Mistrzostwa Świata 2026: Podsumowanie pierwszej kolejki fazy grupowej. Grupy G-L
Część druga naszego podsumowania pierwszej kolejki Mistrzostw Świata. Teraz czas na grupy od G do L. Hat trick Messiego, zawód i fenomen Ronaldo, sensacja Hiszpanów, asysta gracza z Ekstraklasy. To tylko fragment z tego co się wydarzyło w tej części mundialu.
Grupa G: Mocny Egipt i solidna Nowa Zelandia
Inauguracyjne starcie faworyzowanej Belgii z Egiptem w Seattle zakończyło się niespodziewanym podziałem punktów, co od razu skomplikowało sytuację w grupie G. Faraonowie odważnie ruszyli do ataków i już w 19. minucie objęli prowadzenie za sprawą trafienia Emama Ashoura. Europejczycy długo nie potrafili przełamać defensywy rywali. Dopiero wejście Romelu Lukaku odmieniło losy meczu. Rosły napastnik wniósł potrzebną jakość i w 66. minucie sprowokował samobójczego gola Mohameda Hanyego, ratując Belgom przed kompromitacją.
Belgia – Egipt 1:1 (Mohamed Hany 66’ (og.) – Emam Ashour 20’)
Drugi mecz tej grupy został rozegrany w Los Angeles, przyniósł kapitalne widowisko i ofensywną wymianę ciosów. Rewelacją spotkania okazał się Nowozelandczyk Elijah Just, który dwukrotnie wyprowadzał swój zespół na prowadzenie – najpierw w 7., a potem w 54. minucie. Persowie wykazali się jednak ogromną determinacją i za każdym razem potrafili błyskawicznie odpowiedzieć. Gole Ramina Rezaeiana oraz Mohammada Mohebbiego pozwoliły Iranowi wyszarpać remis, co sprawia, że po pierwszej kolejce stan rywalizacji w tej grupie jest równy.
Iran – Nowa Zelandia 2:2 (Ramin Rezaeian 32’; Mohammas Mohebi 64’ – Elijah Just 7’, 54’)
Grupa H: Remisy, wszędzie remisy!
Wydawać się mogło, że Hiszpania w meczu z Republiką Zielonego Przylądka, która debiutuje na Mistrzostwach Świata, spokojnie wygra i od razu po tym spotkaniu skupi się na kolejnym rywalu. Afrykanie, a zwłaszcza bramkarz – Vozinha jednak mieli inne plany i sensacyjnie zatrzymali La Furja Roja, kończąc mecz bezbramkowym remisem. To 40-letni bramkarz grający na co dzień w Chaves okazał się bohaterem popularnego Cape Verde i zmorą mistrzów Europy. W tym meczu zaliczył 7 interwencji, co warte uwagi wykazywał się świetnym refleksem, o czym w szczególności mógł przekonać się m.in. Ferran Torres.
Hiszpania – Republika Zielonego Przylądka 0:0
Ogromny, nawet większy niedosyt od Hiszpanów mogą czuć Urusi, którzy tylko zremisowali z Arabią Saudyjską. Można mówić o rozczarowaniu reprezentacji trenowanej przez Marcelo Bielsę, jednak Ci oddali aż 10 celnych strzałów przy ledwie 3 Saudyjczyków. Pierwszy historyczny mistrz Świata dominował Arabów, jednak szyki pokrzyżował im również bramkarz Mohammed Al Owais, którego pokonał dopiero w 80. minucie Maximiliano Araujo, ale zarówno wcześniej jak i później bramkarzbronił świetne uderzenia rywala, jak np. Federico Vinas, który z bliskiej odległości uderzał głową, tak samo w doliczonym czasie gry, gdy Fede Valverde popisał się strzałem lecącym w okolice prawego, dolnego słupka, lecz i wtedy Al Owais był lepszy.
Arabia Saudyjska – Urugwaj 1:1 (Abduelelah Al Amri 41′ – Maximiliano Araujo 80′)
Grupa I: Kapitalne 30 minut Francji i Senegalu i asysta z piekła rodem z Ekstraklasy
Pierwsza godzina meczu Francja – Senegal nie porywała, wicemistrzowie Świata z Kataru 2022 nie byli w stanie stworzyć dogodnej sytuacji, zwłaszcza że obrona Senegalczyków wyglądała dość dobrze. Dwie sytuacje w pierwszych 45 minutach mieli piłkarze z Czarnego Lądu. Raz Nicolas Jackson skierował piłkę na bramkę Mike Maignana, natomiast chwilę przed przerwą Ismail Sarr nie wykorzystał dogodnej sytuacji. Momentem przełomowym okazała się 66. minuta, gdy świetne podanie po ziemi skierował w pole karne do Mbappe Michael Olise, wtedy napastnik Realu od razu skierował piłkę do bramki i Francja wyszła na prowadzenie. Świetną zmianę zaliczył Bradley Barcola, który niemal od razu po wejściu na boisku, po długim dograniu Adriena Rabiota zdobył bramkę, lobując przy tym bramkarza. Nadzieje Senegalowi w piątej minucie czasu doliczonego dał Ibrahim Mbaye jeszcze dał kontakt swojej drużynie, ale na wiele to się nie zdało i już minutę później wynik meczu ustalił Kylian Mbappe, ten jak prawdziwy lider wziął sprawy w swoje ręce i niemal natychmiast po wznowieniu gry uderzył piłkę około 30 metrów od bramki i tak też z 58 trafieniami stał się najlepszym strzelcem w historii swojej reprezentacji, do tego drugi w historii mundiali (ma 14 goli, przed nim jest już tylko Leo Messi i Miroslav Klose z 16 bramkami).
Francja – Senegal 3:1 (Kylian Mbappe 66, 90+6′; Bradley Barcola 82′ – Ibrahim Mbaye 90+5′)
Wbrew pozorom Norwegia w meczu z Irakiem nie miała takiego spacerku jaki przewidywano przed meczem. Wracający do turnieju po 28 latach Norwedzy dobrze weszli w mecz i to oni pierwsi w 29. minucie strzelili gola (Erling Haaland po asyście Davida Wolfa). Jednak już w 39 minucie nastąpiło nieoczekiwane wyrównanie i Aymen Hussein, któremu asystował Amir Al Ammari (zawodnik Cracovii). Sytuacja ta była o tyle dziwna, że zawodnik Krakowskiego klubu wszedł w pole karne Norwegów bez żadnego krycia i świetnie dośrodkował do kolegi z drużyny. Irakijczycy się jednak zbyt długo nie nacieszyli i już 4 minuty później po złym wyprowadzeniu piłki przez bramkarza Jalala Hassana, ponownie na listę strzelców wpisał się Haaland. W drugiej połowie zawodnicy z Bliskiego Wschodu próbowali ponownie wyrównać, ale brakowało im szczęścia i umiejętności, natomiast Norwedzy przeczekali ten moment i w 76. Minucie podwyższuli ten wynik (bramka Leo Ostrigarda), a w doliczonym czasie gry przez samobój Hussaina ustalili wynik meczu na 4:1. Wynik nikogo nie powinien zmylić, zwycięstwo podopiecznych Stale Solbakkena chociaż wydaje się pewne, to z perspektywy murawy nie przyszło łatwo, Irak stworzył sobie kilka dogodnych sytuacji, ale zabrakło im skuteczności, którą dobitnie wykazali się Wikingowie.
Irak – Norwegia 1:4 (Erling Haaland 29, 43′; Leo Ostigard 76′; Aymen Hussein (og.) – A. Hussein 39′)
Grupa J: Wieczne młody Messi i rywalizacja na poziomie
Obrońcy tytułu rozpoczęli mundial od pewnego zwycięstwa nad Algierią. Bohaterem spotkania był Lionel Messi, który zdobył wszystkie trzy bramki, popisując się efektownymi trafieniami i kompletując hat-tricka. Mecz prowadził Szymon Marciniak, dla którego było to już szóste spotkanie na mistrzostwach świata. Dzięki wygranej Argentyna objęła prowadzenie w grupie J.
Argentyna – Algieria 3:0 ( Leo Messi 17, 60, 76′)
Austria wróciła na mundial po 28 latach i rozpoczęła turniej od zwycięstwa, choć Jordania postawiła jej trudne warunki. Austriacy objęli prowadzenie po golu Romano Schmida, lecz po przerwie wyrównał Ali Olwan, zdobywając pierwszą bramkę Jordanii w historii występów na MŚ. O losach meczu przesądziły błędy rywali – samobójcze trafienie Yazana Al-Araba oraz rzut karny wykorzystany w doliczonym czasie przez Marko Arnautovicia. Wynik 3:1 nie do końca oddaje wyrównany przebieg spotkania.
Austria – Jordania 3:1 (Romano Schmid 21′; Yazan Al Arab 76′; Marko Arnautovic 90+12′ – Ali Owan 50′)
Grupa K: (Nie)zawodny Cristiano Ronaldo oraz dobry start Kolumbii
Portugalia przed mundialem była postrzegana jako jeden z faworytów do zdobycia tytułu mistrza świata, zwłaszcza że w środku pola ma takich wirtuozów jak Vitinha, Joao Neves, czy Cristiano Ronaldo. 41-letni Portugalczyk wyszedł nawet w pierwszym składzie i stał się najstarszym piłkarzem z pola, który wyszedł w pierwszym składzie na MŚ. Jednak to jedyny godny podziwu jego „wyczyn” z tego meczu. Chociaż zaczęło się dobrze i już w 6. minucie Joao Neves strzałem z głowy strzelił gola. To jednak miłe złego początki, a z końcem pierwszej połowy gola strzelił Yoane Wissa i doprowadził do wyrównania. W następnej odsłonie tej rywalizacji Portugalia próbowała wrócić do prowadzenia, Cristiano Ronaldo również próbował, ale ponownie się okazał tzw. „Hamulcowym”, czego kwintesencją jest akacja z 69. minuty, gdy Francisco Conceicao dograł piłkę w pole karne, wydawać się mogło że podanie przyjmie, a następnie uderzy Bruno Fernandes, jednak uprzedził go w tym Cristiano Ronaldo i z gorszej pozycji strzelił w out. CR7 to postać wielka, absolutna legenda, być może najlepszy piłkarz w dziejach, jednak taką grą, takimi decyzjami i granie z uporem maniaka na siebie, nie dość że niszczy swój pomnik, to utrudnia życie kadrze. Koledzy z jego drużyny, zwłaszcza Conceicao nie kryli irytacji jego grą na boisku. To komentuje się samo.
Portugalia – Demokratyczna Republika Konga 1:1 (Joao Neves 6′ – Yoane Wissa 45+5′)
Drugi mecz grupy K to rywalizacja wracającej do Mistrzostw Świata po 8 latach Kolumbii oraz jednego z czterech debiutantów – Uzbekistanu. Pierwsza połowa była kontrolowana przez Latynosów, czego wyraz dali w 40. minucie, gdy w pole karne dograł Luis Diaz, a jego dośrodkowanie na gola zamienił Daniel Munoz. Jednak w drugiej połowie do głosu doszli zawodnicy prowadzeni przez Fabio Cannavaro, a w 60. Minucie mogli się cieszyć z historycznego trafienia na mudnialu, którego autorem był Abbosbek Fayzuallaev, który skorzystał z niepewnej interwencji bramkarza Kolumbii. Pięć minut później do wyrównania doprowadził gwiazdor Bayernu Monachium – Luis Diaz, a wynik w dziewiątej minucie doliczonego czasu gry ustalił Jaminto Campaz i w ten sposób Kolumbijczycy wygrali 3:1. Przy czym przed ostatnim gwizdkiem wręcz atomowe uderzenie z dystansu oddał Uzbek – Bekhruz Karimov, ale piłka skończyła tylko na poprzeczce.
Uzbekistan – Kolumbia 1:3 (Daniel Munoz 40′; Luis Diaz 65′; Jaminton Campaz 90+9′ – Abbosbek Fayzuallaev 60′)
Grupa L: Mocna Anglia i Ghana wyszarpuje wygraną
W hicie pierwszej kolejki Mundialu 2026 Anglia pokonała Chorwację 4:2 na amerykańskim AT&T Stadium. Choć podopieczni Thomasa Tuchela zaczęli ten mecz niepewnie, wynik szybko otworzył Harry Kane z powtórzonego rzutu karnego. Do przerwy padł remis, a kapitan Anglików zdobył dwie bramki, wyrównując historyczny rekord strzelecki Garry’ego Linekera. W drugiej połowie efektowne zwycięstwo Synów Albionu przypieczętowali Jude Bellingham oraz rezerwowy Marcus Rashford. Wyższy wymiar kary dla Chorwatów powstrzymał kapitalnie dysponowany bramkarz Dominik Livaković.
Anglia – Chorwacja 4:2 (Harry Kane 12′ (k.), 42′; Jude Bellingham 56′; Marcus Rashford 85′ – Martin Baturina 21′; Petar Musa 38′)
W drugim spotkaniu grupy L, rozegranym na stadionie w Toronto, kibice obejrzali znacznie bardziej zamknięte i taktyczne starcie. Ghana skromnie pokonała Panamę 1:0, zdobywając niezwykle cenne trzy punkty na inaugurację turnieju. Los Canaleros próbowali agresywnego pressingu i gry w destrukcji, lecz brakowało im konkretów w strefie podbramkowej. Czarne Gwiazdy przetrzymały napór przeciwnika i dzięki konsekwencji zrealizowały swój plan meczowy, strzelając gola w doliczonym czasie gry. Wygrana ta stawia Afrykanów w bardzo komfortowej sytuacji przed resztą fazy grupowej.
Ghana – Panama 1:0 (Caleb Yirenkyi 90+5’)
Obrazek wyróżniający: Pixabay
