Przekraczając zakręty stereotypów – wywiad z Karoliną Pilarczyk

Nazywana Królową Driftingu, Karolina Pilarczyk to pierwsza kobieta w Polsce, która zdobyła licencję Polskiej Federacji Driftingu. Posiada również licencję FORMULA DRIFT PROO2 w USA, KING OF EUROPE PRO1, King of Asia oraz Drift Open. Porozmawialiśmy z Karolina o jej pasji, zainteresowaniach i początkach przygody ze światem motosportu.  

Foto: Wiktoria Strawa. DRIFT DAY Tor ”Kielce”

Wiktoria Strawa, Coś Nowego: Kiedy pojawiło się zamiłowanie do motoryzacji? 

Karolina Pilarczyk: U mnie była to raczej kwestia przypadku, dlatego że w mojej rodzinie nie mam żadnych tradycji motosportowych. Zanim poznałam piękno samochodów królowała u mnie informatyka, natomiast auto było traktowane jako coś użytkowego, przemieszczając się z punktu A do punktu B. Dopiero gdy zrobiłam prawo jazdy, do tematu podeszłam bardzo ambitnie. 20 lat temu powszechny był stereotyp „baby za kierownicą” a ja uprawiająca sztuki walki, po mat-fizie, informatyce, mając grono znajomych składających się z mężczyzn, nigdy nie chciałam usłyszeć czegoś takiego jak „baba za kierownicą”. Postanowiłam, że podszkolę swoje umiejętności jazdy i po zdaniu egzaminu na prawo jazdy poszłam do akademii. Tam poczułam żyłkę motosportową i postanowiłam, że chciałabym to kontynuować, ponieważ daję mi to frajdę. Nie były to czasy Facebooka i powszechnego dostępu do wiedzy jaka jest teraz, dlatego też nie było mi łatwo znaleźć kogoś, kto doradziłby mi jak i czym jeździć. Był to rok 2000, kiedy drifting nie był obecny w Polse; dopiero w 2004 Maciej Polody wprowadził drifting do Polski, pokazując go szerszemu gronu. Od tamtej pory sport ten w Polsce zaczął rozwijać się. Brałam udział w amatorskich rajdach samochodowych. Gdy zobaczyłam czym jest drifting, zrozumiałam, że jest to właśnie jest moja dyscyplina. 

W.S, CN: Jak wyglądały Twoje początki w driftingu? Pierwszy samochód… 

K.P: Początki były bardzo trudne. Pierwszy swój samochód kupiłam na kredyt. Nie stać mnie było na auto driftingowe, więc zaczynałam na BMW E36 328 2.8 coupe. Przesiadając się z Lanosa do BMW zakochałam się w tym aucie. Przez pierwszy tydzień nie wysiadałam z niego. Nie stać mnie było również na modyfikację, jedyne co zrobiłam to zaspawałam dyferencjał. Tym samochodem startowałam w zawodach i jeździłam do pracy [śmiech]. Później popełniła poważny błąd, ponieważ zamieniłam E36 na M3. Od początku przy doborze aut stosowaliśmy metodę prób i błędów. Kiedyś wyglądało to wszystko zupełnie inaczej niż teraz, dzisiaj mamy bajkę, jeżeli chodzi o na przykład dobór zawiedzenia i tym podobne.  Nie żałuję tych wszystkich lat, które poświęciłam na szukanie złotego środka, chociaż szkoda, że nie miałam kogoś kto mógłby mnie pokierować. Dlatego też dzisiaj jestem otwarta na ludzi, którzy proszą mnie o pomoc, bo wiem, jak trudne to jest, gdy robi się właśnie coś metodą prób i błędów; potrafię się po prostu postawić w czyjejś sytuacji. Nie mając żadnych podstaw na temat motoryzacji czy mechaniki to był bardzo trudny okres. Do dziś zastanawiam się do ja miałam w głowie, że nie odpuściłam, po tych wszystkich niepowodzeniach. 

Foto: Wiktoria Strawa, DRIFT DAY Tor „Kielce”

W.S: Oczywiście musi paść to pytanie (śmiech). Ulubiony dźwięk silnika? 

K.P: Oczywiście V8 uważam, że jest to przepiękny dźwięk, jestem jego wielką fanką. Pamiętam jak po raz pierwszy z tej BMW M3 zamieniliśmy na silnik 5.7 i gdy usłyszałam dźwięk V8 nogi mi drżały. 

W.S: Jeżeli chodzi o klasyczną motoryzację. Masz jakieś ulubione klasyki? 

K.P: Bardzo lubię klasyczne samochody, przede wszystkim amerykańskie – one mają dusze. Może nie skręcają, nie są zbyt zaawansowane technologicznie, jednak mają w sobie ,,to coś”. Uwielbiam Amerykanów za to w jaki sposób podchodzą do motoryzacji. 

W.S: Off-road. Dlaczego? 

K.P: Przede wszystkim niesamowite emocje i adrenalina. Próbuje wiele dyscyplin motosportowych, a to co mnie najbardziej ujęło w off-roadzie to niekoniecznie błoto i wjeżdżanie w bagna, tylko właśnie trawersy, kiedy samochód ślizga się po ścianie. To spowodowało, że złapałam bakcyla i powiedziałam sobie „tak, chce to robić”. 

W.S: Jakie są według Ciebie najważniejsze wartości, którymi należy kierować się w życiu? 

K.P: Szacunek dla ludzi, szacunek dla innych stworzeń. Uważam, że jeżeli byśmy kochali wszystkie stworzenia na ziemi i siebie nawzajem to żyłoby nam się o wiele lepiej. Ja tak żyję: gdy mogę pomagać to pomagam, szanuje wszystkich ludzi. Na samym początku obdarzam wszystkich dużym zaufaniem, niestety niekiedy źle się to dla mnie kończy. Natomiast szacunek, współpraca z innymi ludźmi, kultura, wspieranie się, to jest coś co by nam wszystkim ułatwiło życie, szczególnie nam Polakom. 

W.S: Jakie plany na najbliższą przyszłość? 

K.P: Na pewno rozwijanie się w off-roadzie i oczywiście drifting, bo to w nim się zakochałam. Będziemy chcieli wrócić do Stanów Zjednoczonych, gdzie Formuła Drift jest czymś cudownym. Uwielbiam tych zawodników, myślę, że mają bardzo mądre podejście do tej dyscypliny. U nas ciężko rozpracować tę dyscyplinę motosportu, pomimo, że wśród kierowców mamy samych mistrzów. W programie „Mistrzowie Motosportu” pokazujemy Polaków i chcemy udowodnić, że my jako Polacy czego byśmy się nie dotknęli jesteśmy mistrzami. Tylko o tym nie mówi się głośno w mediach, przez to niestety wiele osób zawiesza swoje kariery. Natomiast za granicą mówi się o polskich osiągnięciach w tym świecie motosportu.

W.S: Dziękuje za rozmowę i życzę dalszych sukcesów. 

K.P.: Dziękuje 

Avatar

Wiktoria Strawa

Studiuje III rok dziennikarstwo i komunikację społeczną na KUL. Interesuje się kinem, zwłaszcza przedwojennym, ale również współczesnym. Jestem fanką klasycznych aut, muzyki filmowej jak i kawałków z lat 70 i 80. W wolnych chwilach piszę opowiadania i wiersze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *