Diego Maradona – poeta futbolu w odmęcie słabości

Do bramy św. Piotra zapukał piłkarski geniusz. Wodzirej, który wyprzedzał swoje czasy o kilkadziesiąt lat. Dla wielu stał na równi z Bogiem, dla wielu znaczył więcej niż Bóg. Był uosobieniem marzeń, talentu i słabości.  Dzisiaj płacze za nim nie tylko Argentyna i Neapol, ale także cały piłkarski świat. 

Dzieciństwo 

Diego Armando Maradona dorastał w slumsach na południe od Buenos Aires. Jego dzieciństwo nie było usłane różami. W wiosce Villa Fiorito brakowało dostępu do wody pitnej i kanalizacji. Piłka była dla niego wybawieniem. W wieku ośmiu lat był już gwiazdą lokalnego klubu Estrella Roja. Został on przejęty przez Argentinos Juniors, tylko w celu wzięcia pod swoje skrzydła Diego. W wieku 12 lat podczas przerw meczowych zabawiał kibiców sztuczkami technicznymi. Jako 15-latek utrzymywał już całą rodzinę.  

Początki kariery 

Z Argentinos Juniors trafił za milion funtów do czołowego argentyńskiego klubu Boca Juniors. Stamtąd już za 3 miliony funtów do Barcelony. Z Blaugraną zdobywa zaledwie jedno znaczące trofeum: Copa del Rey. Maradona wiedział, że Barcelona nie jest jego domem. Obudził się w nim czarny charakter. Prowokuje bójkę na treningu, popada w konflikt z Prezesem klubu, a następnie łamie nogę, która zatrzymuje go na trzy miesiące. Przerwa od gry spowodowana kontuzją pomogła Argentyńczykowi w przeistoczenie się w typ imprezowicza, który nie stroni od narkotyków. To właśnie w stolicy Katalonii Maradona rozpoczął swoją “przygodę” z kokainą, która wielokrotnie prowadziła go na zakręty życia. Z Barcelony trafił do Napoli za rekordową kwotę 10 milionów dolarów. Neapol wówczas był najbiedniejszym miastem we Włoszech i jednym z najbiedniejszych miast w Europie. Miasto, które zawsze miało kompleks niższości nad północnymi Włochami wykupiło najlepszego piłkarza na świecie. Realizacja transferu nie obyłaby się bez pomocy Camorry, neapolitańskiej mafii, która swoje wtyki miała także w Napoli. To właśnie jej “niewolnikiem” w późniejszym czasie stał się Diego Maradona.  

Odwet za Falklandy 

Kibice Napoli złapali Boga za rękę. Najlepszy piłkarz na Ziemi znalazł się w ich mieście. Kiedy nie było jeszcze pogłosek o transferze Maradony do Neapolu 109 noworodków dostało imię “Diego”. Na lotnisku Argentyńczyka witało 85 tysięcy ludzi. Napoli w sezonie 83/84 było bliskie spadku do Serie B. Transfer Maradony dał im nadzieję na wyjście z dołka, na odkupienie miasta, które przez całą swoją historię było stygmatyzowane przez bogatą północ Włoch. Do dzisiaj na Półwyspie Apenińskim występuje zjawisko “rasizmu geograficznego”. W kolejnym sezonie Napoli zdobywa Mistrzostwo Włoch, a Maradona pieczętuje zwycięstwo z Juventusem bramką z rzutu wolnego, która pozostaje w pamięci kibiców do dzisiaj. Uderzenie z bliskiej odległości nad murem trafia idealnie pod poprzeczkę. Kibice popadają w euforię. Na trybunach zemdlało pięć osób, a dwie miały zawał serca. Nadszedł rok 1986 i Mundial w Meksyku. Najbardziej zapamiętanym meczem pozostaje ćwierćfinał Argentyny z Anglią wygrany przez zawodników z Ameryki Południowej po dwóch bramkach Maradony. Mierzący 165 centymetrów Argentyńczyk wyskoczył do dośrodkowania, wiedząc, że nie da rady z wyższym o głowę Peterem Shiltonem wyciągnął rękę i za jej pomocą umieścił piłkę w siatce. Sędziowie niczego nie zauważyli i bramka została uznana. Symboliczna “ręka Boga”, która była zemstą za przegraną 4 lata wcześniej wojnę o Falklandy. Swoje oszustwo przykrył drugą bramką, kiedy to przebiegł pół boiska, ogrywając wszystkich rywali. Maradona dosłownie unosił się nad rywalami. Fizyczni Anglicy nie byli w stanie go sfaulować. Nie byli w stanie mu odebrać piłki. W finale Argentyna zwyciężyła z Niemcami i zdobyła Mistrzostwo Świata. Mistrzostwo, którego się nie wstydziła, bo to w 1978 “kupiła” wojskowa junta. Mówi się, że Maradona zrobił coś, co nie osiągnął i nie osiągnie żaden piłkarz w historii. Zdobył Mistrzostwo Świata w pojedynkę. 

Od miłości do nienawiści 

Ci sami Włosi, którzy pokochali Maradonę za zdobycie dwóch mistrzostw krajowych dla Napoli szybko go znienawidzili, podczas włoskiego mundialu w 1990 roku. W meczu półfinałowym Argentyny z reprezentacją Włoch to jego rzut karny przesądził o tym, że faworyci turnieju – Włosi nie zagrali o złoto. Przed meczem Maradona udzielił wywiadu, w którym powiedział, że Neapol to nie Włochy. Podczas finałowego meczu Argentyny z RFN media przechwyciły komentarz Maradony, który gwizdy włoskich kibiców na trybunach skwitował słowami “skurwy…”. La Repubblica, włoski dziennik stworzył sondaż z największymi dyktatorami Republiki Włoskiej. W ankiecie wygrał Diego Maradona, który został nazwany diabłem oraz wskazano go jako najbardziej znienawidzoną postać we Włoszech. Potem już było coraz gorzej. Media śledziły jego każdy ruch, do tego stopnia, że Maradona zaczął strzelać do dziennikarzy z wiatrówki. Maradona z człowieka, który był beneficjentem Camorry (miał dostęp do alkoholu, narkotyków, prywatnych dyskotek i usług prostytutek) stał się ich największym problemem. Chcieli się go jak najszybciej pozbyć, co udało się w roku 1992, kiedy to Maradona poprosił o transfer. 

Dwie osobowości 

W filmie dokumentalnym “Diego” Asifa Kapadii padły piękne słowa z ust indywidualnego trenera Maradony od przygotowania fizycznego, Fernando Signoriniego, który powiedział: 

Diego Maradona ma dwie twarze. Diego – dobry, nieśmiały mamisynek z biednej rodziny oraz Maradona – wymyślona kreacja dla mediów, niezniszczalny portret boskości.

Przez lata trwają dyskusje – kto był lepszy, Pele czy Maradona. Uważam, że obaj byli wielcy. Różnica polega na tym, że ten pierwszy grał w czasach, kiedy telewizja dopiero raczkowała. Nie mogliśmy go oglądać w telewizji. Były jedynie kroniki piłkarskie z mundialów. Maradona za to był produktem medialnym, maszynką do robienia biznesu. Po zakończeniu kariery Pele stał się ambasadorem futbolu. Podróżuje po całym świecie, rozmawia o futbolu i swojej karierze, w której nie było skandali obyczajowych. Te natomiast nie omijały Maradony, który miał związki z neapolitańską mafią. Był uzależniony od narkotyków. Miał problemy podatkowe, został oskarżony o handel narkotykami i stręczycielstwo, i skazany na 18 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu. Do tego liczne romanse, oficjalnie ośmioro dzieci, choć do niektórych potomków długo się nie potrafił przyznać. Zarówno media jak i ludzie uwielbiają historie aniołów o brudnych twarzach. Przede wszystkim latynosi, którzy kochają takich piłkarzy jak Garrincha czy Heleno. Legendy futbolu kroczące ku upadku. Taką postacią był także Maradona. Jego fenomen boskości mogliśmy dostrzec w 2004 roku, kiedy to Diego leżał w szpitalu w ciężkim stanie, a ludzie wyszli na ulice z różańcami w rękach i transparentami: “Cisza, Bóg śpi”. Na jego cześć w 1998 roku w argentyńskim Rosario stworzono także kościół (Iglesia Maradoniana), który ma liczyć kilkadziesiąt tysięcy członków. Jego wyznawcy mają obowiązek m.in. nadawać swoim synom na drugie imię „Diego”. 

Ciało Maradony zostało wystawione w Pałacu Prezydenckim w Casa Rosada. Ludzie próbowali sforsować wejście, żeby osobiście pożegnać się z Maradoną. Na miejsce musiała wkroczyć policja, która użyła gazu łzawiącego i gumowych kul. W Buenos Aires ciągnął się kilometrowy kondukt żałobny. Ludzie nie ukrywali żalu, smutku i łez, a Prezydent Argentyny ogłosił w kraju trzydniową żałobę narodową. Fani Napoli także wybaczyli mu wszystkie wybryki, bo przecież dał im wiele radości. Maradona zdobył dla nich dwa tytuły mistrzowskie oraz Puchar UEFA. Neapol jest teraz pogrążony w żałobie. Zmarł dla nich ktoś więcej niż piłkarz, zmarł dla nich bliski członek rodziny. Tłumy kibiców zgromadziły się przed stadionem San Paolo, a także w San Giovanni a Teduccio, dzielnicy Neapolu, gdzie znajduje się mural poświęcony Maradonie. Cześć legendzie klubu chce oddać także Burmistrz miasta – Luigi de Magistris, który wyszedł z propozycją zmiany nazwy stadionu. Polityk chce, by Diego Armando Maradona został patronem San Paolo. 

Avatar

Sebastian Warowny

Student dziennikarstwa i komunikacji społecznej. Pasjonat sportu. Głównie piłka nożna i Serie A. Nieobojętny na inne ligi czy dyscypliny sportowe. W wolnym czasie kinomaniak.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *