Mistrzostwa Świata 2026: ,,Francja? To już przeszłość” Hiszpania w wielkim finale
Faworyzowana przed półfinałem reprezentacja Francji była tylko cieniem samej siebie w meczu przeciwko Hiszpani. Profesorska gra Rodriego i szczelna obrona – oto recepta Luisa De La Fuente na wygraną z drużyną Didiera Deschampsa.
Przez cały turniej zachwycaliśmy się reprezentacją Francji, zwłaszcza ofensywą na czele z Kylianem Mbappe. Entuzjazm był uzasadniony, mowa tu jednak o najlepszej ofensywie turnieju – 16 bramek, to mówi samo za siebie. Hiszpania natomiast powoli się rozgrzewała, nabierała tempa i kąsiła swoje ofiary pod koniec meczu (jak z Belgią i Francją). Jednak mało kto raczej stawiał ich w roli faworyta potyczki z Francuzami, tak z pewnością tej drużyny nie można było lekceważyć, zwłaszcza że z trenerem Luisem De La Fuente prawie nie przegrywa, a do tego na swoim koncie ma już Ligę Narodów i Mistrzostwo Europy.
Nigdy nie ma 100% pewności, ale gdy rozpoczął się mecz, Trójkolorowi od razu mogli dojść do wniosku, że jednak nie będzie to przyjemna wycieczka dla nich, a błąkanie się i szukanie igły w stogu siana. Hiszpanie od razu wyłączyli atuty Francuzów, praktycznie wcale nie funkcjonował ich atak, z Kylianem Mbappe na czele. Do tego bardzo szybko, już w 9. minucie żółtą kartkę otrzymał Adrien Rabiot, który po faulu na Danim Olmo zaczął grać nerwowo, czego omal nie skończył wykluczeniem z gry. Na domiar złego dla Francuzów, w dwudziestej minucie rzut karny dla rywali wywalczył Lamine Yamal, po tym jak po złym przyjęciu piłki i wybiciu kopnął go Lucas Digne, dla którego generalnie był to fatalny mecz, natomiast skrzydłowy FC Barcelony robił z nim co chciał. Jedenastkę na gola w 22. minucie zamienił niezawodny Mikel Oyarzabal, dla którego było to piąte trafienie w tym mundialu. W 38. minucie La Furia Roja po akcji Olmo, Yamala i Fabiana Ruiza mogła podwyższyć prowadzenie, ale Dayot Upamecano zdołał jeszcze zablokować strzał gracza PSG. Francja nawet gdy wyszła na połowę rywala to bardzo szybko musiała wracać do swojej obrony, albo jak Bradley Barcola musiała „nacieszyć” się tylko strzałem z dystansu wysoko nad bramką. W 42. minucie Mbappe mógł mieć dogodną sytuację, ale na przed pole wyszedł Unai Simon niczym Manuel Neuer i wybił piłkę. Jeszcze pod koniec pierwszej połowy przewinienie zaliczył Rabiot, ale mu się upiekło. Tak na kolejne 45 minut już się na murawie nie pojawił i Deschamps wpuścił za niego Manu Kone.
Kolejne 45 minut to dalsza kontrola meczu przez Hiszpanów, co Ci tylko podkreślili w 58. minucie, gdy Pedro Porro wraz Danim Olmo zagrali dwójkową akcję, pomocnik Barcelony skupił na sobie uwagę francuskich stoperów, dzięki czemu odegrał do Porro, który został sam na sam z Mikem Maignanem i w ten sposób dał Hiszpani prowadznie 2:0. Gwóźdź do trumny Mistrzom Świata z 2018 roku mógł wbić Yamal, ale był tylko na spalonym i jego gola z 61. minuty nie uznano. 65 minuta to pierwszy celny strzał Francji, gdy Mbappe z ostrego konta próbował pokonać Unaia Simona. W 81. minucie ponownie sytuację sam na sam mógł mieć Mbappe, ale i tym razem na 30 metrze od bramki pojawił się Simon, z dystansu próbował jeszcze strzelić Desire Doue, ale nawet gdy bramkarz musiał wracać między słupki, to i wówczas golkiper Athletic Biblao sobie poradził. W 90. minucie po akcji Francuzów w polu karnym znalazł się Mbappe, ale Marc Cucurella go zablokował i skończyło się na rzucie rożnym. W 5 minucie doliczonego czasu gry Ousmane Dembele uderzył na bramkę, ale znów to nie zrobiło wrażenia na Simonie. Dwie minuty ponownie chciał go pokonać, ale i tym razem bramkarz był górą.
Francja z końcem meczu próbowała jeszcze zaskoczyć Hiszpanię, ale Unai Simon, blok obronny, czy sam Rodri byli na tyle dobrze przygotowani, że dogodna sytuacja do zdobycia bramki była w zasadzie niemożliwa. Hiszpania zagra w finale, drugi raz w swojej historii, po raz pierwszy od 16 lat. Jej rywalem Anglia lub Argentyna, o tym dowiemy się już wieczorem, gdy Synowie Albionu zmierzą się z Albicelestes. Parafrazując Sir Alexa Fergusona, atak wygra Ci mecz, natomiast obrona da trofea. Czy i tym razem do tego dojdzie, odpowiedź już w niedzielę.
Obrazek wyróżniający: Pixabay
