Mistrzostwa Świata 2026: Podsumowanie drugiej kolejki fazy grupowej. Grupy A-F
Meksyk w fazie pucharowej, pierwszy punkt Curacao na Mistrzostwach Świata, słabe Czechy i Niemcy walczące do końca. To tylko część tego co się wydarzyło w grupach A-F w drugiej kolejce spotkań.
Grupa A: Słabe Czechy i Meksyk pewny awansu
Po pierwszym słabym meczu Czechów z Koreą Południową wydawało się, że zawodnicy trenera Miroslawa Koubka spokojnie ograją Republikę Południowej Afryki i nawet przez taką wygraną już będą niemal pewni awansu do fazy pucharowej. Jednak nic bardziej mylnego, Czesi chociaż już w 6. minucie strzelili gola to bardzo szybko oddali inicjatywę RPA, które wreszcie dopięło swego i w 82. minucie po karnym wyrównali, dzięki czemu mogą się cieszyć z pierwszego punktu na turnieju. Postawa jednych i drugich jest o tyle dziwna, że w pierwszej kolejce zespól z Afryki był tłem dla Meksyku i wyglądał fatalnie. Czesi jednak pokazali, że dla chcącego nic trudnego, tym samym pokazali że nawet z takim rywalem mogą stracić punkty, przez co ich położenie w grupie jest co najmniej trudne i aby zagrać w 1/16 finału musieliby ograć gospodarzy, co wydaje się niezmiernie trudne.
Czechy – Republika Południowej Afryki 1:1 (Michal Sadilek 6’ – Teboho Mokoena 83’)
Kolejny tej grupy to Meksyk – Korea Południowa. Ten zakończył się 1:0 dla Meksykanów, jednak spory niedosyty może czuć zespół z Son Heung-Minem, który miał kilka niezłych okazji, jednak powstrzymywał ich Raul Rangel. Ten zagrał wręcz wzorowo w przeciwieństwie do golkipera Korei – Seung-Gyu Kima, który mimo kilku udanych obron zdecydowanie zaliczy ten mecz jako nieudany, w końcu to po jego wybiciu i słabej interwencji w polu karnym, Luis Romo strzelił jedynego gola w tym meczu. Jest to bolesna porażka dla Koreańczyków z Południa, jednak dzięki wygranej z Czechami i słabej postawie zespołu z Europy, Korea dalej jest druga i patrząc na to, że ostatni mecz grupowy zagra z RPA to istnieje duże prawdopodobieństwo, że już to miejsce utrzyma.
Meksyk – Korea Południowa 1:0 (Luis Romo 50’)
Grupa B: Przebudzenie Szwajcarów i rozgromiony Katar
Szwajcarzy rozbili Bośnię i Hercegowinę 4:1 w Los Angeles. Pierwsza połowa była bezbarwna i nic ciekawego się w niej nie działo. Impulsem do ataku okazało się wejście Johana Manzambiego. Młody pomocnik w 74. minucie otworzył wynik pięknym wolejem, a w 90. minucie skompletował dublet. W międzyczasie czerwoną kartkę obejrzał Tarik Muharemović, co ułatwiło zadanie Helwetom. Na listę strzelców wpisali się też Rubén Vargas oraz Granit Xhaka, który wykorzystał karnego. Honorowy gol dla Bośniaków padł w doliczonym czasie po strzale Ermina Mahmicia.
Szwajcaria – Bośnia i Hercegowina 4:1 (Johan Manzambi 74’, 90’; Ruben Vargas 84’; Granit Xhaka 90+7’ (k.) – Ermin Mahmic 90+3)
Współgospodarze turnieju nie pozostawili złudzeń reprezentacji Kataru, rozbijając ją w Vancouver aż 6:0. Absolutnym bohaterem tego widowiska okazał się napastnik Jonathan David, który zapisał na swoim koncie hat-trick, pieczętując zwycięstwo w doliczonym czasie gry. Kanadyjczycy od pierwszych minut całkowicie zdominowali azjatyckich rywali pod względem posiadania piłki. Defensywa gości była bezradna, obejrzała ona dwie czerwone kartki. Szczególnie druga, gdy po bandyckim faulu Assima Madibo obejrzeliśmy nienaturalnie wygiętą nogę Ismaela Kone. To historyczne, najwyższe zwycięstwo Kanady na mistrzostwach świata, które zapewniła już sobie wyjście z grupy.
Kanada – Katar 6:0 (Cyle Larin 16’; Jonathan David 29’, 45+3’, 90+2’; Nathan Saliba 64’; Mohammad Al Mannai 75’(og.))
Grupa C: Mocny Saibari i dobra zmiana Ancelottiego
Po pierwszym solidnym meczu z Brazylią, Maroko zagrało ze Szkocją, która wygrała swój pierwszy mecz z Haiti (1:0). Lwy Atlasu znów szybko narzuciły swoją grę rywalom, jednak tym razem już w 2. minucie otworzyli wynik spotkania, a na bramkę ponownie złożył się duet Ismael Saibari – Brahim Diaz. Pierwszy z nich strzelił gola i to pięknej urody, do tego w samo okienko z ogromną mocą, natomiast asystę z prawej strony zaliczył zawodnik Realu Madryt – Diaz. Szkoci lepszych okazji sobie nie stworzyli, Marokańczycy natomiast po bramce grali już dość spokojnie, pragmatycznie, mieli jeszcze dwie okazje, jednak te skończyły się bez powodzenia.
Szkocja – Maroko 0:1 (Ismael Saibari 2’)
Po pierwszym meczu mundialu Carlo Ancelotti postanowił zrobić jedną zmianę w ataku, Igor Thiago, który spotkał się z falą krytyki i zarzutami o spowalnianie akcji Canarinhos. Włoski szkoleniowiec dał w jego miejsce szansę Matheusowi Cunhi, a ten mu się odwdzięczył za nadobne. Brazylia wygrała 3:0, a sam gracz Manchesteru United zaliczył dublet, do tego świetnie znów się pokazał Vinicus Junior, który również się wpisał na listę strzelców, do tego miał asystę przy drugiej bramce Cunhi. Haiti mimo chęci, mimo prób, musiało uznać wyższość 5-krotnych mistrzów Świata. Co istotne zespół Sebastiena Migne nie ma już matematycznych szans na awans do fazy pucharowej, niemniej trzeba docenić postawę i sam awans Haitańczyków, którzy na grę w MŚ czekali 52 lata.
Brazylia – Haiti 3:0 (Matheus Cunha 23, 36’; Vinicius Junior 45+3’)
Grupa D: USA z awansem, a Turcy rozczarowani
Jankesi przypieczętowali awans do 1/16 finału, pewnie pokonując w piątkowym hicie reprezentację Australii 2:0. W pierwszej połowie zdominowali swoich przeciwników i wyszli na spokojne prowadzenie. W drugiej połowie Australijczycy zaczęli być coraz groźniejsi, ale brakowało im dobrej finalizacji akcji. Losy tego spotkania rozstrzygnęły się po pechowym samobójczym trafieniu Camerona Burgessa oraz precyzyjnym strzale Alexa Freemana. Dzięki tej wygranej reprezentacja USA zapewniła sobie końcowy triumf w swojej grupie.
USA – Australia 2:0 (Cameron Burgess 11’(og.); Alex Freeman 43’)
Drugie spotkanie grupy D dostarczyło kibicom ogromnych emocji i przyniosło sporą niespodziankę. Skazywany na pożarcie Paragwaj pokonał Turcję 1:0, a jedynego gola zdobył Matias Galarza. Punktem zwrotnym była czerwona kartka, przez którą Latynosi całą drugą połowę musieli przetrwać w dziesiątkę. Miguel Almiron został pierwszym zawodnikiem, na którym wyegzekwowano „Prestianni law”. Pomimo desperackiego naporu tureckiej ofensywy prowadzonej przez Ardę Gülera, Paragwajczycy wykazali się żelazną defensywą, eliminując tym samym Turcję, która na tym mundialu nie zdołała zdobyć choćby jednego gola, mimo oddania ponad 60 strzałów.
Turcja – Paragwaj 0:1 (Matias Galarza 2’)
Grupa E: Niemcy z awansem i „wielki” Room
Podopieczni Juliana Nagelsmanna pokonali Wybrzeże Kości Słoniowej 2:1. W pierwszej połowie nie potrafili pokonać bramkarza przeciwników, raz piłka wpadła do bramki, ale sędzia uznał, że faulu dopuścił się Aleksandar Pavlović. Słonie bazowały na kontrach i jedną z nich wykorzystał Franck Kessie, dając im prowadzenie po pierwszej połowie. W drugiej połowie nasi zachodni sąsiedzi podkręcili tempo gry. Udało im się odwrócić losy spotkania za sprawą zmiennika Deniza Undava. Napastnik Stuttgartu jest „asem w rękawie” swojej reprezentacji, w dwóch meczach, w których wszedł z ławki strzelił trzy gole i zaliczył dwie asysty.
Niemcy – Wybrzeże Kości Słoniowej 2:1 (Deniz Undav 68’, 90+4 – Franck Kessie 30’)
Drugie spotkanie tej grupy przyniosło olbrzymią niespodziankę w postaci bezbramkowego remisu Ekwadoru z debiutującym Curaçao. Ekwadorczycy utrzymywali się przy piłce przez 75 procent czasu. Latynoska ekipa uchodziła za absolutnego faworyta, jednak zderzyła się ze „ścianą” w defensywie rywali. 37-letni Eloy Room wykonał 15 interwencji, jest to rekord Mistrzostw Świata, nie licząc spotkań z dogrywkami. Po spotkaniu swój występ zadedykował koledze Jarzinho Pieterowi, który w 2019 roku zmarł na zawał serca.
Ekwador – Curacao 0:0
Grupa F: Szwecja na 0 i bezlitosna Japonia
Holandia – Szwecja, to kolejny mecz z cyklu : to my tam mieliśmy grać. Niemniej to Szwecja grała z Holandią i dostała srogie lanie i nawet gol Anthoniego Elangi tego nie zmieni, a reprezentacja Trzech Koron przegrała aż 5:1. Przez to mimo wysokiej wygranej z Tunezją (5:1 również), są już na bilansie 0, jednak dzięki zdobytym dotychczas trzem punktom dalej mogą wyjść z grupy. Bohaterami tej sobotniej rywalizacji są bez wątpienia Brain Brobbey, który w meczu z Japonią wchodzi z ławki, natomiast ze Szwedami grał od początku, co najwyraźniej się opłaciło, ponieważ strzelił dwa gole i wykorzystał świetne dogrania ze skrzydeł od Coad’iego Gakpo oraz Denzela Dumfrisa. Zawodnik Liverpoolu – Gakpo po za asystą podobnie jak Brobbey również ustrzelił dublet i pokazał jak dobrym piłkarzem jest na wielkich turniejach. Po nich jeszcze, w 89. minucie gola strzelił Crysencio Summerville, gracz West Hamu również zalicza drugie trafienie na tym turnieju (wcześniej strzelił Japonii).
Co warte uwagi, wbrew temu wynikowi, Szwecja nie była bez szans, a sporo w ich zatrzymaniu pomógł Bart Verbruggen, który zaliczył 7 udanych interwencji, a najbardziej musiał się wykazać pod koniec pierwszych 45 minut, gdy Holendrzy widocznie się rozluźnili, natomiast Szwedzi co chwilę serwowali mu mocne uderzenia sprzed z pola karnego.
O ostatecznej kolejności w grupie zdecyduje 3 kolejka, w której Holandia zmierzy się z fatalnie grającą Tunezją, natomiast podopieczni Grahama Pottera zagrają z Japonią.
Holandia – Szwecja 5:1 (Brian Brobbey 5, 17’; Coady Gakpo 47, 54’; Crysencio Summervile’ – Anthony Elanga 59’)
Pewnie swoje spotkanie wygrali również Japończycy. Samurajowie już w czwartej minucie otworzyli wynik, a cały mecz zakończyli 4:0, tym samym odsyłając Tunezję do domu, której nie pomógł znany m.in. z płomiennych przemów Herve Renard.
Tunezja – Japonia 0:4 (Daichi Kamada 4’; Ayase Ueda 31, 83’; Junya Ito 69’)
Obrazek wyróżniający: Pixabay
