PKO BP Ekstraklasa: Skuteczny Motor i niezawodny Brkić
Spotkanie 23. kolejki Ekstraklasy kończy się wygraną Motoru Lublin. Trzecie wiosenne zwycięstwo Motoru, atakująca, lecz nieskuteczna Korona, kolejny gol Ndiaye i świetny Brkić. Motorowcy w grze o europejskie puchary.
Sobotni mecz Motoru Lublin z Koroną Kielce zapowiadał się interesującą, mowa w końcu o zespołach, które prezentowały porównywalną formę i rundę wiosenną zaczęły od dwóch porażek oraz tylu samu zwycięstw. Co więcej, w tabeli dzieliło je tylko 3 punkty (przed 23. kolejką Korona miała 30 punktów, Motor 27). Zanim jednak sędzia rozpoczął spotkanie, w ramach minuty ciszy uczczono pamięć Janusza Marca – zmarłego 19 lutego byłego piłkarza i m.in. trenera zespołów kobiecych i młodzieżowych Motoru Lublin.

Foto: Archiwum własne
Ndiaye podtrzymuje formę
Pierwsza połowa lepiej rozpoczęła się dla gości, którzy w pierwszych dziesięciu minutach napierali na bramkę gospodarzy. Na ich nieszczęście brakowało im skuteczności, ich strzały jak ten Antonina z 7 minuty, czy ten Mariusza Stępińskiego z 8’ były blokowane przez obronę Motoru. Zawodnicy Mateusza Stolarskiego nie ugięli się pod atakami Koroniarzy i sami zaczęli tworzyć sobie dogodne sytuacje. W 11. minucie w polu karnym do Karola Czubaka dograł Mbaye Ndiaye, jednak czołowy strzelec ligi – Czubak uderzył niecelnie. Niedługo później, w 18. minucie świetną akcją popisał się zespół gospodarzy, Fabio Ronaldo dograł do Filipa Lubereckiego, ten wywalczył sobie miejsce i dograł w pole karne do Ndiaye, który przechytrzył obrońców rywali i strzelił gola na 1:0. Tym też sposobem Senegalczyk zaliczył 4 trafienie na wiosnę (szóste w całych rozgrywkach). Motorowcy na tym nie poprzestali, po dograniu w szesnastkę od Ivo Rodriguesa, w 35. minucie wynik spotkania podwyższył Karol Czubak, który zdobył swoją trzynastą bramkę w Ekstraklasie. Napastnik Motoru mógł ponownie wpisać się na listę strzelców w 39. minucie, jednak tym razem uderzył niecelnie.

Foto: Łukasz Wójcik / Motor Lublin
Brkić na posterunku
Kolejne 45 minut to pokaz ofensywy ze strony piłkarzy Jacka Zielińskiego. Motor poza celnym strzałem Ndiaye z początku tej połowy, nie miał bardziej dogodnych okazji do poprawienia wyniku. Korona natomiast robiła wszystko, co w swojej mocy, aby wrócić w tym meczu. Jednak za każdym razem na drodze stawał im Ivan Brkić. Chorwat bronił jak zaczarowany i nie zdekoncentrowała go nawet przerwa wywołana przez zadymienie na stadionie, które na kilka minut wywołali kibice przyjezdnych. W 55. minucie Brkić sparował piłkę po uderzeniu Konrada Ciszka, które leciała w kierunku poprzeczki. Chwilę później, wykazał się refleksem i wręcz zawisł w powietrzu przy obronie uderzenia Konstantinosa Sotriou. Kolejna genialna interwencja golkipera Motoru miała miejsce w 64. minucie, gdy po wrzucie autu, w polu karnym doszło do zamieszania, do strzału złożył się Antonin, którego uderzenie poprawił Mariusz Stępiński, jednak mimo strzału z bliska lepszy okazał się Chorwat. Bramkarz gospodarzy kolejny raz został sprawdzony w 79. minucie, z rzutu rożnego dośrodkowywał Wiktor Długosz, który tak skierował piłkę, że bez interwencji Brkića mogłaby paść bramka bezpośrednio ze stałego fragmentu gry. Świetny występ zawodnik Motoru zwieńczył obroną dośrodkowania z rzutu wolnego w doliczonym czasie gry.

Foto: Archiwum własne
Tym sposobem Ivan Brkić odnotował 4 czyste konto w bieżącym sezonie Ekstraklasy, Motor zaś 7 zwycięstwo. Z 30 punktami zespół z Lublina zajmuje 11. miejsce w stawce (stan na 1 marca) i traci zaledwie 4 punkty do miejsca gwarantującego grę w europejskich pucharach oraz ma 6 punktów przewagi nad strefą spadkową. Korona ma identyczny dorobek punktowy, lecz przez lepszy bilans bramkowy (27:26) jest na 9. lokacie. Motor natomiast jak dotąd zdobył 32 bramki, 37 stracił.
Następna okazja do poprawy tego stanu rzeczy już 8 marca na Motor Arenie Lublin, w spotkaniu przeciwko Górnikowi Zabrze.
Motor Lublin – Korona Kielce 2:0 (Ndiaye 18′; Czubak 35′)
Obrazek wyróżniający: Archiwum własne
