PŚ w Wiśle: drużynówka dla Austriaków, reżyserem zawodów wiatr

Loteryjne warunki na Skoczni im. Adama Małysza (HS134) w Wiśle poprowadziły reprezentację Austrii do zwycięstwa w pierwszym z sześciu konkursów drużynowych zaplanowanych na sezon 2021/22. Podium uzupełnili Niemcy i Słoweńcy. Mimo dobrego miejsca po pierwszej serii, Biało-Czerwoni ostatecznie uplasowali się na czwartej pozycji.

W sobotnim konkursie zaprezentowało się dziewięć drużyn – ekipy z Niemiec, Słowenii, Japonii, Norwegii, Austrii, Szwajcarii, Polski, Rosji i Stanów Zjednoczonych. Do ostatniego momentu nie było pewne, czy i w jaki sposób odbędzie się rywalizacja. Zaplanowaną na godzinę 15:30 serię próbną jury postanowiło przerwać już po dwóch skokach. Natomiast po dwukrotnym ściągnięciu z belki Piotra Żyły oraz braku poprawy warunków zapadła decyzja o odwołaniu rundy próbnej. Losy konkursu leżały w przychylności beskidzkiego wiatru.

Pierwszą serię sobotniego konkursu rozegrano w mocno loteryjnych warunkach. Jedyne co było stałe, to belka. Wszyscy zawodnicy ruszali z 4 platformy. Z racji zajmowanej przez Biało-Czerwonych 7. pozycji w klasyfikacji Pucharu Narodów skakali oni już jako trzeci w każdej z grup. Jako pierwszy z ekipy Michała Doleżala na belce usiadł Piotr Żyła, który skoczył na odległość 120 metrów. Uplasowało to naszą drużynę na czwartym miejscu. W drugiej grupie zaprezentował się Andrzej Stękała. Przed oficjalną decyzją o składzie polskiej drużyny nie było pewne, czy zobaczymy go w dzisiejszych zawodach. Jednak odległość 129,5 metra, którą uzyskał skoczek z Dzianisza, pokazała, że wciąż pamięta on swoją dobrą formę z ubiegłego sezonu. Trzecim Polakiem był Dawid Kubacki. Choć jego skok na odległość 119 metrów nie był imponujący, wywindował naszą drużynę na pierwsze miejsce. Za plecami ekipy Biało-Czerwonych ze stratą jedynie 0,2 punktu znajdowała się Słowenia reprezentowana w trzeciej grupie przez Timiego Zajca (126 m). Jak bardzo nierówny był to konkurs może potwierdzić wynik Markusa Eisenbichlera. Niemiec skakał tuż po Słoweńcu, jednak wylądował aż 19 m bliżej. Polskie skoki zakończył Kamil Stoch. Dzięki 117,5-metrowej odległości uzyskaliśmy łączną notę 408,7 punktów, które po pierwszej serii zapewniły nam drugą pozycję.

PŚ w Wiśle: drużynówka dla Austriaków, reżyserem zawodów wiatr
@źródło: https://www.facebook.com/PolskiZwiazekNarciarski/

Polska nieoczekiwanie wysoko na półmetku

Najlepsi w pierwszej części rywalizacji okazali się Austriacy. Podopieczni Andreasa Widhoelzla skakali w kolejności – Manuel Fettner (121 m), Jan Hoerl (134,5 m), Daniel Huber (116 m) i Stefan Kraft (122 m). Drudzy Polacy tracili do liderów 3,4 punktów. Podium uzupełnili Słoweńcy w składzie: Cene Prevc (123,5 m), Peter Prevc (118,5 m), Timi Zajc (126 m) i Anze Lanisek (104,5 m).

Tuż za podium uplasowała się reprezentacja Niemiec. Miejsca za naszymi zachodnimi sąsiadami przypadły kolejno Japonii i Rosji. Niespodziewanie siódma pozycja przypadła Norwegom. Ostatnie miejsce premiowane awansem do serii finałowej zajęli Szwajcarzy. Z konkursem pożegnali się Amerykanie.

Finał wciąż z wiatrem; Austria znów najlepsza w Wiśle

Już od pierwszego skoku drugiej serii skoczkowie występowali z odwrotnymi numerami do zajmujących miejsc (dotychczas taka zmiana występowała jedynie w ostatniej grupie skoczków). Dlatego też Piotr Żyła, w przeciwieństwie do pierwszej części, startował jako przedostatni w swojej kolejce. Odległością 121 metrów uplasował naszą ekipę na pierwszej pozycji. W niesprzyjających warunkach 112 metrów uzyskał Andrzej Stękała, dając naszej drużynie drugie miejsce. Ofiarą wiatru padł także Dawid Kubacki. Naszemu skoczkowi nie udało się dolecieć do 100. metra – wylądował 3 metry bliżej – co oznaczało spadek w klasyfikacji na 6. miejsce. Niestety, mimo wysokich, jak zawsze, not dla Kamila Stocha jego skok na odległość 116 metrów przesunął Polaków jedynie o dwa oczka wyżej.

Zwycięstwa nie wypuściła z rąk ekipa Austriaków (M. Fettner – 115 m, J. Hoerl – 121,5m, D. Huber – 113 m, S. Kraft – 126m). O ostateczny triumf do końca walczyli Niemcy, jednak to Stefan Kraft i jego koledzy odnieśli trzecią z rzędu wygraną w konkursach drużynowych organizowanych w Wiśle-Malince. Drugie miejsce ze stratą o 0,3 punktu zajęła drużyna Niemiec (Pius Paschke – 122,5 m, Stephan Leyhe – 120,5 m, Markus Eisenbichler – 130 m, Karl Geiger – 125 m). Na najniższym stopniu podium znaleźli się Słoweńcy w składzie: C. Prevc – 135 m, P. Prevc – 121 m, T. Zajc – 122,5 m oraz A. Lanisek – 111,5 m.

Polskiej drużynie do miejsca na podium zabrakło 41,5 punktu. Piąte miejsce zajęła reprezentacja Japonii, a stawkę uzupełniły Norwegia, Rosja i Szwajcaria. Runda finałowa w przeciwieństwie do pierwszej została rozegrana z 8. i 7. (grupa 4) belki startowej. Po dzisiejszej, niestety nierównej, rywalizacji liderami Pucharu Narodów są Niemcy przed Słowenią i Austrią. Polacy awansowali na 6. pozycję. Nieoficjalną klasyfikację indywidualną wygrałby dziś Stefan Kraft przed dwoma Słoweńcami – Cene Prevcem i Timi Zajcem.

PŚ w Wiśle: drużynówka dla Austriaków, reżyserem zawodów wiatr
@źródło: https://www.facebook.com/Berkutschi.Skijumping

„Szalony, rozgrywany w bardzo zmiennych warunkach konkurs kończymy na czwartym miejscu. Po pierwszej serii i w połowie drugiej mieliśmy szansę na świetny wynik Polaków i przełom w rezultatach z tej zimy. Niestety, nie udało się utrzymać dobrej lokaty. Pozostaje niedosyt i złość, bo – niezależnie od warunków – niektóre skoki były po prostu nieudane. Jutro konkurs indywidualny – nowy dzień i nowe nadzieje.” –  czytamy na Facebooku Adama Małysza. Natomiast Piotr Żyła na antenie TVP Sport powiedział, że „skoki były w porządku”. Miejmy nadzieję, że jutrzejsza rywalizacja indywidualna przyniesie więcej radości dla polskich kibiców oraz mniej zawirowań wietrznych.

źródło obrazka wyróżniającego: https://www.foto.skijumping.pl/index.php?dir=793

Julia Sroczyk

Studentka II roku Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej. Wielka fanka gorzkiej czekolady, dobrej kawy i pięknych kadrów zachodzącego słońca. Od dzieciństwa wierna skokom narciarskim oraz książkom.

2 komentarze do “PŚ w Wiśle: drużynówka dla Austriaków, reżyserem zawodów wiatr

  • 4 grudnia, 2021 o 22:51
    Permalink

    Gdyby skoki Biało-Czerwonych były tak dobre, jak ten artykuł, usłyszelibyśmy dziś Mazurka Dąbrowskiego!

    Odpowiedz
    • 4 grudnia, 2021 o 23:13
      Permalink

      Jak dobrze, że za marzenia trzeba płacić – jeszcze czekają nas w tym sezonie zarówno dobre skoki, jak i dobre teksty! ☺️

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *