XXV Zimowe Igrzyska Olimpijskie Mediolan Cortina: Zawodnicy z NHL przywrócili olimpijski poziom
Po dwunastu latach do gry na igrzyskach powrócili zawodnicy z Amerykańskiej NHL. Ich obecność pomogła nie tylko medialnie, przywrócili oni jakość i intensywność gry, których niższy poziom był odczuwalny. Swoją dominację pokazały zarówno Stany Zjednoczone jak i Kanada a w grupie śmierci walka o uniknięcie play-off trwała do samego końca.
Dominacja i rekordy Kanady
Grupa A, bez zaskoczenia, została zdominowana przez Team Canada. Wygrali wszystkie trzy mecze z bilansem bramek 20:3. Spokojnie wygrali z Czechami (5:0) i ze Szwajcarią (5:1). W ostatnim meczu zmiażdżyli Francuzów aż 10:2, ten mecz pomimo różnicy klas zapisał się jednak na kartach historii. Zobaczyliśmy w nim walkę na pięści między Tomem Wilsonem z Washington Capitals a Paulem Crinonem z Grenoble. W samej NHL takie wydarzenie jest na porządku dziennym, jednak na Igrzyskach stanowi ono eksces.
Jedną z bramek zdobył kapitan Kanadyjczyków Sidney Crosby. Zawodnik Pittsburgh Penguins pobił dotychczasowy rekord, który należał do Jarome’a Iginli (14 punktów), osiągając próg 16 punktów w swojej olimpijskiej karierze, wliczając tylko igrzyska, na których występowali gracze z ligi NHL. Ważnym aspektem w kadrze Maple Leafs jest zmiana pokoleniowa, na głównego następcę 38-letniego Crosby’ego wskazywany jest 19-letni Macklin Celebrini. Zawodnik San Jose Sharks ustrzelił cztery bramki i dołożył dwie asysty, w meczu z Francją jako pierwszy zawodnik w historii skutecznie wykonał rzut karny w regulaminowym czasie gry olimpijskiej.
Drugie miejsce w grupie zajęli Szwajcarzy, po wygranym meczu w dogrywce z Czechami (4:3). Ostatnie miejsce w grupie zajęli wcześniej wspomniani Les Bleus, którzy zakończyli zmagania w fazie grupowej bez punktowego dorobku.
Rywalizacja w grupie śmierci
Grupa B była wskazywana jako najbardziej wyrównana, były w niej Słowacja, Finlandia i Szwecja oraz najsłabsze Włochy. Gospodarze nie poddali się bez walki, choć w swoim składzie nie mają ani jednego zawodnika z najlepszej ligi świata. Potrafili strzelić po dwa gole Szwedom jak i Słowakom, przegrywając z nimi nieznacznie 2:5 i 2:3. Mecz ze Finlandią pokazał jednak różnicę poziomów, Azzurri przegrali aż 11:0. Atmosfera na trybunach była jednak świetna i na pewno te igrzyska przyciągną większe zainteresowanie hokejem we Włoszech.
O ostatecznym układzie tabeli zadecydował bilans bramkowy w meczach bezpośrednich, ponieważ zespoły zakończyły fazę grupową z taką samą liczbą oczek. Ostatecznie, pomimo porażki w ostatniej kolejce 3:5 ze Szwedami, bezpośrednio do ćwierćfinału awansowała reprezentacja Słowacji. Gwiazdą tej reprezentacji jest Juraj Slafkovsky, który uważany jest za wielki talent. Drugie miejsce zajęli Finowie, dzięki wysokiej wygranej z Włochami udało im się również ominąć 1/8 finału, byli oni w klasyfikacji drużyn z 2 miejsca. Reprezentacja Szwecji zagra jeden dodatkowy mecz z reprezentacją Łotwy.
Walka Dawidów z Goliatem
W grupie C było wiadome, że karty będzie rozdawać USA. Postawili oni na wielu młodych zawodników oraz intensywność i bezkompromisowość w ofensywie. Ich najlepszy zawodnik Auston Matthews z Toronto Maple Leafs, był przez dziennikarzy kwestionowany jako kapitan, uważano, że ma on za spokojny styl bycia i nie pociągnie za sobą szatni. W fazie grupowej pokazał on jednak swoją jakość na lodzie i media ucichły, w przypadku niepowodzenia Amerykanów te głosy mogą się pojawić na nowo. Warto dodać, że czekają oni na złotych medal Igrzysk Olimpijskich od 1980 roku i „cudu na lodzie”.
Oczywistym kandydatem do drugiego miejsca i bezpośredniego awansu do ćwierćfinału byli Niemcy. Przegrali oni jednak ze skazywana na pożarcie Łotwą (4:3), ten mecz wywołał euforię wśród Łotewskich kibiców i został okrzyknięty epokowym wydarzeniem dla hokeja w tym małym nadbałtyckim państwie. Niemcy zajęli drugie miejsce w grupie dzięki lepszemu bilansowi bramkowemu w meczach bezpośrednich, ale stracili szansę na uniknięcie dodatkowego meczu.
Najlepsi zawodnicy i początek fazy pucharowej
Czołówka najlepszych strzelców całkowicie zdominowana jest przez zawodników z NHL, pokazuje to jak daleko uciekli oni pod względem sportowym reszcie świata. W walce o najlepszego strzelca prowadzi Connor McDavid z Kanady mający 9 punktów, za nim plasuje się Macklin Celebrini a gonić ich będzie Juraj Slafkovsky.
Przez dużą intensywność turnieju arcyważna jest regeneracja, dlatego zespołom tak bardzo zależało na tym by uniknąć dodatkowego meczu. Wśród dwóch głównych faworytów przewagę ma USA z dużo młodszą kadrą, czekają oni w 1/4 na wygranego pary Szwecja/Łotwa. Kanadyjczyków spotka reprezentacja Czech lub Danii. Zdecydowani faworyci Niemcy w starciu z Francją, zmierzą się potem z Słowacją. Najbardziej wyrównanie zapowiada się mecz wygranego pary Szwajcaria/Włochy z Finlandią. Najważniejszym pytaniem każdego wielkiego turnieju w hokeju jest: Czy zespoły z Europy dadzą radę zatrzymać rozpędzone drużyny z Ameryki Północnej?
Obrazek wyróżniający: pixabay.com
