świątecznej.

źródło obrazka wyróżniającego: https://www.facebook.com/hillsizemagazine/

Julia Sroczyk

Studentka II roku Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej. Wielka fanka gorzkiej czekolady, dobrej kawy i pięknych kadrów zachodzącego słońca. Od dzieciństwa wierna skokom narciarskim oraz książkom.

2 komentarze do “Niedziela dla Japończyka, polskie nocne rozmowy bez efektu

  • 19 grudnia, 2021 o 20:35
    Permalink

    Progres jest, nie 1 a 3 w drugiej serii. Oby ta przerwa świąteczna przyniosła nam dużo dobrych wieści. Świetny tekst !

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *