SportSporty zimowe

PŚ Zakopane: Weekend na 5

Zmagania w Zakopanem upłynęły pod znakiem równych i co ważne – dalekich skoków Pawła Wąska, przyzwoitego miejsca Polaków w drużynówce oraz powtarzalnych i bezwzględnych Austriaków. Dobrze spisali się również Vladimi Zografski, Valentin Foubert z najlepszym wynikiem w karierze oraz Kevin Bickner, który fruwał jak ptak.

Weekend ze skokami w stolicy polskich Tatr rozpoczął się od piątkowych kwalifikacji. Wygrał je Daniel Tschofenig, który skoczył 136,5 metra i uzyskał notę na poziomie 153,5 pkt. Drugi był Johann Andre-Forfang, trzeci Anze Lanisek, którzy do zwycięzcy stracili odpowiednio 1,8 oraz 3,5 punktów. Dobrze spisał się Paweł Wąsek, który skoczył 136,5 metra i otrzymał notę 144,4 pkt. Przez kwalifikacje przebrnęła też pozostała czwórka z naszych. W trzeciej dziesiątce znaleźli się Dawid Kubacki, Aleksander Zniszczoł i Kamil Stoch. Między tą trójką było tylko 1,5 metra różnicy, a każdy z nich skoczył na punkt K (125 metrów) lub metr dalej. Piątym z Biało-Czerwonych, którzy uzyskali przepustkę do niedzielnych zawodów, był Jakub Wolny. Niespełna 30-letni skoczek oddał próbę na 123. metr. Wyniki piątkowych kwalifikacji zdecydowały też o wyborze zawodników do rywalizacji drużynowej, która odbyła się w sobotę. Thomas Thurnbihler zdecydował się postawić na Wąska, Zniszczoła, Kubackiego i na Stocha.

Austriacy w swojej lidze i pogoń Słoweńców

Konkurs drużynowy na Wielkiej Krokwi wygrali Austriacy, którzy nie oddali próby krótszej niż 130,5 metrów Stefana Krafta z pierwszej serii. Z notą końcową na poziomie 1170,4 punktów o 40,8 pkt wyprzedzili Słoweńców. Po pierwszej serii mieli ,,tylko”  19,8 punktu przewagi nad drugimi Norwegami, jednak na początku drugiej odsłony zawodów, Jan Hoerl szybko pozbawił złudzeń rywali, dzięki odległości na poziomie 141 metrów. Tym sposobem Austriacy już do końca konkursu utrzymali pierwsze miejsce. Drudzy byli ostatecznie Słoweńcy, jednak Ci po 5. skokach zajmowali 4. lokatę i walczyli wraz z Niemcami i Norwegami o drugie miejsce. Świetny skok Timiego Zajca (139 metrów) oraz ostatnia próba Anze Laniska na 144 metr (najlepszy wynik w konkursie ), pomogły im wyprzedzić ostatecznie Norwegów o 6,7 punktu oraz Niemców o 19,6 pkt.

Polacy zajęli piątą lokatę z notą 1037 punktów. Zaczęło się słabo, przez krótką (119,5 m) próbę Aleksandra Zniszczoła po pierwszym skoku nasza reprezentacja była dopiero siódma. Przed naszymi byli m.in. Szwajcarzy i Amerykanie. Kamil Stoch i jego skok na 125 metr pomógł nam wyprzedzić Helwetów, natomiast po niezłym wyniku Dawida Kubackiego – 131,5 metra, Polacy awansowali na 5. lokatę, której już ani nie oddali, ani nie poprawili. Najlepiej spośród Biało-czerwonych spisał się Paweł Wąsek, który skoczył 133 w pierwszej i 138 metrów w drugiej serii. To złożyło się na 291,2 punktów do noty końcowej i piąty indywidualny wynik, co dobrze rokowało przed rywalizacją indywidualną. Lepsze wyniki od skoczka z Cieszyna, w sobotę mieli tylko: Jan Hoerl (308 pkt), Anze Lanisek, Daniel Tschofenig i Johan Andre Forfang.

Spośród innych nacji, w drugiej serii jeszcze zaprezentowali się Szwajcarzy (6. Miejsce), Stany Zjednoczone (ostatecznie o 17,9 pkt przed Samurajami) i ósma Japonia. Amerykanom w uzyskaniu tej dobrej lokaty znacząco pomógł Kevin Bickner, który skoczył 134 i 141,5 metra, co złożyło się na 11. notę indywidualną. Pokazał w ten sposób, że w niedzielę może powalczyć o wysoką pozycję.

Poza ósemką znaleźli się Kazachowie i zamykający stawkę Finowie, którzy zostali dobici dyskwalifikacją Kasperiego Valto.

Dwie twarze Laniska i słodko-gorzki występ Polaków

Konkurs indywidualny na Wielkiej Krokwi wygrał lider Pucharu Świata – Daniel Tschofenig. Austriak po pierwszej serii zajmował trzecią lokatę, jednak dzięki drugiej próbie na 139,5 metra zdołał wyprzedzić Forfanga i Anze Laniska, którzy byli przed nim na półmetku zmagań. Była to piąta wiktoria w karierze niespełna 23-latka. Końcowa nota Tschofeninga to 316,6 punktu. Drugi Johann Andre Forfang ze skokami na 137 i 136 metrów zapracował na notę 309,4 pkt. Na najniższym stopniu podium znalazł się Jan Hoerl, który miał tylko 0,1 pkt straty do Forfanga. Na czwartej pozycji zawody zakończył Anze Lanisek, który w pierwszej serii skoczył 145 metrów, czym zmusił sędziów do obniżenia belki z 17 na 16. poziom. Nikt odległością nie zbliżył się do niego w pierwszej fazie konkursu, co więcej miał 11,9 punktu przewagi nad drugim Norwegiem. Druga próba był mniej udana w wykonaniu Słoweńca (130 metrów), co kosztowało go miejsce na pudle.

Świetnie spisał się Paweł Wąsek, który zakończył rywalizację na 5. miejscu, z wynikiem 300,3 punktów oraz odległościami 136 i 137 metrów. Cieszynianin poprawił się o dwie lokaty względem pierwszej serii. Co ciekawe, ten rezultat był wyrównaniem jego najlepszego wyniku w karierze (5. lokata w Innsbrucku w tegorocznym TCS). Pozostali z naszych spisali się co najwyżej przeciętnie. Poza Wąskiem do „30” awansowali tylko Kamil Stoch (24. miejsce) oraz Dawid Kubacki (26. miejsce). Aleksander Zniszczoł ponownie się nie popisał i z próbą na 127. metr zakończył konkurs jako 34. Jakub Wolny natomiast został zdyskwalifikowany, podobnie jak Keiichi Sato oraz Danił Vasilyev.

W konkursie z dobrej strony pokazał się Vladimir Zografski, który skoczył 137,5 oraz 130,5 metrów, czym zapracował sobie na dziesiątą notę. Życiówkę zaliczył Valentin Foubert. Francuz oddał dwa równe skoki (131,5 i 132 metry) i z notą 281,7 pkt zajął 12, miejsce. Dobrze spisał się też wracający do formy Kevin Bickner, który zajął 15. lokatę.

Najbardziej in minus zaskoczył Pius Paschke. Niemiec skoczył zaledwie 123,5 m, przez co zajął 32. miejsce.

Jak styczeń to półmetek

Niedzielny konkurs indywidualny był 15. spośród 29 indywidualnych zawodów zaplanowanych na tegoroczny cykl PŚ oraz 18. z 36 wszystkich zawodów wliczających się w punktację Pucharu Narodów. To idealny moment, aby podsumować obydwie klasyfikacje.

W tabeli Pucharu Świata na prowadzeniu utwierdza się Daniel Tschofenig, który zgromadził do tej pory 1056 punktów. Za nim znajduje się jego reprezentacyjny kolega – Jan Hoerl, wicelider PŚ zdobył 976 oczek. Trzeci jest Pius Paschke, który ma 848 punktów, jednak powoli goni go czwarty Stefan Kraft, który traci do Niemca 53 punkty, natomiast z racji na fakt, że jest od miesiąca w lepszej formie od podopiecznego Stefana Hornhachera, to ma spore szanse, aby już w kolejny weekend go wyprzedzić. Pierwszą piątkę zamyka rewelacja tego sezonu Gregor Deschwanden. Szwajcar ma na swoim koncie 687 punktów, w tym cztery miejsca na podium.

Najlepszy z Biało-Czerwonych – Paweł Wąsek, plasuje się na 13. lokacie, ze stratą 110 punktów do dziesiątego Michaela Hayboecka (Wąsek zdobył dotąd 304 pkt). Dwudziesty w klasyfikacji jest Aleksander Zniszczoł, który jednak od Turnieju Czterech Skoczni jest w słabszej formie i od tego momentu tylko uzyskał dwa punkty, spośród wszystkich 146. Na 31. miejscu jest Jakub Wolny, 33. Kamil Stoch, lokatę niżej Dawid Kubacki, natomiast ostatnim Polakiem z punktami jest Piotr Żyła, znajdujący się na 43. miejscu z 23. punktami.

W Pucharze Narodów rządzą i dzielą Austriacy, bez zaskoczeń. Tschofenig i spółka zdobyli we wszystkich konkursach 4701 punktów. Tym samym wyprzedzają o 2115 oczek Niemców. Trzeci Norwegowie uzbierali póki co 2160 punktów. Za podium jest Słowenia.

Polska znajduje się na 6. miejscu z dorobkiem 990 punktów i na ten moment traci 42 oczka do Szwajcarów. Nad sąsiadującą z nami w tabeli Japonią, mamy 266 punktów przewagi, co przy gorszej dyspozycji Samurajów, a zwłaszcza wybitnego Ryoyu Kobayashiego, wydaje się komfortową zaliczką. Ósemkę uzupełniają solidni w tym sezonie Amerykanie. Poza nimi punkty w PN mają jeszcze: Finlandia, Francja, Estonia, Bułgaria, Turcja, Kazachstan, Ukraina, Czechy i Włochy.

Kolejne zmagania odbędą się 24-26 stycznia na mamucie w Oberstdorfie.

Obrazek wyróżniający: Pixabay


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *