Piątek trzynastego – upadek Zakonu Templariuszy

Trzynastka w wielu krajach jest pechową liczbą, a piątek trzynastego całkowicie złym omenem i zwiastunem nieszczęść. Choć znany współcześnie przesąd związany z tym dniem ukształtował się dopiero w XX wieku, to kryje się za nim dużo starsza, mroczniejsza historia o chciwości, zdradzie i świętych wojownikach. 

Zakon Templariuszy został założony prawdopodobnie w 1118 roku, około 20 lat po sukcesie pierwszej krucjaty, która zaowocowała powstaniem Królestwa Jerozolimskiego. Założycielem bractwa był Hugo de Payens, który wraz z towarzyszami złożyli przysięgę przed ówczesnym patriarchą Jerozolimy. Rycerze zobowiązali się do ochrony pielgrzymów podróżujących do Ziemi Świętej, a ich symbolem stał się czerwony krzyż na białym tle. Templariusze szybko zdobyli sławę nieugiętych wojowników, a ich szeregi zasilały rzesze rekrutów. Mnisi uzyskiwali liczne darowizny i posesje od łacińskich władców. Większość posiadłości rycerzy znajdowała się na terenach Francji, Anglii i Iberii, ale swoje siedziby posiadali nawet w Polsce i Grecji. Gdy Królestwo Jerozolimy w 1291 przestało istnieć, główna siedziba zakonu została przeniesiona na Cypr, a następnie do Paryża. 

Do upadku Państw Krzyżowych, zakonnicy wyspecjalizowali się w jeszcze jednym fachu oprócz wojaczki – bankierstwie. Choć zakon oficjalnie nosił nazwę Ubogich Rycerzy Chrystusa i Świątyni Salomona, stał się największą potęgą finansową chrześcijańskiego świata, a jego roczny dochód w przeliczeniu wynosił nawet 2 miliardy dolarów. To właśnie “ubodzy” rycerze stworzyli największy system finansowy w średniowiecznej Europie i położyli fundamenty pod współczesne bankierstwo. Krzyżowcy byli tak profesjonalni, że nie tylko zwykli ludzie i biedniejsi feudałowie korzystali z ich usług, ale nawet królowie i papieże. Jednak ich gigantyczny majątek sprawiał, że instytucja zakonu spotykała się z coraz częstszą krytyką; pojawiały się nawet głosy, że to przez chciwość templariuszy chrześcijanie utracili Ziemię Świętą. 

Król Francji Filip IV Piękny na przełomie XIII i XIV wieku prowadził liczne wojny. Te pochłaniały ogromne pieniądze, a władca nie cofał się przed niczym by je zdobyć. Na nieszczęście templariuszy z Francją łączyło ich coś więcej niż tylko liczne posiadłości na terenach królestwa –  ogromne długi Filipa u zakonu. Władca w końcu postanowił pozbyć się wierzycieli i położyć ręce na ich bogactwie, a coraz liczniejsze oskarżenia kierowane w ich stronę oraz fakt, iż ówczesne papiestwo było podporządkowane francuskiej monarchii, znacznie mu w tym pomogły. Współpracownicy króla zbierali informacje na temat chciwości i bluźnierczych praktyk rycerzy, a szczególnie chętnie takie informacje udzielali im byli templariusze. Gdy wszystko było już gotowe, Filip wysłał raport ze śledztwa do urzędującego w Awinionie papieża Klemensa V. To właśnie piątek trzynastego w październiku 1307 roku był dniem, gdy monarcha zajął paryską twierdzę zakonników, zwaną Temple, i aresztował przebywających w niej krzyżowców w tym Wielkiego Mistrza Jakuba de Molay. Podobny los spotkał setki braci z innych komandorii na terenie Francji. Choć działanie to było wbrew prawu, uargumentowane zostało pobożnością i obawami, że wrogowie Chrystusa opuszczą Francję. Przez następne 7 lat rycerze byli zamknięci w lochach i przesłuchiwani. Zarzucano im liczne zbrodnie, w tym: plucie na krzyż, konszachty z diabłem, dzieciobójstwa, uprawianie czarów i homoseksualizm. Wielu spośród uwięzionych templariuszy przyznawało się na skutek tortur do zarzucanych im win. Papież w kwietniu 1312 roku wydał bullę Vox in excelso, która zlikwidowała zakon. Kolejna bulla Considerantes dudum, wydana w maju tego samego roku, zawierała instrukcje postępowania względem oskarżonych; ci którzy przyznali się do winy i wyrzekli na łono Boga, mieli zostać ułaskawieni. Jednak trefność procesu doprowadziła do tego, że wielu templariuszy odwołała wymuszone zeznania. Karą dla nich miało być spalenie na stosie jako heretyków. Taki los spotkał czterech przywódców zakonu, którzy początkowo, podczas specjalnego synodu 18 marca 1314 roku mieli zostać skazani na dożywotnie więzienie. Podczas odczytywania wyroku, Jakub de Molay wstał i ogłosił, że zakon jest niewinny, wszelkie pomówienia o herezję fałszywe, a zeznania sądzonych złożone w wyniku tortur. Wystąpienie Wielkiego Mistrza sprawiło, że król Filip nakazał jeszcze tego samego dnia spalić na stosie całą czwórkę. Według legendy, płonący żywcem de Molay miał przekląć oprawców – Papieżu Klemensie, królu Filipie, rycerzu Wilhelmie! Nim rok minie spotkamy się na Sądzie Bożym! Klątwa templariusza wypełniła się, papież zmarł po miesiącu, a król w listopadzie tego samego roku. Rycerz Wilhelm de Nogaret – główny organizator procesu – zmarł jeszcze w 1313 roku przed egzekucją braci zakonnych. 

Egzekucja Jakuba de Molay, źródło; https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Execution_of_Jaques_Demolay.jpg

Na nieszczęście króla, oprócz śmierci, likwidacja templariuszy nie przyniosła oczekiwanych efektów. Tylko niewielka część majątku zakonu, w tym jego posiadłości we Francji, zostały zajęte przez ludzi Filipa, jednakże wśród nich nie było legendarnych bogactw. Krąży wiele hipotez nt. losu skarbów, według których miały zostać one ewakuowane przez flotę zakonną, która odpłynęła z portu La Rochelle. Niektóre z teorii twierdzą nawet, że banici zdołali dopłynąć do Ameryki. Choć wizja zaginięcia okrytego sławą majątku może wydawać się atrakcyjna, to dużo bardziej prawdopodobnym wydaje się, że zakonnicy po prostu roztrwonili go na wystawne życie. 

Avatar

Kacper Ausz

Studiuję na pierwszym roku i komunikacji społecznej. Jestem pasjonatem historii, w szczególności średniowiecza. Interesuję się również muzyką, literaturą oraz kulturą.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *