SportSporty zimowe

XXV Zimowe Igrzyska Olimpijskie Mediolan Cortina: Włoski sen i kanadyjski koszmar na olimpijskim lodzie.

Faza grupowa hokeistek na Igrzyskach Olimpijskich w Mediolanie i Cortinie dobiega końca, przynosząc niespodziewane rezultaty na tafli. Poza samym lodowiskiem toczyła się równie zacięta walka o przetrwanie oraz próby opanowania problemów wizerunkowych i infrastrukturalnych.

„Historyczne upokorzenie” w starcu gigantów

Kanadyjki w wygranym meczu z Czechami (5:1) straciły swoją legendę, Marie-Philip Poulin po starciu przy bandzie zeszła do boksu, próbowała jeszcze wrócić podczas gry w przewadze, ale wytrwała jedynie kilkanaście sekund. Kanadyjski Komitet Olimpijski określił kontuzję Captain Clutch jako lower-body injury (uraz dolnej części ciała), jej sytuacja ma być monitorowana z dnia na dzień i istnieje duża szansa, że zobaczymy ją jeszcze na Igrzyskach.

10 lutego na Santagiulia Ice Hockey Arena zmierzyły się z sobą USA i Kanada – to absolutni hegemonii w swojej dyscyplinie. W poprzedzających turniej sparingach, zwycięsko wychodziły z każdego z nich Amerykanki. Nikt się nie spodziewał jednak tak jednostronnego starcia jakie obejrzeliśmy. Od początku meczu reprezentantki USA ruszyły do ataku i ostrzeliwały bramkę Ann-Renee Desbiens, w sumie oddały 33 uderzenia a 5 trafiło do bramki. Maple Leafs wyglądały na stłamszone bez swojej kapitanki, nie umiały stworzyć żadnej składnej akcji ani przedostać się do tercji Amerykanek i często je paliły. Gdyby Ice Yanks były skuteczniejsze i lepiej wykorzystywały grę w przewadze, wynik mógłby być dwucyfrowy. Mimo że sam mecz był tylko o łatwiejszą ścieżkę do finału to jednak Kanadyjskie media mianowały go „historycznym upokorzeniem”.

Norowirus

Reprezentantkom Kanady został do rozegrania jeszcze jeden mecz fazy grupowej z reprezentacją Finlandii. Został on przełożony z powodu zarażenia się norowirusem, przez 4 reprezentantki Naisleijonat, a 13 trafiło na kwarantannę, jeden przypadek został też potwierdzony w reprezentacji Szwajcarii. Norowirus czasami nazywany zimowym wirusem wymiotów, jest najczęstszą przyczyną ostrego zapalenia żołądka i jelit, objawia się biegunką i wymiotami. Były przez to obawy o wybuch epidemii.

– Mieliśmy kilka przypadków w ekipie Finlandii z objawami, które zostały wyleczone. Jeden przypadek z objawami miał miejsce w drużynie Szwajcarii, jednak zespół medyczny zajął się nim w najbardziej odpowiedni sposób. Powiedzmy sobie jasno: nie ma wybuchu epidemii – powiedział na konferencji prasowej dyrektor wykonawczy igrzysk Christophe Dubi. Warto również wspomnieć, że wirus był już obecny na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich w Pjongczangu w 2018 roku.

Włoszki zdobyły serca kibiców

W grupie B doszło do historycznego przełomu. Reprezentacja gospodarzy, która była skazywana na pożarcie, wygrała z Francją (4:1) i z Japonią (3:2). Pozwoliło im to na zajęcie trzeciego miejsca w grupie i pierwszego w historii awansu do ćwierćfinału, gdzie zmierzą się z reprezentacją USA. Ten sukces przyciągnął uwagę włoskiej prasy jak i zwykłych kibiców, którzy tłumnie gromadzą się na meczach swojej reprezentacji.

Problemy organizacyjne

Igrzyska Olimpijskie to ogromne wyzwanie finansowanie jak i infrastrukturalne, organizatorzy muszą przygotować najróżniejsze obiekty pod zimowe zmagania. Hokeistów i Hokeistki goszczą przekształcony z hal targowych Milano Rho Ice Hockey Arena i nowo wybudowany Santa Giulia Ice Hockey Arena. Ta druga arena wzbudziła wielką kontrowersję, trwała walka z czasem by była ona wykończona do czasu rozpoczęcia zmagań, co według organizatorów się udało. Może ona pomieścić ponad 11 tysięcy widzów, jej tafla jest jednak inna niż w NHL, węższa, ale dłuższa i jest ona zgodna z przepisami Międzynarodowej Federacji Hokeja.

Na arenę Santa Giulia skarżyli się dziennikarze pracujący przy Igrzyskach. Spodziewano się nowoczesnych stanowisk w strefie prasowej. Zamiast tego wszechobecny jest pył budowlany, utrudniający oddychanie. Zatyka on również otwory i doprowadza do awarii kosztowne aparaty i laptopy. Innym problemem są zamontowane nieszczelne rury pod sufitem, po tym jak Mediolan nawiedził deszcz zalane zostały niektóre stanowiska komentatorskie. Wszystkiemu winne są jeszcze trwające w zakamarkach prace wykończeniowe.

Obrazek wyróżniający: pixabay.com

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *