Piłka nożnaSport

Ekstraklasa: Motor wygrywa i wskakuje na siódme miejsce w lidze

Motorowcy wychodzą zwycięsko z ostatniego meczu rundy jesiennej przed własną publicznością. Gol Pawła Stolarskiego i świetna postawa w bramce Kacpra Rosy – oto recepta na 3 punkty. Radomiak Radom wciąż w strefie spadkowej.

Pożegnalne spotkanie 17. kolejki Ekstraklasy poprzedził pokaz sztukmistrzów oraz minuta ciszy dla zmarłych przed kilkoma dniami; Jana Furtoka (legenda GKSu Katowice) oraz Lucjana Brychczego (legenda Legii Warszawa, drugi najlepszy strzelec w historii polskiej ligi, 182 trafienia).

Fot. Archiwum własne. Po lewej zdjecie Lucjana Brychczego, obok Jan Furtok

Gospodarze robią swoje

Pierwsze 45 minut przebiegało pod kontrolą Motoru Lublin. Podopieczni Mateusza Stolarskiego tworzyli sobie różne sytuacje, a najlepsza z nich miała miejsce po zamieszaniu    w polu karnym Radomiaka, w czasie wykonywania rzutu rożnego. W 21. minucie piłkę pod nogi Pawła Stolarskiego skierował Samuel Mraz, a sam obrońca Motoru pewnie pokonał bramkarza gości. Przyjezdni z Radomia nie chcieli pozostawiać dłużni i również kreowali sobie niezłe sytuacje. Jednak na nic się to zdało. Ich strzały były delikatne, co tym bardziej nie mogło pokonać bardzo dobrze dysponowanego w tym dniu bramkarza gospodarzy.

Fot. Archiwum własne

Radomiak gra, ale nie strzela

Drużyna ze strefy spadkowej przejęła inicjatywę w drugiej części spotkania. Dłużej byli przy piłce i stwarzali sobie więcej sytuacji niż beniaminek z Lublina. Na przeszkodzie jednak podobnie jak w pierwszej połowie, stał im Kacper Rosa. 30-latek w 70. minucie obronił strzał Raphaela Rossiego, gdy musiał wykazać się niezłym refleksem. Później, świetnie interweniował przy uderzeniu z rzutu wolnego, gdy strzałem w okolice prawego dolnego rogu popisał się Roberto Alves. W 77. minucie okazję do podwyższenia wyniku miał Motor. Długie podanie w pole karne zagrał Simon, wówczas piłkę szczęśliwie do Mraza zagrał Jacques Ndyaye, po czym słowacki napastnik skiksował. 5 minut później kolejną okazję do zamknięcia meczu mieli gospodarze. Znów w pole karne dogrywał Christopher Simon, po raz kolejny do swojego rodaka – Ndiaye. Gdy się wydawało, że ten trafi do bramki, nagle piłkę sprzed linii bramkowej wybił Luizao. Jeszcze jedną okazję do strzelenia gola Senegalczyk miał w 87. minucie, gdy popisał się świetnym rajdem na kilkadziesiąt metrów. Ndiaye jednak zwieńczył tę akcję mocnym i niecelnym strzałem nad bramką. Pod koniec meczu następną genialną interwencją popisał się Kacper Rosa, który wyłapał piłkę z linii bramkowej.

Świetna seria Motoru i przeciętny Radomiak

Klub Zbigniewa Jakubasa wygraną w 17 kolejce odniósł 4. Zwycięstwo z rzędu, dzięki czemu plasuje się obecnie na 7. miejscu w lidze, z takim samym dorobkiem jak 6. Górnik i z 3. punktami straty do czwartej Cracovii. Zespół z Lubelszczyzny jest na fali wznoszącej i przy dobrej formie wiosną, może nawet powalczyć o grę w europejskich pucharach. Radomianie natomiast w ostatnich czterech meczach zdobyli 4 punkty i obecnie z jednym zaległym meczem, zajmują 16. lokatę, z punktem straty do bezpiecznego miejsca.

Naszą bardzo dobrą stroną jest to, że potrafimy wykorzystać ten stan, nazwijmy to euforii, który jest wokół drużyny i wokół dobrych wyników. Tę pozytywną energię potrafimy wykorzystać na to, żeby na boisku jeszcze bardziej zająć się zadaniami, być zdyscyplinowanym, zrobić kolejny krok, kolejną sytuację, akcję. Oglądając z boku moich zawodników, nie widzę, żeby ta pozytywna euforia, pcha nas w to, że gramy bardzo widowiskowo, ale nieodpowiedzialnie, tylko wręcz przeciwnie potrafimy grać widowiskowo i pchać się tą dobrą energią do przodu. Nasze zachowania, nasze myślenie o tym, co może się wydarzyć po stracie piłki, lub wtedy gdy tej piłki nie mamy, jest rozsądne – mówił w trakcie pomeczowej konferencji prasowej Mateusz Stolarski, trener Motoru Lublin.

Link do całej konferencji prasowej: https://www.youtube.com/watch?v=arR75D9EWqg&t=1867s

Motor Lublin 1:0 Radomiak Radom

Bramki: 1:0 Paweł Stolarski 21’

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *