Dalsze losy Polaków w UFC

30 października odbyło się UFC 267. Podczas imprezy mogliśmy oglądać boje aż trzech reprezentantów Polski. Niestety, tylko jeden z zawodników mógł zaliczyć swój pojedynek do udanych.

Pierwszy w rozpisce walk znajdował się Michał Oleksiejczuk. Popularny ,,Hussar” tamtej nocy stanął przed swoim największym wyzwaniem w karierze; zmierzył się wówczas z niepokonanym Dagestańczykiem – Shamilem Gamzatovem. Polak od pierwszego gongu dobrze rozpoczął swoje starcie; widoczny był kolosalny progres w jego poruszaniu się po oktagonie. Praca nóg Michała zapędzała Rosjanina pod siatkę i odcinała mu drogę ucieczki. Polak stopniowo rozpracowywał rywala kombinacjami bokserskimi, która w połowie pierwszej rundy doszła do szybko zerwanego klinczu. Następnie ,,Hussar” wyprowadził dynamiczną akcję zakończoną mocnym podbródkowym, który znokautował Gamzatova. Podopieczny Mirosława Oknińskiego jest na fali dwóch zwycięstw z rzędu i domaga się, aby jego kolejny rywal był z rankingu TOP 15 dywizji półciężkiej.

Kolejnym reprezentantem Polski, który zawalczył na UFC 267 był Marcin Tybura. ,,Tybur” stanął w szranki z wyżej notowanym Rosjaninem, Alexandrem Volkovem. Przewaga warunków fizycznych i doświadczenie przemawiały za ,,Drago”; reprezentant Ankos MMA był spisywany przez bukmacherów na pożarcie. Pojedynek przebiegał w sposób mocno analityczny; zawodnicy nie porywali się na nieprzemyślane akcje. Dochodziło do ataków z obu stron, jednak te wyprowadzane przez Rosjanina były dużo groźniejsze. Największy atut Marcina – zapasy – szybko został wyeliminowany przez dobrą defensywę Volkova. Walka zakończyła się po pełnym dystansie i sędziowie jednogłośnie orzekli zwycięstwo ,,Drago”.

Duszenie zza pleców zapięte przez Glovera Teixeirę
Duszenie zza pleców zapięte przez Glovera Teixeirę
autor fotografii: Chris Unger

W walce wieczoru do swojej drugiej obrony pasa mistrzowskiego stanął Jan Błachowicz. Zmierzył się on z leciwym Brazylijczykiem, Gloverem Teixeirą. Od pierwszego gongu ,,Cieszyński Książe” wydawał się być zdezorientowany i nie mógł odnaleźć się w starciu. ,,Brazylijski Pitbull” przeważał w każdej płaszczyźnie, nawet w stójce, która jest największą zaletą Błachowicza. W połowie pierwszej rundy Polak został sprowadzony, a Brazylijczyk przeleżał na nim resztę inauguracyjnej odsłony starcia. Druga część pojedynku przebiegła w podobny sposób, jednak po trzech minutach doszło do obalenia, po którym Teixeira poddał Polaka duszeniem zza pleców. Brazylijczyk zdobył mistrzostwo zostając najstarszym championem w historii UFC. Błachowicz zapowiedział wyciągnięcie wniosków z przegranego boju oraz odzyskanie pasa.

Niewątpliwie na fali wznoszącej w federacji UFC jest Mateusz Gamrot. Reprezentant Czerwonego Smoka oraz American Top Team stoczył dla organizacji trzy niesamowite pojedynki. W debiucie zawalczył z Guramem Kutateladze i zanotował pierwszą przegraną w karierze. Wokół werdyktu nie zabrakło kontrowersji. Starcie zakończyło się niejednogłośną decyzją, która mogła powędrować w obie strony. Zdaniem wielu ekspertów ,,Gamer” został okradziony ze zwycięstwa. Po porażce Polak wrócił do oktagonu po sześciu miesiącach i zmierzył się wówczas ze Scottem Holtzmanem. Gamrot udowodnił, że odrobił lekcje po ostatnim pojedynku i na początku drugiej rundy widowiskowo znokautował Amerykanina. Po 3 miesiącach mieliśmy przyjemność oglądać trzecie stracie Polaka pod banderą UFC. Podjął wtedy weterana organizacji, Jeremy’ego Stephensa. Fenomenalna dyspozycja Gamrota doprowadziła do błyskawicznego zakończenia starcia. ,,Gamer” poddał swojego rywala kimurą, notując najszybsze skończenie tą techniką w historii federacji. Poznaniak wróci do klatki UFC za niecały miesiąc i zawalczy z Diego Ferreirą, czyli zawodnikiem zajmującym jedenaste miejsce w rankingu wagi lekkiej. Wygrana w tym pojedynku będzie krokiem milowym dla Mateusza i pozwoli mu na mierzenie się o najwyższe cele.

W organizacji swoje starcia toczą również Marcin Prachnio, Krzysztof Jotko, Karolina Kowalkiewicz oraz Joanna Jędrzejczyk, jednak w ostatnim czasie wykazują oni brak aktywności. Jędrzejczyk swoje największe pojedynki w karierze ma już niewątpliwie za sobą i do zestawień podchodzi czysto biznesowo. Prachnio miał zmierzyć się 20 listopada z Azamatem Murzakanovem, jednak kontuzja wykluczyła go ze starcia. Kowalkiewicz w ostatnim czasie zmagała się z problemami zdrowotnymi, co wymusiło na niej dłuższą przerwę od sportu. Jotko jest po wygranej z Mishą Cirkunovem i nie ma zapowiedzianej żadnej kolejnej walki.

Filip Węglicki

Studiuje II rok dziennikarstwo i komunikację społeczną na KUL. Interesuje się filmami wojennymi oraz gangsterskimi. Chętnie śledzę piłkę nożną, NBA oraz największe federacje MMA na świecie. Jestem kibicem Chelsea F.C. oraz Philadelphii 76ers. Publikuje newsy na stronie MMA - bądź na bieżąco.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *