Wielka Jaga
Wiele się dzieje ostatnio wokół obecnego mistrza Polski. Jagiellonia Białystok ma już pewne miejsce przynajmniej w fazie ligowej Ligii Konferencji Europy. Jednak na tym się nie kończy i w klubie z Podlasia można zauważyć wielki entuzjazm, który w pewnym sensie może jednak dziwić.
Pewnie teraz zastanawiacie się skąd ten tytuł. Przecież Jaga dopiero co odpadła z eliminacji Ligi Mistrzów po przegranym dwumeczu z Bodo/Glimt 1:5, a do tego za 1,5 miliona euro sprzedała swoją gwiazdę, 20- letniego Dominika Marczuka. Ja jednak patrzę na świat przez różowe okulary i wszędzie dostrzegam pozytywy. Dobrze powiedział Robert Lewandowski, że nam brakuje tego hiszpańskiego luzu. Zdecydowanie się pod tym podpisuję. Zobaczcie na sytuację z tej strony: Jagiellonia przecież gdyby nie przełożyła meczu z Motorem, to mogłaby przegrać 0:5, a było „tylko” 1:4. Jak tu się nie cieszyć? Do tego sam Adrian Siemieniec (trener drużyny z Białegostoku) był szczęśliwy. Także jeżeli ja was nie potrafię przekonać do tego entuzjastycznego podejścia, to może chociaż Pan Szkoleniowiec was przekona?
A teraz serio
Oczywiście żartuję, nabraliście się? Rozumiem was, bo po tym co ostatnio się dzieje w polskim sporcie to można odnieść wrażenie, że właściwie wygraliśmy klasyfikację medalową Igrzysk Olimpijskich, a Jagiellonia gra już w zasadzie w Lidze Mistrzów. Przyznaję, że z jednej strony mnie to bawi, ponieważ nie chce mi się nawet irytować przez to idiotycznie i na siłę optymistyczne podejście Pana Prezesa Polskiego Komitetu Olimpijskiego – Radosława Piesiewicza. Pan Siemieniec idzie podobną drogą i twierdzi, że w Norwegii jego zespół zagrał dobre spotkanie, a momentami gra wyglądała wyrównanie i fajnie, że jego zespół mógł grać taki mecz. Wspaniale! W ten sposób na pewno nasza piłka i nasz sport dalej będą tkwić w marazmie. Przez takie właśnie zaklinanie rzeczywistości.
Za przeproszeniem, ale czy Wy macie ludzi za idiotów? Naprawdę mamy się zadowalać i cieszyć z takich rezultatów, które są dalekie od naszych oczekiwań i jeszcze godzić się z tym, że nie potrzeba zmian, bo wszystko świetnie działa?
Kiedy słyszę taką narrację to najzwyczajniej w świecie zaczynam praktykować filozofię, zainicjowaną przez pewnego polityka Konfederacji, który jest co raz mniej ceniony nawet w swoim obozie partyjnym, bez przedłużania chodzi o filozofię „XD”. Brak słów na takie hurraoptymistyczne podejście.
Kowal
Może to nie najlepiej o mnie świadczy, ale z pełną świadomością mogę stwierdzić, że z wiekiem co raz bardziej zgadzam się z Wojciechem Kowalczykiem, znanym szerzej jako „Kowal”. On gdy jest sfrustrowany, a tak jest najczęściej gdy opowiada o polskiej piłce, to nie przybiera w słowach i zachowuje się dość wulgarnie. Rozumiem to, bo jak się człowiek w coś angażuje i zaczyna mówić o tak trudnych tematach to niekiedy nie sposób się nie zdenerwować, a retoryka Siemieńca, czy Piesiewicza działa tu jak woda na młyn takiego Kowala. Jednak uspokajam, jako członek Coś Nowego w życiu bym nie pomyślał nawet przez moment, aby posługiwać się jakimikolwiek wulgaryzmami, zwłaszcza wobec Was drodzy czytelnicy.
Łeb do interesów
W środę (14 sierpnia) mogliśmy się dowiedzieć o tym, że Jagiellonię definitywnie opuszcza Dominik Marczuk. Co ciekawe trafił do Realu. Nie byle zaszczyt, w tak młodym wieku grać w takiej marce. Do tego nie tak dawno spekulowano, za jaką kwotę ewentualnie odjedzie młody Polak. Stawiano 4, 5, a nawet 6 milionów euro. Tak spokojnie, nie rozpędzajmy się. Marczuk trafił do Realu, ale Salt Lake City. Zgadnijcie ile za ten transfer Dumie Podlasia zapłacą Amerykanie. CAŁE 1,5 miliona euro. Istny majstersztyk! Tracisz czołowego zawodnika Ekstraklasy, z potencjałem na grę w reprezentacji Polski na jesieni, a co za tym idzie na większe pieniądze z transferu, za ewentualne występy w kadrze. Do tego nie poczekasz nawet z tym transferem do końca europejskiej przygody ( ta potrwa minimum do grudnia), a już przed dwumeczem 4. rundy el. Ligi Europy, gdzie Jaga zagra z Ajaxem. Napiszę tak: Nie wiem jak mistrz Polski poradzi sobie w play-offach o LE, ale wiem, że klub zostaje przeczyszczony z piłkarzy i chyba rozumu władz. Oczywiście mam świadomość tego, że Dominik Marczuk miał klauzulę odstępnego opiewającą na owe 1,5 miliona euro, jednak czy nie dało się zaproponować zawodnikowi lepszej propozycji kontraktu, aby ten został chociaż na te 6 miesięcy? Brak słów! Potem się dziwimy, że te drużyny są niestabilne i nie potrafią jak równy z równym mierzyć się z zespołami, które reprezentują kraje z podobnym lub mniejszym potencjałem niż nasz. Tak muszę oddać Białostoczanom jedno, nie zrobili jeszcze takiej głupoty, jak Legia 3 lata temu, gdy między meczami ze Slavią w 4. rundzie el. LE sprzedali prawego obrońcę, REPREZENTANTA CHORWACJI – Josipa Juranovića za całe 2,5 miliona euro. Jednak nie przypadkiem piszę „jeszcze”, ponieważ wiem, że naszego mistrza na podobny ruch stać
Na koniec, w odniesieniu do wtorkowego meczu podopiecznych Adriana Siemieńca z Bodo/Glimt i słów samego szkoleniowca, pozwolę sobie przywołać cytat naszego wybitnego trenera – Kazimierza Górskiego: To skoro było tak dobrze, to dlaczego było tak źle?
Obrazek wyróżniający: Pixabay
