PKO BP Ekstraklasa: Ronaldo to za mało! Motor tylko z remisem
Nieuznane gole, rzut karny i hymn – to tylko kilka słów, które mogą opisać spotkanie między Motorem Lublin a Wisłą Płock. W sobotę na Motor Arenie Lublin zameldowała się drużyna Nafciarzy, która notuje dobrą rundę jesienną. Mecz pokazał jednak, że Motor się nie przestraszył, jednak bolączką okazała się jego skuteczność.
Zanim rozpoczął się mecz 15. kolejki polskiej Ekstraklasy między Motorem Lublin, a Wisłą Płock, wszyscy zgromadzeni na stadionie mogli wysłuchać oraz wspólnie zaśpiewać hymn Polski. Wszystko to w związku ze zbliżającym się Świętem Odzyskania Niepodległości, które będzie miało miejsce już w najbliższy wtorek.

Fot. Archiwum własne
Za każdym razem…
Sam mecz przebiegał intensywnie, zwłaszcza przez nasilone ataki gospodarzy. Ci już w 2. minucie mieli szansę do zdobycia bramki, wówczas po rzucie wolnym, Płocczanie zablokowali strzał Michała Króla, który jeszcze próbował dobić Filip Luberecki, lecz nieskutecznie. Co się odwlecze to nie uciecze i już w 4. minucie po zamieszaniu w polu karnym, wywołanym po strzale Karola Czubaka w słupek oraz opóźnionej reakcji Rafała Leszczyńskiego, gola otwierającego spotkanie strzelił Fabio Ronaldo, tym samym otwierając wynik spotkania. W 10. minucie dobrą okazję do wpisania się na listę strzelców miał Czubak, go jednak zablokował zawodnik Wisły. Niedługo później, wydawało się, że napastnik Motoru dopiął swego i zdobył bramkę. Tomas Tavares – gracz Nafciarzy tak nieporadnie podbił piłkę, że ta trafiła na głowę czołowego strzelca ligi, który tę okazję bezlitośnie wykorzystał. Na szczęście wicelidera ligi Czubak był na spalonym, a na tablicy wyników wciąż było 1:0. W 30’ rzut karny po wcześniejszym zagraniu ręką Andriasa Edmundssona wykonywał Bartosz Wolski. Jednak również wtedy podopieczni Mateusza Stolarskiego nie podwyższyli prowadzenia, ponieważ strzał pomocnika Motorowców został pewnie wybroniony przez Rafała Leszczyńskiego.

Fot. Archiwum własne. Bartosz Wolski na chwilę przed niewykorzystanym rzutem karnym.
Emocji co nie miara
Gdyby komuś brakowało emocji w tym meczu, to w 39. minucie postanowił o nie zadbać zawodnik Wisły, który wcześniej sprokurował karnego, oraz Ivo Rodrigues. Farer miał kontakt z Portugalczykiem, pomimo to nie został ukarany, co wywołało spore emocje wśród gospodarzy i przepychanki między piłkarzami. Ostatecznie sędzia Damian Sylwestrzak ukarał kartką Pawła Stolarskiego, Łukasza Sykulskiego oraz Fabiana Hiszpańskiego, którzy byli najbardziej roztargnieni w tej sytuacji. To wszystko skutkowało sześcioma doliczonymi minutami gry do pierwszej połowy. W tym czasie Motor wypracował sobie kolejną dobrą okazję, jednak i tę koncertowo zmarnował. Wolski dograł w pole karne do Lubereckiego, który następnie podał piłkę do Ronaldo. Portugalczyk jednak nie trafił do pustej bramki i ta część meczu skończyła się wynikiem 1:0 dla gospodarzy.
Kontrast i zawód
Kolejne 45 minut nie było już tak obfite w sytuacje bramkowe, gra samego Motoru natomiast zdecydowanie osłabła. W nieoczekiwanym momencie wykorzystali to piłkarze prowadzeni przez Mariusza Misiurę. Ci po wrzucie z autu, zamieszaniu w polu karnym Zółto-Biało-Niebieskich i potknięciu Ivana Brkića zdołali wyrównać. Autorem bramki z 77. minuty był Andrias Edmundsson (zawodnik, który wcześniej sprokurował karnego). Gospodarze mogli wrócić na prowadzenie już sześć minut później, gdy świetnie ze skrzydła w pole karne piłkę dograł Karol Czubak. Jednak akcja spaliła na panewce, a Mathieu Scalet nie sięgnął futbolówki. Francuz jednak ostatecznie do bramki trafił i to nawet w 90 minucie i gdy wydawało się, że został bohaterem spotkania, okazało się, że wcześniej miał miejsce faul jednego z piłkarzy Motoru, przez co Damian Sylwestrzak anulował to trafienie.
Bez dwóch zdań kibice z Lublina, jak i ich piłkarze liczyli na inny wynik. Pomimo tego, że podejmowali u siebie rewelację tych rozgrywek, która przed tym spotkaniem była na drugim miejscu w lidze, po samym meczu mogą odczuwać ogromny niedosyt. Motor przeważał w tym spotkaniu, miał więcej okazji, w tym rzut karny. Niestety dla Stolarskiego i spółki wszystkie z nich zostały zmarnowane ( z wyjątkiem trafienia Ronaldo). Kiedy jak nie teraz, skoro w takim momencie Lublinianie nie potrafią wygrać, to co musi się stać, aby do tego doszło. Trudno na to pytanie odpowiedzieć, tak samo jak niełatwa jest sytuacja w tabeli Ekstraklasy dla Motoru. Klub z Lubelszczyzny po 14 meczach ma 16 punktów przy bilansie bramkowym 19:24. Na to się złożyło: 3 zwycięstwa, 7 remisów oraz 4 porażki. Dla wielu fanów Motoru ta jesień miała być wręcz złota, ale jest co najwyżej szara. Co przyniesie przyszłość? Na to niech odpowiedzą nam piłkarze Motoru, którzy mogą pisać nowe, znakomite rozdziały.
Obrazek wyróżniający: Archiwum własne
