Liga Mistrzów 2024/25: Decydującą fazę czas zacząć! Podsumowanie ćwierćfinałów
Na okręcie o nazwie Champions League została już czwórka śmiałków, która albo wcale lub co najmniej od 10 lat nie wygrała tych rozgrywek. Nadchodzi moment na przegląd najważniejszych momentów tej części kampanii. Sześciu Polaków w półfinałach. ,,Coś Nowego” prognozuje zwycięzców Ligii Mistrzów.
Świetne interwencje Courtois’a to za mało – Kanonierzy rozbijają Real
Pomimo słabszej dyspozycji Realu Madryt, ich rywal – Arsenal nadspodziewanie łatwo ograł Królewskich w dwumeczu. Wynik 5:1 to nie przypadek, lecz w pełni zasłużony triumf i awans do półfinału podopiecznych Mikela Artety. Już w pierwszym spotkaniu Londyńczycy dali do zrozumienia obrońcom tytułu, że ta rywalizacja odbędzie się na ich zasadach. Co w szczególności potwierdzili w drugiej połowie meczu, gdy strzelili wszystkie 3 gole, a Declan Rice popisał się pięknymi trafieniami z rzutów wolnych (oprócz niego bramkę dołożył też Mikel Merino). Wynik byłby wyższy gdyby nie postawa Thibauta Courtois’a, który zaliczył 8 udanych interwencji (dwukrotnie musiał powstrzymywać uderzenia z dobitek).
Drugie spotkanie, na Estadio Santiago Bernabeu wiązało się z nadziejami Królów Europy na remontadę, której już nie raz dokonywali zawodnicy w Champions League. Mecz jednak szybko sprowadził na ziemię wszystkich tych, którzy jeszcze się łudzili na odwrócenie losów tego pojedynku. W 13. minucie dogodną okazję do dobicia Realu dostał Arsenal po tym jak podyktowano im rzut karny. Na drodze do szczęścia Anglikom stanął jednak Courtois i wybronił podcinkę Saki. Co się odwlecze to nie uciecze i w 65. minucie 23-letni skrzydłowy zrekompensował zmarnowaną jedenastkę kolegom i pewnie trafił w sytuacji sam na sam. Dwie minuty później doszło do wyrównania za sprawą Viniciusa Jr, który wykorzystał błąd Williama Saliby i strzelił gola. Parafrazując wielkiego Polaka – to nic nie dało Madrytczykom, tym bardziej, że w doliczonym czasie gry dobił ich Martinelli, który w doliczonym czasie ustalił wynik meczu na 2:1. W taki sposób, Real pierwszy raz od 5 lat odpada w LM wcześniej niż na etapie półfinału.
Co warte uwagi, obydwa mecze od deski do deski rozegrał Jakub Kiwior, który pokazał, że nie jest drewnianym piłkarzem, za którego niektórzy mogli go uważać. Oprócz niego w kadrze Arsenalu na rywalizację z Realem Madryt znalazł się inny Polak – Michał Rosiak, który jak dotąd nie zadebiutował w dorosłym zespole Kanonierów, ale regularnie łapie minuty w drużynach młodzieżowych.
Klub Szejków lepszy od ulubieńców Księcia – PSG dalej w grze
Rywalizacja PSG z Aston Villą, której kibicuje sam Książe Wiliam stała na bardzo wysokim, lecz sinusoidalnym poziomie. Pierwsze spotkanie, pomimo, że zaczęło się od prowadzenia (1:0) Anglików, nie miało pozytywnego finału dla gości. Paryżanieszybko wrócili do grania swojej piłki i dzięki golom Desire’a Doue, Kvichy Kvaratshelii oraz Nuno Mendesa wygrali domowe spotkanie 3:1 i z solidną zaliczką jechali na wyspy. Ten rezultat mógł być wyższy, jednak na posterunku stał Emiliano Martinez, który pokazał, że nie przypadkiem od kilku lat jest w czołówce najlepszych golkiperów na świecie.
Drugie spotkanie to pokaz siły zawodników Unai’a Emery’ego, którzy w przeciwieństwie do meczu w stolicy Francji, byli w stanie przeważać nad rywalem cały mecz. PSG wprawdzie już prowadziło 2:0, jednak to drużyna z Birmingham tworzyła więcej okazji. Za sprawą Youri’ego Tielemansa zniwelowali stratę do bramki meczu (34’), natomiast w drugiej połowie dołożyli dwa gole (McGinn i Konsa) i byli o jedno trafienie od dogonienia PSG. Na drodze do awansu do ½ finału stanął im jednak Gianluigi Donnarumma, który wybronił kilka mocnych uderzeń, w tym strzałów w sytuacjach sam na sam.
Pogoń bez happy endu – Barcelona ponad BVB
W pierwszym spotkaniu na stadionie olimpijskim w Barcelonie gospodarze zdominowali przyjezdnych z Niemiec. Podopieczni Hansiego Flicka od początku ruszyli do ofensywy. Swoje okazje mieli Lamine Yamal oraz Robert Lewandowski, jednak to Brazylijczyk Raphinha pieszy trafił do siatki. Asekuracyjnym wślizgiem „ukradł” gola Cubarsiemu, a sama sytuacja przypomniała kibicom słynną akcję Cristiano Ronaldo i Naniego, gdzie ten drugi dobił piłkę do pustej bramki, będąc na pozycji spalonej. Tu jednak wszystko odbyło się zgodnie z przepisami. „Co ma wisieć, nie utonie”, także i nasz reprezentant dołożył swoje dwa trafienia, które były jego kolejno 98. i 99. golem dla Dumy Katalonii. Wynik spotkania ustalił Yamal po strzale z popularnego czuba.
Role odwróciły się w Dortmundzie. To BVB zdominowało drużynę z Hiszpanii, dla której był to jeden z gorszych meczów tego sezonu. Serhou Guirassy trzykrotnie pokonał Wojciecha Szczęsnego, czym przyczynił się do zakończenia cudownej serii spotkań bez porażki byłego reprezentanta Polski. Mimo tego bramkarz Barcelony był zdecydowanie najlepszy na boisku po stronie gości, broniąc aż 8 strzałów rywali. Co szokuje tym bardziej, że w pierwszej połowie sprokurował rzut karny. To kolejny tego typu wybryk Szczęsnego. Niemcom tak spodobało się strzelanie, że w międzyczasie umieścili też piłkę w swojej bramce. Ostatecznie dwumecz zakończył się wynikiem 5:3 dla FC Barcelony, co daje im pierwszy półfinał Ligi Mistrzów od 6 lat.
Pojedynek wagi ciężkiej, po walce cios za cios – Inter górą
Drugi ćwierćfinał po prawej części drabinki przyniósł dwa wyrównane mecze, gdzie do końca nikt nie mógł być pewny awansu. W Bawarii wynik otworzył Lautaro Martinez po widowiskowym uderzeniu zewnętrzną częścią buta. Na odpowiedź gospodarzy kibice musieli poczekać do 85. minuty. Wtedy to wiecznie młody Thomas Mueller umieścił piłkę w bramce Sommera. Dla odmiany kolejny gol padł już po 3 minutach. Udany kontratak dał zwycięstwo Interowi i postawił ich w lepszej pozycji przed rewanżem.
Entuzjaści emocjonalnych momentów nie mogli narzekać podczas meczu na San Siro. Harry Kane mocnym strzałem jako pierwszy wpisał się na listę strzelców. Nerazzurri nie pozostali dłużni i szybko oddali dwa celne ciosy wyprowadzające ich na prowadzenie. W 76. minucie goście doprowadzili do remisu 2:2 i do końca starali się wyszarpać gola dającego dogrywkę. Jednak dobrze zorganizowana gra w obronie Interu okazała się kluczowa i to włoska drużyna mogła cieszyć się z wywalczenia awansu. Tym samym zostaje w grze o uszaty puchar, który po który sięgali ostatnio w 2010 roku. W półfinale z Barceloną zatem czeka na nas pojedynek aż 4 Polaków.
Polskie akcenty w półfinałach
Arsenal (J. Kiwior i M. Rosiak) – PSG
FC Barcelona (W. Szczęsny i R. Lewandowski) – Inter Mediolan (P. Zieliński i N. Zalewski)
Redakcja typuje:
Anna Dymek (redaktor naczelna gazety): Do finału awansują Arsenal i FC Barcelona, całe rozgrywki wygra drużyna Lewego i Szczęsnego.
Tomasz Szmaglinski (członek działu sportowego): W finale znajdą się Barca i Arsenal, gdzie górą po wygranej 3:1 będzie Barcelona.
Filip Kwapisz (członek działu sportowego): W swoich parach półfinałowych lepsi okażą się Arsenal i Barcelona. W finale jednak wygrają Kanonierzy, którzy po raz pierwszy w historii sięgną po tytuł w tych rozgrywkach.
Julia Sroczyk (członek działu sportowego): Arsenal i Barca w finale. Wygra Duma Katalonii, która odzyska to trofeum po 10 latach.
Jakub Sidor (członek działu sportowego): Arsenal i Inter w finale, gdzie lepsi okażą się Włosi.
Radosław Pawlos (szef działu sportowego): Do finału awansują PSG i FC Barcelona, w którym pierwszy swój puchar ligi mistrzów zdobędzie ekipa z Paryża.
Obrazek wyróżniający: Pixabay
