Problemy ofensywne reprezentacji Polski. Czy Kacper Przybyłko zostanie piłkarskim zbawicielem?

Reprezentacja Polski od ponad dwóch lat zmaga się z licznymi problemami. Jednym z nich jest brak skuteczności, wynikający z nieregularnej gry klubowej powoływanych napastników. Brzęczek uporczywie trzyma się konkretnych nazwisk, zamykając drogę do reprezentacji zawodnikom, którzy na powołanie zasłużyli. 

Po trzydziestu trzech miesiącach pracy Jerzego Brzęczka wiemy, że wyjazdu na przyszłoroczne Euro może być pewnych trzech napastników. Są nimi Robert Lewandowski (Bayern Monachium), Krzysztof Piątek (Hertha Berlin) i Arkadiusz Milik (SSC Napoli). Jerzy Brzęczek wykazuje się nieustannie pewną niekonsekwencją i nadal powołuje zawodników, którzy nie grają regularnie w swoich klubach. Tak jest w przypadku Piątka i Milika. Piątek, jako napastnik  Herthy Berlin i zmiennik 27-letniego Johana Cordoby, może liczyć tylko na kilkanaście minut w ciągu meczu. Jeszcze gorzej wygląda sytuacja Milika. 26-latek po kłótni z właścicielem SSC Napoli, wszystkie mecze swojego klubu w tym sezonie ogląda z wysokości trybun. Najprawdopodobniej podczas zimowego okienka transferowego odjedzie do holenderskiego Ajaxu Amsterdam, z którego w 2016 roku trafił na Półwysep Apeniński.

Jedynym regularnie grającym napastnikiem jest Robert Lewandowski. W obwodzie zainteresowań selekcjonera wymieniało się Jarosława Niezgodę z Portland Timbers i Adama Buksę z New England Revolution. Obaj nie dostali jednak szansy zaprezentowania swoich umiejętności. Regularnie pomijanym, bramkostrzelnym (co w kontekście kadry jest szczególnie istotne) napastnikiem pozostaje Kacper Przybyłko, występujący w amerykańskim Philadelphia Union.

Przybyłko jest wychowankiem niemieckiej szkoły futbolu. Pierwsze piłkarskie kroki stawiał w akademii Arminii Bielefeld. W piłce seniorskiej reprezentował barwy FC Koln, SpVgg Greuther Furth i FC Kaiserslautern. Pobytu w tym ostatnim klubie nie może zaliczyć do udanych. W latach 2015–2018 więcej czasu spędził w gabinetach lekarskich niż na boisku, odnosząc aż osiem kontuzji, przez które opuścił 61 spotkań. W 2018 roku trafił do występującego w MLS Philadelphii Union. Transfer za Ocean okazał się świetnym posunięciem. Polak, w ciągu dwóch lat wystąpił łącznie w 52 spotkaniach. Strzelił 23 bramki i dołożył do tego 10 asyst. W trwającej kampanii ligowej 27-latek nadal zachwyca skutecznością. Przybyłko w trakcie dwudziestu jeden rozegranych spotkań, strzelił siedem bramek i zanotował sześć asyst. – Jedyne, co mogę, to koncentrować się na swojej pracy. Oczywiście, że jestem świadom swoich możliwości, chciałbym jeszcze kiedyś zagrać w reprezentacji Polski, bo zasłużyłem sobie na to, zapracowałem, by być dostrzeżonym – przyznał Przybyłko w rozmowie z TVP Sport.

Kacper Przybyłko zdecydowanie zasłużył na powołanie do reprezentacji Polski, chociaż jak na razie tylko w oczach ekspertów i dziennikarzy. Niestety, Brzeczek nie widzi dla niego miejsca w kadrze i woli uporczywie trzymać się zawodników, którzy nic nie wnoszą do gry zespołu. Nie chcę trywializować, iż powołanie Przybyłki odmieni grę biało – czerwonych, ale świeży dopływ krwi mógłby być zbawienny dla słabo spisującej się reprezentacji.

Avatar

Kamil Rykaczewski

Student II roku dziennikarstwa. Interesuję się piłką nożną, zwłaszcza w wydaniu egzotycznym. W wolnych chwilach czytam książki o tematyce sportowej.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *