Tajemnice i legendy Szlaku Piastowskiego

Szlak Piastowski to najstarsza trasa turystyczna w Polsce. Kryje w sobie miejsca związane z początkami naszego państwa. Wiele z z nich spowijają legendy ukryte za historycznymi faktami. Oto kilka mniej znanych podań z Pałuckiego odcinka Szlaku Piastowskiego.

Mówiąc o miejscach związanych z początkami Polski, nie sposób nie wspomnieć o Biskupinie. W znajdującym się tam rezerwacie archeologicznym można napotkać pozostałości osady z przełomu epoki brązu i żelaza. Badania pokazują, że potężny gród w pewnym momencie bardzo szybko opustoszał, po czym padł ofiarą żywiołów. Nikt nie wie do końca, dlaczego tak się stało, jednak jak to zwykle była, tajemnica rozpala umysły ludzi i staje się gruntem pod wiele legend. Jedna z nich mówi o tym, że Biskupin upadł z zemsty za okrutne czyny człowieka, który dążył do przejęcia władzy w osadzie. Ów człowiek był szamanem i cieszył się dużym posłuchem wśród mieszkańców, a mimo to wciąż pragnął więcej. Kiedy gród nawiedziła uporczywa susza, dostrzegł okazję by upokorzyć i złamać seniora rady starszych. Oznajmił, że aby przebłagać bogów, należy złożyć w ofierze córkę owego człowieka. Ludzie z początku przeciwstawili się temu pomysłowi, gdyż każdy szanował dziewczynę, a ofiara z ludzi byłaby pogwałceniem dawnych tradycji. Jednak gdy sytuacja osady wciąż się pogarszała, wszyscy ulegli. Ofiarę z dziewczyny złożono w dzień święta Słońca. Kiedy ofiarny stos został podpalony, ludzie wznieśli głowy ku niebu, oczekując końca swoich cierpień. Zamiast tego, po niebie zaczęły przetaczać się pioruny i luną rzęsisty deszcz, który nie ustawał przez wiele dni. Jeziora przybrały i nastały mokre lata dla mieszkańców osady. Życie stało się coraz bardziej uciążliwe w zalewanym przez wodę grodzie. W końcu zdesperowani mieszkańcy opuścili wieś na zawsze.

Niedaleko Biskupina leży mała miejscowość o nazwie Wenecja. Znajdują się tam między innymi ruiny dawnego zamku kasztelańskiego. Jego budowa rozpoczęła się w czasach Kazimierza Wielkiego. Zamek posiadał rozbudowany system podziemnych lochów i cieszył się złą sławą. Wszystko za sprawą jego pierwszego właściciela, kasztelana Mikołaja Nałęcza, znanego współcześnie pod przydomkiem Diabeł Wenecki. Tytuł ten zawdzięcza swoim okrutnym rządom i nieludzkiemu wyzyskiwaniu poddanych.

Pewnego razu część mieszkańców z podlegających mu wsi postanowiła wysłać swoich przedstawicieli do zamku, by negocjowali obniżenie składanej daniny. Nałęcz nie chciał ich nawet wysłuchać. Rozkazał ich wychłostać i wtrącić do lochu. Zapowiedział, że jeśli nie otrzyma w przeciągu kilku dni pokaźnego wykupu za więźniów, każe ich powiesić . W wioskach zapanowało poruszenie. Biedni chłopi z trudem uzbierali żądaną sumę, a delegacja z wykupem ruszyła w drogę. Przy bramie zamkowej kazano im czekać całą noc zanim ich wpuszczono. Gdy wjechali na dziedziniec, ujrzeli ustawione szubienice z trupami swoich towarzyszy. Niedługo potem pojawił się kasztelan. Na protesty wieśniaków, odparł iż kazali mu zbyt długo czekać na dary. Następnie przystąpił do sprawdzania okupu. Stwierdził, że brakuje kilku rzeczy i posłańców skazał śmierć głodową w lochu. Mówią, że w momencie gdy te słowa opuszczały jego usta, w dziedziniec uderzył piorun. Zamek stanął w płomieniach i stał się areną rozszalałych żywiołów. Mikołaj wraz ze swoją służbą uciekł do środka próbując znaleźć schronienie. Chłopi skorzystali z okazji i szybko umknęli z zamku, który w mig stał się ruiną. Co stało się z okrutnym kasztelanem? Nikt go już nigdy nie ujrzał. Powiadają, że nadal straszy wśród zrujnowanych murów swojej twierdzy, a jego potępieńcze jęki roznosi wiatr.

Interesująca opowieść kryje się także za powstaniem herbu Szubina, który przedstawia białego pelikana, karmiącego własną krwią swoje młode. Symbolizuje on do czego zdolna jest miłość macierzyńska. Według legendy, pelikan uosabia żonę dawnego władcy zamku w okolicach Szubina, a pisklęta jej trzy piękne córki. Pewnego dnia do zamku przybył czarownik, żądając oddania mu jednej z dziewcząt. Spotkał się ze zdecydowaną odmową, a wtedy przeklął zamek. Nieco później pan zamku utonął podczas polowania, wydarzyły się też inne tragedie, w wyniku których wdowa i jej córki zostały praktycznie bez środków do życia. Wtedy znów odwiedził je czarodziej i zażądał najmłodszej z dziewcząt. Matka jednak ponownie odmówiła. Czarodziej przemienił je w pelikany, a wrócić do ludzkiej postaci mogły jedynie wtedy, gdy krew prawdziwej miłości zrosi ziemię.

Od tamtej pory żyły jako ptaki, radząc sobie z przeciwnościami losu. W okolicy nastała susza. Rośliny więdły, a rzeki wysychały. Pelikany były głodne i spragnione, bo matka coraz częściej wracała do gniazda z pustym dziobem. Kiedy sytuacja powtórzyła się po raz kolejny, zdesperowany ptak, nie mogąc znieść widoku swych głodnych dzieci, postanowił nakarmić je własną krwią. Ostrym dziobem wyrwał swoje pióra z piersi i rozorał skórę, a gdy pierwsze krople krwi spadły na ziemię matka i jej córki odzyskały ludzką postać. Krople krwi zamieniły się w złote dukaty, za które księżna odbudowała zamek i odzyskała pozycję władczyni okolicznych ziem.

Co ciekawe, figurka pelikana karmiącego młode własną krwią znajduje się również na zamku w Malborku, choć tam ma ona kontekst sakralny i jest symbolem ofiary Chrystusa.

Szlak Piastowski skrywa w sobie lata historii, obudowanych legendami i tajemnicami. Warto poznać je wszystkie, by odkryć zupełnie inną, bardziej magiczną część historii Polski.

Avatar

Zuzanna Skwarek

Studentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej. Pełnoetatowy mól książkowy. Kocha szczególnie fantastykę, ale nie pogardzi też dobrym kryminałem. W wolnych chwilach sama tworzy opowiadania.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *