O człowieku, który zamordował swoją rodzinę ze wstydu

Matka, żona i troje dzieci. Nie zamierzał przyznawać przed nimi, że stracił dobrze płatną pracę. Jednocześnie skądś musiał czerpać środki na kontynuowanie dotychczasowego bogatego życia tak, by nikt nie domyślił się prawdy. W końcu znalazł rozwiązanie swoich problemów…i sięgnął po pistolet.

Grudzień 1971 roku, Westfield w New Jersey. Piękna wiktoriańska posiadłość od ponad miesiąca stoi pusta. Równocześnie Patricia List od dawna nie pojawia się na zajęciach teatralnych. Niepokoi to jej nauczycielkę. Również sąsiedzi wydają się coraz bardziej niespokojni absencją rodziny Listów. W końcu ktoś decyduje się zajrzeć do środka domu. Już od progu daje się wyczuć okropny odór zgnilizny. Na miejsce natychmiast wezwana zostaje policja.

Dom okazuje się skrywać pięć ciał. Znajdują się w największym pomieszczeniu rezydencji- sali balowej, równo ułożone, poupychane w przesiąkniętych krwią śpiworach. Są to Helen List, troje jej dzieci oraz teściowa kobiety, Alma. Brakuje jedynie Johna Lista, głowy rodziny. Po przeszukaniu reszty pomieszczeń oprócz plam krwi, funkcjonariusze trafiają też na dwa pistolety i list. Adresatem jest pastor kościoła, do którego uczęszczała rodzina Listów. Jego lektura pomaga rozwikłać zagadkę zniknięcia mężczyzny, a także makabry, do której doszło tu ponad miesiąc wcześniej.

John przyznał się na papierze do wszystkiego. Wyjaśnił jak 9 listopada poczekał, aż dzieci wyjdą do szkoły po czym wziął pistolet i zastrzelił najpierw swoją żonę, potem matkę. Dzieci spotkał ten sam los kiedy wróciły do domu. Łącznie padło dziesięć strzałów. Dlaczego dopuścił się tak okropnego czynu? To również wyjaśnił w liście. Jako luteranin był przekonany, że tylko w taki sposób jest w stanie spełnić swój obowiązek jako mąż i ojciec, czyli ochronić rodzinę od złego, a także zapewnić im miejsce w niebie. Uważał, że nie było innego rozwiązania i musiał działać, bo jego bliscy zaczęli za bardzo grzeszyć. Żona Helen przestała chodzić do kościoła przez wstyd wynikający z jej choroby, natomiast córka Patricia otwarcie mówiła, że marzy o karierze aktorskiej. John uważał ten zawód za uwłaczający osobie z przykładnego, religijnego domu. Do tego wszystkiego doszedł również aspekt utraty dobrze płatnej pracy. Mężczyzna był jedynym żywicielem rodziny i dotychczas stać ich było na naprawdę dostatnie życie, jednak teraz zasoby finansowe zaczęły topnieć. List nie poinformował jednak rodziny o obecnym stanie rzeczy, mając przeświadczenie, że zawiódł. Próbował podejmować inne prace, jednak żadna nie przynosiła takich pieniędzy jak poprzednia. Tymczasem nieświadoma rodzina nadal wydawała takie same sumy pieniędzy, a kredyt na dom czekał na spłacenie. Przytłoczony tymi wszystkimi problemami John, wpadł na pomysł morderstwa.

Nie działał jednak w nieprzemyślany sposób. Wręcz przeciwnie. Wszystko dokładnie zaplanował, tak, by dać sobie czas na ucieczkę i by nikt nie odkrył przedwcześnie ciał. Zadzwonił do szkoły swoich dzieci. Poinformował nauczycieli, że wyjeżdżają, by opiekować się chorym kuzynem w innym stanie, dlatego dzieci nie będzie przez najbliższe kilka tygodni. To samo opowiedział sąsiadom. Wstrzymał wszystkie dostawy gazet i mleka do domu, a swój samochód zaparkował na lotnisku, by policja myślała, że uciekł samolotem. Po dokonaniu morderstwa dołożył starań, aby wyglądało tak, jakby wszyscy byli w domu. Spokojnie zjadł lancz i wyjechał.

Jego plan zadziałał. Policja odkryła zwłoki jego bliskich dopiero ponad miesiąc później, gdy sam John zdążył rozpłynąć się już dawno w powietrzu. Mimo starań funkcjonariuszy, udało mu się pozostać nieuchwytnym przez 18 lat. Został schwytany zupełnym przypadkiem, dzięki programowi telewizyjnemu Najbardziej Poszukiwani.

Po emisji odcinka pewna kobieta zgłosiła, że opis charakteru Johna Lista niemal identycznie pasuje do jej sąsiada. Okazało się, że kobieta się nie myliła. John pod nowym nazwiskiem znalazł pracę, dołączył do wspólnoty kościelnej i ożenił się ponownie. Został złapany i osądzony. Dostał 5-krotne dożywocie. Mężczyzna kilkukrotnie próbował odwoływać się do wyroku, wyraził żal, ale nic to nie dało. John odszedł w wieku 82 lat, do końca próbując wyjaśnić swoje motywy, powołując się na wiarę i mówiąc, że żałuje swoich czynów.

Zuzanna Skwarek

Studentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej. Pełnoetatowy mól książkowy. Kocha szczególnie fantastykę, ale nie pogardzi też dobrym kryminałem. W wolnych chwilach sama tworzy opowiadania.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *