Good evening, Europe!

Tegoroczny, 62. Konkurs Piosenki Eurowizji odbędzie się w stolicy Ukrainy, Kijowie, w dniach 9-13 maja. Wszystko za sprawą Jamali, która z piosenką „1944”, triumfowała w Sztokholmie ubiegłego roku, zdobywając łącznie 534 punkty – od widzów oraz jury. Ponownie, po 12 latach, nasi wschodni sąsiedzi będą gospodarzami największego muzycznego show o charakterze międzynarodowym.

Międzynarodowe Centrum Wystawiennicze, Kijów. To właśnie tam, reprezentanci krajów Europy powalczą o słynny diamentowy mikrofon. Aby wystąpić w maju na Ukrainie, musieli najpierw zmierzyć się w preselekcjach w ich ojczystym kraju, a zwycięzca otrzymał symboliczny bilet do miejsca organizacji konkursu. Dotychczas swój udział potwierdziło 28 państw, ze szczególnym uwzględnieniem Australii, która od lat starała się o możliwość zaprezentowania się na arenie międzynarodowej. Dużym zaskoczeniem natomiast jest powrót Portugalii.

Jurorzy oraz widzowie zdecydowali, że Polskę reprezentować będzie Kasia Moś z piosenką „Flashlight”’, tym samym pokonując dziewięciu innych uczestników. Wśród nich znaleźli się m.in. Rafał Brzozowski, który zajął drugie miejsce, Paulla czy Isabell Otrębus – Larsson, znana z polskiej edycji programu „Mam talent!”. Kasia Moś ma 29 lat i po raz trzeci brała udział w preselekcjach, podobnie jak Måns Zelmerlöw, zwycięzca 60. Konkursu Piosenki Eurowizji. Może to nie przypadek? Ponadto, Moś wystąpiła jako gość specjalny na Małej Eurowizji u naszych wschodnich sąsiadów, których ostatecznym reprezentantem został zespół rockowy O. Torvald z piosenką „Time”. Z nieoficjalnych informacji wynika, że nasza reprezentantka zachwyciła nie tylko takie gwiazdy, jak Jamala, ale również wiele pozytywnych opinii zyskała w oczach kilku jurorów konkursu eurowizyjnego. Na tym nie kończy się promowanie „Flashlight” – Gwiazda potwierdziła, że w kwietniu wystąpi w Amsterdamie, Londynie i Madrycie, co może być kluczowe w walce o głosy telewidzów. Obecnie Kasia Moś ze swoją propozycją znajduje się na 9. miejscu w rankingu bukmacherskim i stale się umacnia.

Na chwile obecną głównymi faworytami są Włochy (Francesco Gabbani „Occidentali’s Karma”), Francja (Alma „Requiem”) i Węgry (Joci Papai „Origo”).

Czy naszej reprezentantce – Kate Mos, jak żartował prowadzący polskie preselekcje Artur Orzech – uda się powtórzyć sukces Michała Szpaka z 2016 roku?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *