Piłka nożnaSport

PKO BP Ekstraklasa: Królewskie pożegnanie legendy. Gospodarze wygrywają w szalonym meczu

Ostatni mecz w ramach 22. kolejki polskiej ligi dobiegł końca. Poza emocjami związanymi z samym spotkaniem, kibice mogli podziękować Rafałowi Królowi za lata gry w Motorze Lublin i niemal 300 spotkań na swoim koncie. Lublinianie z awansem w tabeli.

Jeszcze przed początkowym gwizdkiem poniedziałkowego meczu, kibice wraz z całym klubem zorganizowali oficjalne pożegnanie z zespołem swojej ikonie – Rafałowi Królowi. 36-latek ma za sobą 290 meczów klubie i 40 bramek. Przeżywał z nim kilka awansów, w tym ten najważniejszy – do ekstraklasy w czerwcu 2024 roku, po słynnym meczu w Gdyni. Prezes Motoru – Zbigniew Jakubas wręczył zawodnikowi pamiątkową koszulkę w ramce, natomiast piłkarze obydwu zespołów urządzili mu szpaler. Wieloletni kapitan Motoru spędził w klubie łącznie 10 lat. Odpowiednio od 2008 do 2010, 2013-2016 oraz 2020-2025. Tym samym jest piłkarzem z najdłuższym stażem oraz największą liczbą rozegranych spotkań w niespełna 75-letniej historii klubu.

Fot. Archiwum własne. Szpaler w wykonaniu obydwu drużyn dla Rafała Króla.

Fot. Archiwum własne.

Intensywny początek

Pierwsza połowa obfitowała w masę sytuacji bramkowych obydwu stron. 10 okazji stworzył sobie Motor, 14 GKS, który szczególnie brylował w pierwszych 15. minutach gry. Goście w ekspresowym tempie mogli wyjść na prowadzenie, już w pierwszej minucie zmusili bramkarza gospodarzy do dwóch interwencji. Kacper Rosa świetnie się spisał i obronił strzały Bartosza Nowaka oraz Adriana Błąda. Co się odwlecze to nie uciecze i już w 8. minucie gracze ze Śląska wyszli na prowadzenie, po szybkiej kontrze, zwieńczonej w polu karnym przez Sebastiana Bergiera, którego pięknym dograniem obsłużył Marcin Wasielewski. Motorowcy odnotowali ciężki start meczu i często byli bezradni w pojedynku z rywalami, jednak w 15. minucie po zagraniu w pole karne przez Palacza, bramkę zdobył Piotr Ceglarz, który uderzył piłkę na tyle wysoko i finezyjnie, że Dawid Kudła mógł się tylko przyglądać jak ta wpada do bramki. Dosłownie minutę później na prowadzenie mogli wrócić przyjezdni z Katowic, jednak znów im na przeszkodzie stanął Kacper Rosa, wykazując się refleksem przy główce Arkadiusza Jędrycha. W 21. minucie dość nieoczekiwanie drugą bramkę zdobyli podopieczni Mateusza Stolarskiego. Motorowcy wykorzystali błąd w obronie Gieksy i po dobitce strzału Samuela Mraza, za sprawą Bradleya Van Hoevena objęli prowadzenie. W kolejnych 25 minutach żaden z zespołów nie stworzył sobie 100% sytuacji, jednak samo spotkanie było bardzo elektryzujące.

Fot. Archiwum własne. Zawodnicy Motoru celebrujący bramkę Piotra Ceglarza.

GKS atakuje, ale przez Rosę wpada w poślizg

Druga odsłona spotkania to wyraźna przewaga zawodników prowadzonych przez Rafała Góraka. Posiadanie piłki 63% do 37% na korzyść Katowiczan mówi samo za siebie. Motor oddał tylko dwa celne strzały, przy 6. drużyny ze stolicy Śląska. To jak się okazało w ostatecznym rozrachunku zdało się na nic, głownie przez genialnie dysponowanego Kacpra Rosę oraz Arkadiusza Najemskiego, który pod koniec spotkania popisał się świetnym wślizgiem. Co prawda tę część meczu lepiej zaczęli goście, którzy po akcji Mateusza Kowalczyka i Borja Galana (skończonej golem przez Hiszpana) doprowadzili do remisu w 51. minucie. Ten stan rzeczy jednak nie utrzymał się długo, już w 57. minucie 10. gola w sezonie ustrzelił Samuel Mraz. Słowak uciekł spod opieki obrońców rywala i po dobrym podaniu Filipa Wójcika z prawej strony, uderzył tuż obok słupka. Wtedy też został ustalony końcowy rezultat, w czym znacząco ułatwiła Motorowi postawa ich wcześniej już wspomnianego golkipera. Ten w szczególności popisał się interwencją w 86. minucie, gdy wybronił piłkę po mocnym uderzeniu lecącym w kierunku prawego słupka. Cały mecz niespełna 31-latek zakończył  z 10 udanymi interwencjami, co tylko potwierdziło jak znacząco urósł w tym sezonie. Co ciekawe przed tym starciem Rosa znajdował się na 1. miejscu w lidze pod względem liczby średniej obronionej liczby strzałów na mecz – 4,45.

To nie koniec emocji

Dzięki zwycięstwu z GKSem, Motor awansował z 10 na 8. lokatę w Ekstraklasie, spychając tym sposobem swoich rywali na 9. miejsce. Po 22. kolejkach mają dorobek 32 punktów, tracąc tym sposobem 2 pkt do Górnika znajdującego się o pozycję wyżej, 7 do Pogoni, która jest czwarta oraz 12 oczek do liderującego w tabeli Lecha Poznań. Wygrana z Katowiczanami była pierwszym zwycięstwem Lublinian w tym roku, tym cenniejsza, że została odniesiona z rywalem, który przed tym spotkaniem miał zdobyte 7 na 9 możliwych do zdobycia punktów w rundzie wiosennej, w tym zwycięstwo nad drugim w lidze Rakowem Częstochowa (co więcej na ich terenie – 2:1). Jak widaćMotor ma o co walczyć, utrzymanie wydaje się niemal pewne (10 punktów przewagi nad strefą spadkową), na  horyzoncie jest perspektywa gry w europejskich pucharach, jednak teraz w szczególności muszą się skupić na pozostaniu w pierwszej ósemce, która już jest się nie lada osiągnięciem. Następny krok do budowy swojej pozycji mogą postawić na wyjeździe w meczu z Puszczą Niepołomice (02.03), co nie powinno być w teorii trudnym zadaniem, gdyż ich rywale dopiero na 16. miejscu.  Poprzeczka zostanie wyżej postawiona 10 marca w rywalizacji z Legią Warszawa, która mimo chimerycznej formy wciąż jest groźnym przeciwnikiem, w dodatku takim, z którym zawodnicy z Lublina mają do wyrównania porachunki za wrześniową porażkę 2:5.

Motor Lublin – GKS Katowice 3:2 (Bergier 8′; Ceglarz 15′, Van Hoeven 21′; Galan 51′, Mraz 57′)

Obrazek wyróżniający: Archiwum własne.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *