Puchar Narodów Afryki. Pokaz piękna, kontrowersji i futbolu
Puchar Narodów Afryki od kilku lat przyciąga wielu nowych widzów, co w dużej mierze spowodowane jest wydarzeniami pozaboiskowymi. Fani z Europy doznają pewnego rodzaju szoku kulturowego, słysząc doniesienia o kolejnych niecodziennych sytuacjach, które wydarzyły się w czasie trwania turnieju. W tym roku Afrykański odpowiednik Euro również dostarczył widzom wielu wrażeń.
Już przed rozpoczęciem samego czempionatu media obiegła informacja o tym, że Kamerun ma dwóch różnych selekcjonerów i powołane dwie różne kadry. Wszystkiemu winna była legenda FC Barcelony, Samuel Eto’o, który po objęciu funkcji prezesa Kameruńskiego Związku Piłki Nożnej zwolnił Marca Brysa i zatrudnił na jego miejsce Davida Pagou. Brys jednak nie chciał ustąpić ze swojego stanowiska, bo jak twierdził został zatrudniony przez ministra sportu. Do Maroka wybrali się zawodnicy wybrani przez nowego selekcjonera; wśród nich zabrakło Vincenta Aboubakara, którego powołanie miał zablokować sam Eto’o w obawie przed pobiciem własnego rekordu strzeleckiego.
Faworyzacja gospodarzy?
Nieprawidłowości pojawiły się na etapie fazy grupowej: przeciwnicy gospodarzy mieli bazy treningowe oddalone o kilka godzin drogi od miejsca ich pobytu. Można to było jeszcze uznać za przypadek albo miękki sabotaż, by utrudnić przeciwnikom regenerację. Innym czynnikiem było sędziowanie; na AFCON-ie dostępny był VAR, mimo to nie zastosowano go w meczu z Tanzanią, gdy gospodarze mieli tylko jedną bramkę przewagi i doszło do faulu w ich polu karnym. Oliwy do ognia dolała zmiana sędziego przed ćwierćfinałem z Kamerunem, która odbyła się na prośbę marokańskiej federacji.
Największe kontrowersje wydarzyły się jednak wokół samego finału, nie zapewniono należytych warunków bezpieczeństwa po przyjeździe reprezentacji Senegalu do Rabatu. Lwy Terangi skarżyły się również na jakość miejsca zakwaterowania oraz wyznaczenie miejsca treningowego bezpośrednio na terenie marokańskiego ośrodka technicznego, co budziło obawy o podglądanie treningów i ustawień taktycznych. Wielkie oburzenie wzbudził także podział puli biletów na finał, z której 70 tysięcy zostało przydzielone gospodarzom, a tylko 2 tysiące gościom. Wszystkie te czynniki wzbudziły obawy co do bezstronności Afrykańskiego Związku Piłki Nożnej.
Do sędziowania meczu finałowego został wyznaczony Kongijczyk Jean Jacques Ndala. Sam finał był dosyć nudny – bramkarze nie musieli się często wykazywać przez podstawowy czas gry. W trzeciej minucie doliczonego czasu gry, po świetnie rozegranym rzucie rożnym, piłkę głową do bramki skierował Abdoulaye Seck. Sędzia dopatrzył się jednak wątpliwego faulu na zawodniku z Maroka i bramka została anulowana.
W ostatniej minucie doliczonego czasu w polu karnym przeciwników upadł Brahim Diaz; po długiej analizie VAR został przyznany rzut karny dla Lwów Atlasu. Wtedy do akcji wkroczył trener Senegalczyków, Pape Thiaw, który nakazał swoim zawodnikom zejść do szatni, w wyniku czego mecz został przerwany. Powrócili oni po kilkunastu minutach za namową swojego kapitana, Sadio Mane. Do piłki ustawionej na wapnie podszedł sam poszkodowany. Cała gra psychologiczna się jednak opłaciła, po fatalnie wykonanej panence przez piłkarza Realu Madryt, piłkę w koszyczek złapał Edouard Mendy. Sam finał rozstrzygnął się dopiero w dogrywce, a zwycięską bramkę zdobył pomocnik Pape Gueye.
Ikona Czempionatu
Najbardziej kibicom w pamięci zapadnie fan Demokratycznej Republiki Konga, Kuka Muladingi, który podczas wszystkich meczów swojego kraju stał jak statua z jedną ręką uniesioną do góry. Wszystko to robił w hołdzie dla Patrice’a Lumumby, pierwszego premiera swojego kraju, który całe życie walczył o jego niepodległość. Sam kibic po przegranym przez DRK meczu z Algierią otrzymał ofertę pozostania oficjalnym ambasadorem turnieju; propozycję jednak odrzucił i wrócił do swojej ojczyzny.
Mohamed Amoura sparodiował sam gest przed kibicami Lampartów, za co później musiał przepraszać w mediach społecznościowych. Ten gest, inspirowany statuą Lumumby, na zawsze zostanie w pamięci fanów. Stał się on viralem w internecie i zakorzenił się w kanonie afrykańskiego odpowiednika Euro oraz przypomniał ludziom na całym świecie postać, bez której nie byłoby niepodległości Demokratycznej Republiki Konga. W taki sposób bramki celebrowali m.in. Marokańczyk Sofiane Diop czy Nigeryjczyk Akor Adams.
Obraz wyróżniający: pixabay.com

Historyczna Bitwa o Ręcznik za bramką Mendy’ego też przejdzie do historii PNA 😀