Mistrzostwa Świata 2026: Podsumowanie Ćwierćfinałów
Bono kontra Francja, Joker Merino i ponowne kłopoty Argentyny. Emocji i dramaturgii w 1/4 finału Mistrzostw Świata nie zabrakło. Nie będzie EURO w półfinałach.
Bono dalej w formie, ale na Francję to za mało
Nadszedł czas na ćwierćfinały tegorocznego mundialu. W pierwszym z nich zmierzyli się ze sobą starzy, dobrzy znajomi, czyli Francja i Maroko, którzy również ze sobą grali w Katarze przed 4 laty, ale wtedy spotkali się w półfinale. Teraz było wiadomo, że jedna z tych drużyn odpadnie w ćwierćfinale, jednak to i tak żaden wstyd. Faworytem byli świetnie dysponowani Francuzi, ale i Lwy Atlasy nie były bez szans, jednak pokazali na tym turnieju, że potrafią się bronić, a ich kontry są po prostu zabójcze. Przekonała się o tym wcześniej Kanada, a także Holandia musiała uznać wyższość Afrykańczyków.
Mecz odbywał się w przewidywalny sposób, a więc Trójkolorowi atakowali, natomiast zawodnicy prowadzeni przez Mohameda Ouahbiego cofnęli się, licząc przy tym na kontry. Jednak Francuzi dzięki dobremu ustawieniu nie dali im zbyt wiele tlenu i napierali jak tylko się da, nie pozwalając na ataki Maroku. Już w 4. minucie po dośrodkowaniu w polu karnym niebezpieczny strzał oddał Dayot Upamecano, ale świetnie bronił Bono. Kolejną okazję do wykazania miał się w 28. minucie gdy z jedenastki uderzał Kylian Mbappe. Francja karnego wywalczyła po tym jak Noussair Mazraoui sfaulował Mbappe w polu karnym, gdy chciał go powstrzymać przed oddaniem strzału. Jak się okazało zrobił to skutecznie i piłkarz Realu Madryt strzelał z rzuty karnego. Na wysokości zadania stanął jednak Bono i wyczuł intencje kapitana Francji, rzucając się w prawym dolny róg i utrzymując wynik 0:0. W 35. minucie marokański bramkarz świetnie wybronił strzał Desire Doue. To nie był jednak koniec ostrzeliwania bramki Maroka, przed zejściem do szatni jeszcze Luca Digne oddał mocny strzał z dystansu, ale piłka obiła poprzeczkę. W pierwszej połowie się nie powiodło, ale wreszcie, w 60. minucie mur z Maroka zostaje przebity, a na listę strzelców wpisał się Mbappe, który pokonał Bono strzałem przy prawym słupku. W 66. minucie popularny Dyktator jak go przedstawiał w tym meczu nawet Mateusz Borek, dograł piłkę do Ousmane Dembele, a ten zamienił to podanie w bramkę i tak też w kilka minut 2-krotni Mistrzowie Świata ustalili wynik meczu. Bono miał piłkę na końcówkach palców, ale nawet On nie poradził sobie z tym lekkim, ale niskim uderzeniem. Francuzi mieli jeszcze jedną dogodną sytuację do zdobycia bramki, ale w 4 minucie doliczonego czasu gry Jean-Pierre Mateta trafił tylko w Bono, który czujnie wybił piłkę nogami.
Francja – Maroko 2:0 (Kylian Mbappe 60’; Ousmane Dembele 66’)
Joker i słaby mecz bramkarzy
Kolejnym meczem w 1/4 finału była rywalizacja Hiszpani z Belgią. Z jednej strony Hiszpania, która nie straciła jeszcze gola w turnieju, naprzeciw im Belgowie, którzy są rozpędzeni i w dobrych nastrojach po ograniu Amerykanów 4:1, które to miało miejsce po żałosnym działaniu Donalda Trumpa i Gianniego Infantino. Lepszym potencjałem ludzkim dysponowała drużyna z Półwyspu Iberyjskiego, ale kraj z Beneluxu miał swój dobry moment, który zaczął się po udanej pogoni w meczu z Senegalem.
W meczu do 30. minuty brakowało konkretów, wprawdzie obydwie drużyny próbowały otworzyć wynik, ale ich wysiłki hamowały obydwie formacje defensywne. Jednak właśnie w owej 30. minucie Hiszpanie wyszli z groźną akcją, Pedro Porro zgrał w polu karnym do Daniego Olmo, jego strzał jeszcze obronił Thibuat Courtouis, ale przy dobitce Fabiana Ruiza był bez szans. W 35. minucie strzał z rzutu wolnego oddał Lamine Yamal, ale bramkarz Belgów spokojnie jego uderzenie wybronił. Pięć minut później skrzydłowy FC Barcelony ponownie próbował strzelić gola, ale po wejściu w pole karne rywala, piłka wylądowała obok prawego słupka. Gdy wydawało się, że Hiszpania podwyższy wyniki, to w 41. minucie, dosyć nieoczekiwanie wyrównała Belgia, a na listę strzelców wpisał się Charles De Ketelaere, który główką uderzył obok Unaia Simona. Bez wątpienia bramkarz Hiszpanów mógł się w tej sytuacji lepiej zachować, natomiast tak tylko stał wryty w murawę.
W drugiej połowie obydwa zespoły próbowały swoich sił, w 55. minucie groźny strzał z bliska oddał Maxim De Cuyper, jednak uderzył tylko w boczną siatkę. W 61. minucie z krawędzi pola karnego strzał oddał Yamal, ale pewnie obronił Courtuois. Po chwili z akcją w drugą stronę wyszedł Jeremi Doku, nawet dośrodkował do Romelu Lukaku który był w polu karnym, jednak wybili to Hiszpanie i już minutę później byli w szesnastce Belgów. Yamal przyjął długie podanie od Olmo, dograł do Mikela Oyarzabala, ale strzał z pola karnego ponownie wybronił bramkarz. W 66. minucie na murawie siadł Thibuat Courtuois, co wskazywało na problemy belgijskiego golkipera, jednak w trakcie przerwy na nawodnienie sztab próbował mu pomóc, aby mógł pozostać w grze. To na nic się nie zdało i ten ze łzami w oczach w 71. minucie opuścił boisko, jak sam przyznał po meczu miał ogromny problem z wykopywaniem piłki. W bramce zastąpił go Senne Lammens i był to jeden z kluczowych momentów spotkania, tak jak wejście na murawę Mikela Merino w 86. minucie. Wszystko z tego powodu, że ta dwójka była najbardziej „zamieszana” w ustalenie ostatecznego wyniku meczu. W 88. minucie strzał z dystansu oddał Pau Cubarsi, obronił go Lammens, ale w naganny sposób, ponieważ nie sparował piłki na bok, lecz wypluł ją przed siebie, co wykorzystał wybiegający zza obrońców Mikel Merino i to On rozstrzygnął los tego spotkania. W doliczonym czasie gry jeszcze swoje dośrodkowania w pole karne posyłali zawodnicy Rudiego Garcii, dosyć groźne i bardzo niepewnie z bramki wychodził Simon, ale na posterunku byli obrońcy, zwłaszcza Americ Laporte, który wybijał piłkę sprzed bramki w drugiej minucie doliczonego czasu gry, po zagraniu Alexisa Saelemaekersa.
Wydarzyło się wiele, obydwie strony atakowały, ale bohaterem znów został rasowy Joker, którym jest Mikel Merino. Wszedł z ławki w meczu z Portugalią i swoim golem i to w końcówce meczu wyeliminował Ronaldo i spółkę. Z Belgią zrobił to w niemal identyczny sposób. Karci swoje „ofiary” i to w najbardziej okrutny sposób.
O finał Hiszpania zagra z Francją, czy i tam karty rozda Merino? A może Francja zrewanżuje się za półfinał EURO 2024? Odpowiedź poznamy wkrótce.
Hiszpania – Belgia 2:1 (Fabian Ruiz 30; Mikel Merino 88’ – Charles De Ketelaere 41’)
Anglicy odparli atak Wikingów
Na przedmieściach Miami, w dzielnicy Miami Gardens, Anglia zmierzyła się z Norwegią na Hard Rock Stadium. Przed meczem w mediach najwięcej mówiło się o problemach zdrowotnych. Stale Solbakken potwierdził, że kilku jego zawodników zmagało się z różnymi problemami. Według niego były one spowodowane długimi podróżami i napiętym harmonogramem. Reprezentacja Anglii przebyła w trakcie tegorocznego mundialu najwięcej kilometrów. Odbiło się to na zdrowiu Declana Rice’a. Thomas Tuchel ujawnił, że środkowy pomocnik spędził trzy dni przed ćwierćfinałem w łóżku. Miał problemy neurologiczne i infekcję żołądkową, mimo to wyszedł w pierwszym składzie.
Synowie Albionu od początku zdominowali posiadanie piłki, nie potrafili przebić się przez blok obronny przeciwników. Często próbowali wyprowadzać swoich skrzydłowych do gry jeden na jednego, ale za równo Anthony Gordon jak i Noni Madueke nie korzystali z tych sytuacji. Przebudzenie Norwegów przyszło po pierwszym hydration break. Najpierw celny strzał głową oddał Erling Haaland, a chwilę później centrostrzałem Andreas Schjelderup zaskoczył Jordana Pickforda. Bramkarz Anglików był niepewny i kilkukrotnie bronił piłki na raty. W doliczonym czasie gry pierwszej połowy piłkę po wznowieniu gry od bramki przejęli Wyspiarze, przed polem karnym otrzymał ją Jude Bellingham, który dryblingiem minął kilku rywali i wyrównał stan spotkania. Ta akcja wzbudziła najwięcej kontrowersji w świecie piłki nożnej, ponieważ, jak wykazały powtórki, piłka odbiła się od spider cam. FIFA wyjaśniała, że czujniki w piłce nie wyczuły żadnego dotyku. Komentatorzy przypomnieli, że te same czujniki wyczuły dotknięcie włosa Igora Matanovicia.
Na początku drugiej połowy inicjatywę przejęli Norwegowie. Oddawane przez nich strzały sprawiały trudności bramkarzowi Evertonu. W 55. minucie po zamieszaniu po rzucie rożnym piłkę w bramce umieścił Torbjorn Lysaker Heggem, została ona jednak anulowana, ponieważ zauważono faul Erlinga Haalanda w polu karnym. Reprezentacja Trzech Lwów nie umiała znaleźć sposobu na skonstruowanie składnej akcji, zmiany również im nie pomogły. Inaczej było u Wikingów, wprowadzenie Antonia Nusy i Oscara Bobba dało im dużo nieprzewidywalności i „wiatru” w bocznych częściach boiska. Po jednym z rzutów rożnych byli blisko ponownego prowadzenia, ale piłka trafiła w poprzeczkę. Bukayo Saka dał impuls swoimi dryblingami, koledzy nie umieli wykorzystywać podań od niego. W podstawowym czasie gry nikt nie strzelił już gola i czekała nas dogrywka.
Dogrywkę Anglicy rozpoczęli z wielką energią. Strzał z główki Harry’ego Kane został obroniony, ale piłka została w posiadaniu jego drużyny. Akcja toczyła się dalej, Morgan Rogers oddał strzał zza pola karnego, został on „wypluty” przed siebie przez Orjana Nylanda i do piłki dopadł Jude Bellingham, który wpakował ją do bramki. Kilka minut później w polu karnym wywrócił się Djed Spence i Clement Turpin wskazał na jedenasty metr, po konsultacji z VAR-em ta decyzja została cofnięta. Norwegowie próbowali wyrównać wynik spotkania, brakowało im jednak sił i ich akcje nie stanowiły zagrożenia dla Jordana Pickforda i to Synowie Albionu awansowali do półfinału MŚ.
Anglia – Norwegia 2:1 (Andreas Schjelderup 36’ – Jude Bellingham 45+2’, 93’)
Argentyna z trudem przełamała Helwetów
W sercu Kansas City, na Arrowhead Stadium, Argentyna stoczyła niezwykle dramatyczny bój ćwierćfinałowy ze Szwajcarią. Przed pierwszym gwizdkiem arbitra minutą ciszy uczczono zmarłego piłkarza Jaydena Adamsa, a media sportowe rozpisywały się o braku 20-latka Johana Manzambiego, którego z gry wykluczył bolesny uraz. Głównym tematem dyskusji były jednak kontrowersje po meczu z Egiptem. Wielu internautów doszukiwało się faworyzowania reprezentacji z Ameryki Południowej i traktowania przez FIFA Leo Messiego jako swojego pupilka.
Dla 39-letniego Argentyńczyka był to rekordowy piętnasty występ w fazie pucharowej Mistrzostw Świata. To on już w 10. minucie precyzyjnie dośrodkował piłkę z rzutu rożnego, co na gola efektownym strzałem głową zamienił Alexis Mac Allister. Choć Szwajcarzy odważnie ruszyli do odrabiania strat, świetnie dysponowany tego dnia Emiliano Martinez pewnie zatrzymywał groźne próby Djibrila Sowa oraz szarżującego raz po raz Breela Embolo, ratując swój zespół przed stratą wyrównującej bramki.
Po przerwie Helweci zdecydowanie przejęli inicjatywę na boisku, zmuszając zepchniętą do defensywy drużynę mistrzów świata do bardzo głębokiej i nerwowej obrony. W 67. minucie ich ambitne, konsekwentne starania przyniosły zasłużony, upragniony skutek, gdy Dan Ndoye precyzyjnym strzałem z pola karnego bezlitośnie sfinalizował świetne dogranie piłki od Ricardo Rodrigueza. Najbardziej kontrowersyjny moment spotkania nastąpił zaledwie pięć minut po wyrównaniu. Sędzia tego spotkania, João Pinheiro, po wnikliwej analizie zapisu wideo VAR uznał, że upadający w starciu z obrońcą Leandro Paredesem Breel Embolo symulował faul. Zgodnie z nowymi, nie do końca jasnymi wytycznymi FIFA, szwajcarski napastnik obejrzał drugą żółtą kartkę i musiał przedwcześnie opuścić boisko. Grająca w osłabieniu Szwajcaria cofnęła się głęboko pod własne pole karne, a pod koniec regulaminowego czasu gry szwajcarski golkiper Gregor Kobel paradą przy strzale Lisandro Martineza uratował swoją drużynę narodową.
W dogrywce zmęczeni już Szwajcarzy ofiarnie i rozpaczliwie bronili dostępu do własnej bramki, uciekając się nierzadko do niezwykle twardej, fizycznej gry. Podopieczni Lionela Scaloniego bardzo cierpliwie budowali kolejne ataki pozycyjne, lecz przez długi czas brakowało im precyzji w ostatecznym wykończeniu akcji. Ten impas efektownie przełamał w 112. minucie Julian Alvarez, który popisał się genialnym uderzeniem z dystansu prosto w samo okienko szwajcarskiej bramki. Cudowna bramka wywołała ogromną frustrację rywali, co bezpośrednio doprowadziło do spięć na boisku. W doliczonym czasie gry kropkę nad „i” postawił Lautaro Martinez, pokonując szwajcarskiego bramkarza po świetnym dograniu od Thiago Almady. Argentyna wygrała 3:1 i to oni przeszli do strefy medalowej Mistrzostw Świata 2026, gdzie zmierzą się z reprezentacją Anglii.
Argentyna – Szwajcaria 3:1 (Alexis Mac Allister 10’; Julian Alvarez 112’ Lautaro Martinez 120+2 – Dan Ndoye 67’)
Obrazek wyróżniający: Pixabay
