Piłka nożnaSport

Błędy w obronie, gole liderów i debiut Pietuszewskiego. Polska w finale baraży o Mistrzostwa Świata

Reprezentacja Polski awansowała do finału baraży o Mistrzostwa Świata 2026. Po trudnym meczu, w którym nie wystrzegali się błędów. Dużo do życzenia pozostawiała postawa w obronie naszych reprezentantów. Awans dały nam gole Roberta Lewandowskiego i Piotra Zielińskiego. Największą uwagę mediów przyciągnął jednak debiut Oskara Pietuszewskiego.

Przed meczem na PGE Narodowym największe emocję wzbudziło wystawienie w pierwszym składzie 19-letniego Filipa Rózgi, który do tej pory zagrał w kadrze jedynie dwie minuty. Zaskoczeniem była również obecność Tomasza Kędziory a nie żołnierza Jana Urbana Przemysława Wiśniowskiego. Hymny reprezentacji odgrywała Orkiestra Reprezentacyjna Straży Granicznej z Nowego Sącza. Nie była ona jednak słyszalna ani dla kibiców przed telewizorami ani dla tych na trybunach. Winne temu były problemy z nagłośnieniem na stadionie.

Obiecujący początek

Polacy od pierwszej minuty wyszli wysoko na rywali, angażowali się dużą liczbą zawodników w ataki na bramkę Strakoshy jak i w pressing. W ciągu pierwszych 10 minut było wiele prób płaskich dośrodkowań w pole karne, większość z nich była blokowana. Jedna z nich trafiła pod nogi Roberta Lewandowskiego, którego strzał został jednak zablokowany. Większość rzutów rożnych była posyłana przez Zielińskiego czy Szymańskiego na dalszy słupek, przy jednoczesnym zagęszczeniu blisko bramkarza, który miał problemy z wychodzeniem do wrzutek. Po jednej z takich wrzutek strzał oddał Jakub Kiwior, zawodnikom Albanii udało się jednak wybić piłkę z linii bramkowej.

Rozgrywanie piłki w tercji ofensywnej wyglądało bardzo dobrze, nasi środkowi pomocnicy ciągle napędzali akcję do przodu, najczęściej rozrzucając piłki do skrzydłowych. Najaktywniejszym zawodnikiem był Filip Rózga, widać było po nim wielkie zaangażowanie i chęć do brania na siebie ciężaru kreowania akcji. Odczuwalny był lekki stres w jego grze, co jest normalne dla zawodników w jego wieku. Może mieć jednak problemy z regularną grą w reprezentacji po powrocie Nicoli Zalewskiego, który pauzował za kartki oraz z uwagi na rywalizację z Oskarem Pietuszewskim.

Kolejny „Senegal”

Zaskoczeniem było ustawienie w linii obrony biało-czerwonych. Jako trzeci środkowy obrońca ustawiony był Matty Cash a Tomasz Kędziora częściej operował na szóstce. Zawodnik Aston Villi był bardzo niepewny i dwa razy za słabo wybił piłkę co skutkowało groźnymi okazjami dla naszych rywali. Kędziora miał problem z byciem łącznikiem między liniami i szybką dystrybucją piłki do przodu.

Po kwadransie dobrej gry podopiecznych Jana Urbana coraz częściej ataki pozycyjne przeprowadzali Albańczycy. W 42.bita minucie po piłce za naszą linię obrony Jan Bednarek źle przyjął piłkę, którą przejął Arber Hoxha, po minięciu słabo ustawionego Kamila Grabary skierował on piłkę do pustej siatki. Błąd ten był bardzo podobny do bramki straconej przez naszych na Mundialu w 2018 w Rosji z reprezentacją Senegalu. Do przerwy widniał wynik na korzyść Shqiponjat. W 54. minucie z szybką kontrą wyszli Albańczycy, mając przewagę liczebną. Było w tej sytuacji dużo szczęścia, dzięki niecelnemu strzałowi Nedima Bajramiego przegrywaliśmy nadal tylko jedną bramką.

Przebudzenie biało-czerwonych

Na drugą połowę w miejsce Rózgi wszedł Oskar Pietuszewski, wniósł on potrzebną energię na boisko. Zaraz po przerwie świetnie w pole karne podał Szymański, jednak Kamiński nie zdołał opanować piłki. Zawodnicy Sylvinho nie forsowali tempa i nisko ustawili swój blok obronny wyczekując na kontry. W 62. minucie na boisku zameldował się Karol Świderski w miejsce Tomasza Kędziory. Minutę później po świetnym dośrodkowaniu na dalszy słupek Sebastiana Szymańskiego, piłkę do bramki skierował nasz kapitan Robert Lewandowski, dla którego była to 89 bramka w kadrze.

Polacy dalej prowadzili grę, raz nadzialiśmy się na kontrę, ale strzał Piliosa świetnie wybronił Grabara. W 73. minucie na przedpolu piłkę dostał Piotr Zieliński, korzystając z pozostawionej przestrzeni, strzałem z 25. metrów wyprowadził Polskę na prowadzenie. Albańczycy pomimo rzucenia się do odrabiania strat, nie stworzyli już większego zagrożenia pod naszą bramką. Biało-czerwoni próbowali wychodzić z kontrami, były one przerywane przez rywali, często faulami. Udało nam się jednak utrzymać wynik do końcowego gwizdka Antony’ego Taylora.

Finał w Sztokholmie

Najwięcej uwagi w mediach przyciągnęła przebojowa gra Oskara Pietuszewskiego, który jest jednym z najmłodszych debiutantów w naszej kadrze. Najlepiej spisał się jednak środek pola. Piotr Zieliński, który strzelił decydującego gola oraz wniósł spokój w rozgrywanie akcji razem z Sebastianem Szymańskim, który zaliczył dwie asysty. Najgorszym zawodnikiem naszej kadry był Matty Cash, było widać, że nie radzi sobie z grą jako środkowy obrońca i że nie może pokazać swoich ofensywnych atutów.

31 marca zmierzymy się z reprezentacją Szwecji na Strawberry Arena w Solnie. Ostatni raz graliśmy z nimi również w finale baraży, w meczu o awans na Mistrzostwa Świata w Katarze pokonaliśmy ich 2:0 po golach Lewandowskiego i Zielińskiego.

Obrazek wyróżniający: archiwum własne

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *