Podsumowanie jubileuszowej gali KSW 60

24 kwietnia odbyła się długo wyczekiwana impreza spod skrzydeł polskiego giganta. Podczas wydarzenia nie zabrakło emocji na najwyższym poziomie oraz wielu zaskoczeń. Sobotni wieczór był gratką dla każdego fana mieszanych sztuk walk.

W walce wieczoru zobaczyliśmy rewanżowe starcie na szczycie kategorii ciężkiej pomiędzy Tomaszem Narkunem, a broniącym pasa Philem De Friesem. Zawodnik z Anglii miał nie tylko ogromną przewagę kilogramów, ale również tę psychologiczną. Brytyjczyk dążył do walki w parterze, gdyż tam najlepiej się odnajduje i na tej płaszczyźnie najefektywniej wykorzystał ponad osiemnastokilogramową przewagę. Polak podczas pojedynku wydawał się być zagubiony. Mogliśmy obejrzeć kilka dynamicznych zrywów ze strony Narkuna, lecz to nie wystarczyło do zwycięstwa. Rewanż między zawodnikami, w odróżnieniu od pierwszego starcia, zakończył się już w drugiej rundzie. Brytyjczyk po udanej próbie krucyfiksu dokończył dzieła zniszczenia uderzeniami na głowę Polaka.

W przedostatnim pojedynku gali oglądaliśmy pierwszą obronę pasa kategorii lekkiej Mariana Ziółkowskiego. Jego rywalem był Maciej Kazieczko. Kozieczko praktycznie od samego początku zawodowej kariery walczy dla największej polskiej organizacji. Z 6 pojedynków dla europejskiego giganta wygrał 5, a tylko raz musiał uznać wyższość Gracjana Szadzińskiego. Za Ziółkowskim przemawiało bardzo duże doświadczenie; stoczył on bowiem już 30 starć, zaś do klatki KSW wchodził pięciokrotnie. Golden Boy systematycznie rozbijał swojego rywala, korzystając ze swojej przewagi zasięgu. Ziółkowski znany jest bowiem ze swojej chłodnej głowy podczas walki i wysokiego „fighting IQ”. Profesorskie podejście Warszawiaka doprowadziło do dwóch nokdaunów na Kazieczce. Zagubiony Poznaniak został poddany duszeniem zza pleców pod koniec drugiej rundy.

Do wielkiego zaskoczenia doszło podczas walki między Izu Ugonohem a Markiem Samociukiem. Spisywany na straty reprezentant Białej Podlaskiej sprostał wyzwaniu i zwyciężył z faworyzowanym Ugonohem. Pierwsza runda należała do zawodnika WCA – wywierał on bowiem ciągłą presję na swoim rywalu i był bliski skończenia, jednak po rozpoczęciu drugiej odsłony starcia scenariusz diametralnie się zmienił. Samociuk przeszedł do ofensywy i uderzeniami w parterze ubił wypompowanego Ugonoha.

Niesamowite widowisko fanom zapewniło także dwóch debiutantów. Pojedynek między Patrykiem Kaczmarczykiem a Michałem Sobiechem został wyróżniony bonusem w postaci walki wieczoru. Podczas starcia nie brakowało licznych zwrotów akcji, a obaj zawodnicy pozostawili w oktagonie całe serce. Mimo wysokiego tempa z obu stron, większą presję narzucał Radomianin, który wygrał przez jednogłośną decyzję sędziowską.

Podsumowując jubileuszową galę spod skrzydeł KSW nie można zapomnieć o dwóch fenomenalnych nokautach. Aleksandar Ilić pod koniec pierwszej rundy zafundował Adrianowi Dudkowi zabójczą kombinację, którą skwitował prawym sierpem, kończącym pojedynek. Mimo widowiskowego finiszu, nagrodę za nokaut wieczoru zgarnął Ion Surdu. Zaserwował on bowiem Kacprowi Koziorzębskiemu wysokie kopnięcie, które momentalnie go uśpiło.

Filip Węglicki

Filip Węglicki

Studiuje I rok dziennikarstwo i komunikację społeczną na KUL. Interesuje się filmami wojennymi oraz gangsterskimi. Chętnie śledzę piłkę nożną, NBA oraz największe federacje MMA na świecie. Jestem kibicem Chelsea F.C. oraz Philadelphii 76ers. Publikuje newsy na stronie MMA - bądź na bieżąco.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *