PKO BP Ekstraklasa: Kłopoty Legi! Motor znów bez porażki
PKO BP Ekstraklasa: Kłopoty Legi! Motor znów bez porażki
Poniedziałkowy mecz kończący 17. serię spotkań w polskiej lidze nie obył się bez dramaturgii oraz obecności 15 200 widzów, którzy na Motor Lublin Arena wspierali swoich ulubieńców. Brkić bohaterem Motoru, Legi nadal czeka na wygraną w Ekstraklasie.
Mecz rozpoczął się całkiem dobrze dla Motoru, który narzucał swoją grę Legionistom. W 8. minucie zawodnicy Mateusza Stolarskiego stworzyli sobie dogodną okazję, Karol Czubak dograł głową, obrońcy Legii – Kamil Piątkowski i Steve Kapuadi nie porozumieli się, w efekcie czego nie przechwycili tej piki, a do niej dobiegł Fabio Ronaldo, którego sfaulował Kacper Tobiasz. Sytuacja miała miejsce w polu karnym Legionistów, pomimo początkowego braku decyzji o rzucie karnym, Piotr Lasyk ostatecznie zdecydował się odgwizdać jedenastkę. Tę spokojnie na bramkę zamienił Karol Czubak w 11. minucie.

Fot. Archiwum własne
Legia próbowała odpowiedzieć, pierwszą poważną próbę na bramkę Ivana Brkića oddał debiutujący w Ekstraklasie – Henrique Arreoil. Portugalczyk uderzył na tyle mocno, że bramkarz gospodarzy odbił przed siebie piłkę, na szczęście dla Lublinian nikt z Legii już tej futbolówki nie dobił. Co się odwlecze to nie uciecze i Arreoil miał znaczący udział przy bramce wyrównującej dla CWKS-u z 25. minuty, gdy dośrodkowywał z rzutu rożnego, a piłkę do bramki po drobnym zamieszaniu wbił Rafał Augustyniak.

Fot. Mateusz Kostrzewa/legia.com
Osiem minut później na prowadzenie mógł wrócić Motor. Wtedy po dośrodkowaniu Bartosza Wolskiego w pole karne, piłkę głową odbił Petar Stojanović, który na swoje szczęście uderzył ją w słupek i uniknął samobójczego trafienia.
Wszystko by się udało, gdyby nie ten Rajović!
Druga część spotkania rozpoczęła się spokojnie i żadna drużyna do 57. minuty nie stworzyła sobie dogodnej sytuacji. W tamtym momencie Stojanović dogrywał w szesnastkę Motoru, piłkę przejął Ermal Krasniqi, który podał do Milety Rajovića, lecz ten uderzył tylko nad poprzeczkę. Kolejna groźna sytuacja miała miejsce w 82. minucie, gdy po stracie piłki przez Marka Bartośa Jakub Żewłakow dograł ją do Kacpra Urbańskiego, a ten po wymianie z Augustyniakiem oddał strzał w słupek. To jednak nie była największa szansa na zdobycie zwycięskiej bramki przez Legię w drugiej połowie. W międzyczasie sam Żewłakow stracił piłkę na rzez Mathieu Scalet’a, ten jednak gdy wbiegł w pole karne, szybko stracił piłkę i tyle było z najlepszej okazji Motoru w drugiej połowie. W doliczonym czasie gry kibice ponownie mogli zobaczyć w akcji Jakuba Żewłakowa i Miletę Rajovića. Młody Polak świetnie dograł do Duńczyka na głowę, ten jednak nie zdobył bramki, ponieważ na przeszkodzie stanął mu świetnie dysponowany Ivan Brkić. Co więcej, napastnik Legii nie strzelił gola, nawet gdy piłka odbiła się wówczas o jego nogi. Tym sposobem zakończył się ten mecz, podział punktów, z którego najbardziej cieszyć może się Motor, zważając na to, ile w drugiej połowie okazji do zmiany wyniku miała Legia.
Sytuacja w tabeli
Po spotkaniu kończącym 17. kolejkę PKO BP Ekstraklasy Motor wciąż utrzymuje się nad Legią i z 20 punktami oraz bilansem 22:26 zajmuje 13. lokatę w tabeli. Legia ma oczko mniej i z 19. punktami zajmuje 14. miejsce w Ekstraklasie. Bilans stołecznego klubu to 19:18. Nie licząc wygranego meczu z Szachtarem Donieck w ramach Ligii Konferencji (2:1), Legia czeka na zwycięstwo od 28 września, gdy u siebie pokonała Pogoń. Przez ten czas zdobyła 4 na możliwych 21 punktów w 7 meczach, odpadła z Pucharu Polski oraz straciła trenera – Edwarda Iordanescu. Poza zwycięstwem Legia czeka na nowego… szkoleniowca.Póki co zespół trenuje Inaki Astiz, jednak jest On raczej trenerem tymczasowym, a w jego miejsce być może przyjdzie Marek Papszun. Być może, ponieważ sam trener Medalików chce objąć warszawską drużynę, włodarze Legii również go chcą, jednak na przeszkodzie tymże zakochanym staje Raków, a dokładniej Michał Świerczewski, który tanio skóry, to znaczy – Papszuna nie sprzeda!
Z innych ważnych informacji, warto wspomnieć, że liderem ligi jest Górnik Zabrze z 30. punktami, druga jest Jagiellonia z 28. oczkami na koncie, trzecia Wisła Płock (28 punktów), czwarty Raków – 26 punktów, natomiast na piąte miejsce wywindował się ostatnio Radiomiak Radom. Ten ostatni z wymienionych klubów ma obecnie 25 punktów oraz trenera Goncalo Feio, którego bilans z klubem z Radomia to 3 wygrane oraz jedna porażka. Ekipa Portugalczyka ograła w ostatniej kolejce nawet samych Zabrzan i to 4:0. Feio miał okazję trenować zarówno Motor, jak i Legie, Ci drudzy mogą sobie teraz tylko pluć sobie w brodę, że nie zostawili w klubie takiego szkoleniowca. Jeszcze kilka miesięcy temu problemem Legii było 5. Miejsce w lidze, wygrany Puchar Polski oraz ćwierćfinał LKE, dziś o takich wynikach klub Dariusza Mioduskiego może co najwyżej pomarzyć, a sama walka o mistrzostwa na razie zmieniła się na walkę o utrzymanie, Legii do miejsca spadkowego brakuje 2 punktów, do lidera natomiast 11. Mroźna zima szykuje się w Warszawie. Motor natomiast wygląda solidnie, co ciekawe nie przegrał żadnego meczu z rywalami pokroju Lecha, Wisły Płock, czy Cracovii, co pokazuje, jak dobrze poradził sobie z listopadowym terminarzem. Lublinian przed przerwą zimową czeka jeszcze wyjazd do Gdyni oraz mecz u siebie z Jagiellonią. Warszawiacy natomiast muszą jeszcze dwa razy zagrać z Piastem Gliwice, z którym mają zazwyczaj kłopoty oraz dograć Ligę Konferencji, gdzie czeka ich podróż do Armenii i mecz z Noah oraz mecz z zawsze groźnym gibraltarskim Lincolnem.
Motor Lublin – Legia Warszawa 1:1 (Czubak 11′; Augustyniak 25′)
Obrazek wyróżniający: Archiwum własne
