Z pasją i sercem – ,,Lecimy Bokiem dla Antosia” sukces akcji charytatywnej

Dla najważniejszego bohatera całej akcji, czyli Antosia, Tor Tuczępy zgromadził tłumy. Cel wydarzenia sprawił, że w pomoc zaangażowało się liczne grono osób.

Oprócz driftów, podczas akcji można było wziąć udział w licytacji. Dzieci znalazły również swój ,,plac zabaw”, organizatorzy postarali się, aby nuda nie była obecna podczas imprezy. Obok sceny, znajdowały się samochody, które były przeznaczone do kreatywnej zabawy dla najmłodszych. Każda część karoserii stała się ,,autokartką”, na której dzieciaki przelewały swoją wyobraźnie w postaci rysunków.

Podczas eventu udało zebrać się 54 851, 71 złotych oraz 36 euro.

Wiktoria Strawa, Coś Nowego: Kiedy pojawił się pomysł na akcje?

Dream Work Style: Pomysł pojawił się po tym, jak osoby zaangażowane w zbiórkę pieniędzy dla chorego Antosia zwróciły się do nas z prośbą o pomoc. Nie zastanawialiśmy się, od razu podjęliśmy decyzję o zorganizowaniu kolejnej edycji ,,Lecimy Bokiem dla Antosia”.

W.S: Podczas akcji, każdy z członów grupy miał swoją ,,misje” do wykonania. Jak wyglądały przygotowania?

D.W.S: Podczas każdej edycji jest mnóstwo rzeczy do ogarnięcia. Dzielimy się zadaniami tak, aby wszystko zostało zrobione na 110%. W trakcie eventu trzeba dbać o porządek na torze, o płynność jazdy drifterów, o drifttaxi, park maszyn. Trzeba też zadbać o płynność wjazdu widzów, a tym razem kolejki były ogromne. Każdy z nas staje na głowie, aby swoją rolę wypełniać jak najlepiej.

W.S: Ilu wolontariuszy zaangażowało się w akcje?

D.W.S: W VII edycję Lecimy Bokiem Dla zaangażowało się około 20 wolontariuszy.

W.S: Spodziewaliście się takiego tłumu ? Jak z liczbą zainteresowanych wydarzeniem a samymi realiami ?

D.W.S: Jeżeli chodzi o wydarzenie – z każdą kolejną edycją cieszyło się ono coraz większą popularnością w mediach społecznościowych. Jeśli chodzi o przełożenie tej liczby na realia – jest z tym różnie. Zwykle jednak liczba osób realnie uczestniczących w wydarzeniu jest bardzo duża – przyjeżdżają nie tylko fanatycy motoryzacji i driftu. Często pojawiają się też na przykład rodziny z dziećmi.

W.S: Jakie uczucia pojawiły się po podliczeniu sumy dla Antosia ?

D.W.S: Po podliczeniu pieniędzy nie dowierzaliśmy, że właśnie pobiliśmy kolejny rekord, Takie sumy zbierane na cele charytatywne dają niesamowitego kopa do dalszego działania w tym kierunku. Poprzeczka podnoszona jest z edycji na edycję coraz wyżej – a to daje niesamowitą motywację do pobijania każdego poprzedniego rekordu.

W.S: Uczestnicząc w takich akcjach często wynosi się pewne wartości. Jaką lekcje według was niesie ze sobą organizacja takich imprez?

Dream Work Style: Podczas organizacji każdej imprezy pojawia się mnóstwo problemów, które trzeba przeskoczyć. Na pewno uczy to cierpliwości i zaradności – zawsze staramy się zorganizować wszystko tak, aby na dzień imprezy było dopięte na ostatni guzik.

W.S: Ilu chętnych kierowców zgłosiło się?

D.W.S: Ta edycja była rekordową nie tylko jeśli chodzi o zebraną kwotę, ale też jeśli chodzi o zgłoszenia driftowozów. Mieliśmy przyjętych na listę aż 73 auta i niestety nie mogliśmy przyjmować już więcej ze względu na to, że chcieliśmy aby każdy się na torze wyjeździł.

W.S: Czy dla was drift jest pewnego rodzaju pasją?

D.W.S: Każdy z nas interesuje się motoryzacją i każdy z nas jest bardzo chętny do pomocy – łączymy przyjemne z pożytecznym i jak widać przynosi to fajne rezultaty.

Avatar

Wiktoria Strawa

Studiuje III rok dziennikarstwo i komunikację społeczną na KUL. Interesuje się kinem, zwłaszcza przedwojennym, ale również współczesnym. Jestem fanką klasycznych aut, muzyki filmowej jak i kawałków z lat 70 i 80. W wolnych chwilach piszę opowiadania i wiersze.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *