(Nie)winny żart

Zawód dziennikarza nie jest taki łatwy, jak może się wydawać. Przez jeden z pozoru niewinny żart, czy też brak weryfikacji informacji, można bardzo łatwo doprowadzić do wybuchu paniki – co dobitnie pokazuje nam historia.

„Żartowniś” z BBC

16 stycznia 1926 roku, radio BBC nagle przerwało transmisję, żeby podać wiadomość specjalną: „Rozwścieczony tłum bezrobotnych idzie na Londyn niszcząc wszystko, co napotka na drodze”. Słuchacze byli zszokowani i tłumnie gromadzili się przy odbiornikach. Następnie spiker donosił, że budynek parlamentu został ostrzelany z moździerzy, oraz że wysoka na 96 metrów wieża runęła wraz ze słynnym Big Benem. Relacji towarzyszyły odgłosy wściekłego tłumu i eksplozji. Ludzie wpadli w panikę, obawiając się, że w ich kraju dojdzie do rewolucji, jaka miała miejsce jeszcze niedawno w Rosji. Wielu z nich nie zdawało sobie sprawy, że te wszystkie komunikaty to tylko żart. Uwierzyli nawet w to, że przywódca protestujących, niejaki Popplebury wysunął postulat o usunięciu kolejek do teatrów. Londyńczycy zaczęli uciekać z miasta, a mieszkańcy innych miejscowości rzucili się do telefonów, aby jak najszybciej dowiedzieć się, jak wygląda sytuacja. Władza była torpedowana telefonami, a urzędnicy nie potrafili przekonać obywateli, że nic się nie dzieje. Gdy sytuacja całkowicie wymknęła się spod kontroli, BBC zaczęło uspokajać swoich słuchaczy i zapewniło ich, że wszystkie podane wcześniej informacje, to część słuchowiska komicznego.

Śmieszek z Instytutu Franklina

31 marca 1940 roku, Instytut Franklina wydał oświadczenie, że nazajutrz nastąpi koniec świata. Informację przechwyciła stacja radiowa KYW, która następnie nadała wiadomość, że spełniły się największe obawy o nadejściu końca świata. Dodatkowo zostało podkreślone to, że tę prognozę potwierdzają astronomowie z Instytutu Franklina z Filadelfii. Dodali też, że nie jest to żart z okazji Prima Aprilis, a potwierdzenie można dostać u dyrektora Fels Planetarium w Filadelfii. W miejscowych urzędach rozdzwoniły się telefony, wybuchła panika, która została stłumiona dopiero po tym, jak Instytut Franklina wydał oświadczenie, że nigdy nie komunikował o rychłym nadejściu końca świata. Okazało się, że zamieszanie spowodował rzecznik prasowy Instytutu, który w ten sposób chciał zachęcić ludzi do wzięcia udziału w wykładzie na temat tego, jak skończy się świat, który miał się odbyć właśnie 1 kwietnia w Instytucie.

Powyższe przykłady mogą dać do myślenia dziennikarzom, jak i odbiorcom komunikatów. Jedni powinni traktować swoją pracę poważnie i starannie, a drudzy pomyśleć zanim pod wpływem jakiejś łatwo sprawdzalnej informacji, zrobią coś nieodpowiedniego.

Avatar

Krzysztof Zawalski

Pasjonat gier komputerowych, historii Polski, esportu i sportu. Miłośnik sprawiania problemów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *