Mistrzostwa Świata 2026: Podsumowanie drugiej kolejki fazy grupowej. Grupy G-L
Rekord Messiego, powrót Ronaldo, świetny Mbappe i Haaland oto gwiazdy tych grup. Jednak nie tylko Oni pokazali się ze świetnej strony.
Grupa G:Męczarnie Belgów i pewne zwycięstwo Egipcjan
Starcie Belgii z Iranem zakończyło się bezbramkowym remisem. Choć faworyzowani Europejczycy dłużej utrzymywali się przy piłce i próbowali dyktować warunki gry, dobrze zorganizowana defensywa Persów skutecznie neutralizowała ich ofensywne zapędy. Irańczycy nastawili się na głęboką obronę oraz błyskawiczne kontrataki, które kilkukrotnie zmusiły belgijskiego bramkarza do interwencji. Od 66. minuty Belgowie grali w osłabieniu po czerwonej kartce Nathana Ngoy. Wynik ten mocno skomplikował sytuację w grupie G, pozostawiając sprawę awansu otwartą przed ostatnią serią spotkań. Dla Belgów to kolejny zawód i w meczu z Nową Zelandią będą walczyli o uratowanie swojego honoru.
Belgia – Iran 0:0
Pojedynek Nowej Zelandii z Egiptem dostarczył znacznie więcej emocji. Nowozelandczycy niespodziewanie objęli prowadzenie w piętnastej minucie po strzale głową Finna Surmana i kontrolowali pierwszą połowę. Po przerwie do głosu doszli jednak „Faraonowie”, niesieni głośnym dopingiem swoich kibiców. Sygnał do odrabiania strat dał Mostafa Zico, który zdobył wyrównującą bramkę, a trafienia Mohameda Salaha oraz Trezegueta przypieczętowały ostateczny triumf Egiptu trzy do jednego, dający im pozycję samodzielnego lidera tabeli i spokój przed ostatnim meczem z Iranem.
Nowa Zelandia – Egipt 1:3 (Finn Surman 15’ – Mostafa Ziko 58’; Mohamed Salah 67’; Trezeguet 82’)
Grupa H: Koncertowa Hiszpania i marazm Urugwaju, kolejny błąd Muslery
Po potknięciu się Mistrzów Europy z Republiką Zielonego Przylądka (0:0), szybko przyszła pora na rehabilitację, zwłaszcza że ich rywalem była Arabia Saudyjska. W Spotkaniu przeciwko Urugwajowi aż 9/10 strzałów rywali wybronił bramkarz – Mohammed Al Owais. Jednak przeciwko Hiszpanom golkiper Saudyjczyków nie był już tak mocny, tym bardziej że zawodnicy Luisa de la Fuente wchodzili w obronę przeciwników jak w masło. Przez co nawet bramkarz nie pomógł, a po pierwszej połowie La Furja Roja prowadzili już 3:0. Tak krytykowany po pierwszej kolejce Mikel Oyarzabal (wtedy przez 30 minut nie miał nawet kontaktu z piłką), w tym meczu odżył i zaliczył dublet oraz asystę przy trafieniu Lamina Yamala. W drugiej połowie Hiszpanie jeszcze zdobyli czwartą bramkę, tym razem to jednak Saudyjczyk Hassan Tambakti pokonał własnego bramkarza. Mecz mógł się skończyć nawet wynikiem 5:0, jednak ostatecznie nie uznano bramki Ferrana Torresa z doliczonego czasu gry, przez pozycję spaloną na której znajdował się zawodnik FC Barcelony.
Hiszpania – Arabia Saudyjska 4:0 (Lamine Yamal 10’; Mikel Oyarzabal 21, 24’; Hassan Tambakti (og.) 49’)
Urugwaj po spotkaniu z Arabią Saudyjską zmierzył się z innym szczęśliwcem pierwszej kolejki, debiutantem – Republiką Zielonego Przylądka. I co? Ponownie to Urusi prowadzeni przez Marcelo Bielsą byli stawiani w roli faworyta i znów zawiedli. Zremisowali 2:2, przez co są w ekstremalnie trudnej sytuacji przed spotkaniem z Hiszpanią, którego jeśli nie wygrają to mogą odpaść z turnieju.
W samym meczu ponownie więcej strzałów oddawali zawodnicy Urugwaju, jednak znów bez skutku. Po 21. minucie nawet przegrywali, po tym gdy świetny strzał z rzutu wolnego oddał Kevin Lenini. Jednak udało im się przywrócić skuteczność wraz z końcem pierwszej połowy dzięki czemu schodzili na przerwę prowadząc 2:1 Gdy wydawało się, że mają mecz pod kontrolą, wtedy kardynalny błąd popełnił Fernando Muslera, ten wyłożył piłkę pod nogi rywala, a sam Helio Varela dał wyrównanie oraz cenny remis swojej drużynie.
Urugwaj – Republika Zielonego Przylądka 2:2 (Maximiliano Araujo 44’; Agustin Canobbio 45+6’ – Kevin Lenini 21’; Helio Varela 61’)
Grupa I: Mbappe walczy i Wikingowie płyną dalej
Druga kolejka przyniosła ciekawe mecze w Grupie I, zaczynając od rywalizacji Francji i Iraku. Bez zaskoczenia lepsi byli Francuzi, a Kylian Mbappe strzelając 2 gole, ma w historii mundiali ich już tyle samo jak Miroslav Klose (16 bramek) i ustępuje tylko Leo Messiemu, który ma ich 18. Do tego dwie asysty dołożył Michael Olise, a bramkę i asystę miał Ousmane Dembele. Irak właściwie nie stworzył sobie klarowniejszych sytuacji. Jednak na uwagę zasługuje ponowna gra przedstawicieli Ekstraklasy, czyli: Amira Al. Ammariego (Cracovia) oraz Husseina Aliego (Pogoń Szczecin).
Spore figle w tym spotkaniu płatała natura. Już pod koniec pierwszej połowy pojawił się intensywny mecz, następnie w promieniu 25 kilometrów od stadionu w Filadelfii wykryto burze, przez co zgodnie z zasadami tego mundialu trzeba zarządzić odpowiednią przerwę. Tym samym zamiast 15 minut między pierwszą a drugą częścią meczu, mieliśmy 135 minut przerwy, natomiast druga połowa rozpoczęła się w tym samym momencie jak spotkanie Norwegii z Senegalem.
Francja -Irak 3:0 (Kylian Mbappe 14, 54’; Ousmane Dembele 66’)
Kolejny mecz tej grupy to Norwegia – Senegal. Z jednej strony mocna w ofensywie Norwegia, z drugiej strony (Nie)Mistrz Afryki – Senegal, który może nie ma kogoś na miarę Erlinga Haalanda, ale za to na równy w każdej formacji zespół. Ostatecznie lepsza okazała się drużyna ze Skandynawii, która dzięki tej wygranej ma już pewne wyjście z grupy, a bój o pierwsze miejsce stoczy już w piątek z Les Blues. Bramkę otwierającą wynik spotkania zdobył Marcus Pedersen, dwie kolejne dla Wikingów dołożył Erling Haaland. Dla Senegalu trafiał Ismaila Sarr. Senegal powalczy z Irakiem o wyjście z trzeciego miejsca, jednak rywali z historycznej Mezopotamii lekceważyć nie może, ponieważ ta też umie napsuć trochę krwi, tak jak Norwegom.
Norwegia – Senegal 3:2 (Marcus Pedersen 43’; Erling Haaland 48, 58’ – Ismaila Sarr 53, 90+3’)
Grupa J: Messi nadal „króluje”, wymęczone zwycięstwo Algierii
Mecz Argentyny z Austrią zakończony wynikiem dwa do zera pokazał dojrzałość obrońców tytułu. Choć Austriacy narzucili intensywny pressing, podopieczni Lionela Scaloniego spokojnie wyprowadzali piłkę. Dwie bramki zdobył Leo Messi, który mógł skompletować drugiego hat-tricka na tym turnieju, ale zmarnował rzut karny. Zawodnik Interu Miami stał się najlepszym strzelcem na mundialu, wyprzedzając Miroslava Klose. Zwycięstwo zapewniło drużynie Albicelestes pewny awans do fazy pucharowej, podczas gdy Austria o wyjście z grupy powalczy w decydującym starciu z Algierią.
Argentyna – Austria 2:0 (Leo Messi 38’; 90+5)
Drugie spotkanie tej grupy przyniosło zdecydowanie więcej otwartej gry. Debiutująca na mistrzostwach świata Jordania postawiła faworyzowanej Algierii niezwykle trudne warunki, grając odważnie z kontrataku i zdobywając swoją historyczną, pierwszą bramkę na mundialu. Ostatecznie to jednak doświadczenie ekipy z Afryki Północnej wzięło górę. Doświadczeni zawodnicy tacy jak Riyad Mahrez czy Amine Gouiri pozwolili swojej reprezentacji uniknąć kompromitacji. Dla Lisów Pustyni były to ważne trzy punkty w kontekście wyjścia z grupy i klasyfikacji trzecich miejsc.
Jordania – Algieria 1:2 (Nizar Al Rashdan 36’ – Nadir Benbouali 69’; Amine Gouiri 82’)
Grupa K: Ronaldo jak Lato i Kolumbia na czele grupy
Po rozczarowującym remisie z Demokratyczną Republiką Konga Portugalia chciała się odkuć i jak najwyżej wygrać z Uzbekistanem. Jak się okazało udało się tego dokonać, a co więcej przełamał się sam Cristiano Ronaldo, który zagrał jak za lat świetności i zwłaszcza jego bramka z szóstej minuty tak wyglądała. Dograł mu w pole karne Joao Cancelo, a CR7 uciekł spod krycia obrońców i zdobył bramkę uderzając przy prawym słupku. Świetną bramkę z rzutu wolnego zdobył Nuno Mendes. W międzyczasie bramkę kontaktową i to strzałem w okienko zdobył Azizjon Ganiev, ale sędzia odgwizdał faul w ataku i anulował gola dla Uzbeków. Jeszcze pod koniec pierwszych 45 minut następnego gola strzelił Ronaldo i tym samym zrównał się z Grzegorzem Lato w liczbie goli na mundialach (10). Co więcej Ronaldo to jedyny strzelec, który ma chociaż jedną bramkę na 6 Mistrzostwach Świata. W drugiej połowie jeszcze po zamieszaniu przy rzucie rożnym samobójcze trafienie zaliczył Abduvakhid Nematov, a wynik meczu ustalił Rafael Leao.
Po pierwszym meczu krytyka pod adresem Cristiano Ronaldo była naturalna, zwłaszcza że wtedy marnował potencjał ofensywny zespołu, jednak wszelką frustrację, sportową złość On oraz cały zespół przelali na boisko i pewnym sposobem ograli zawodników Fabio Cannavaro, a więc najlepiej jak się da.
Portugalia – Uzbekistan 5:0 (Cristiano Ronaldo 6, 39’; Nuno Mendes 17’, Abduvakid Nematov (og.) 60’; Rafael Leao 87’).
Ostatni mecz drugiej kolejki fazy grupowej Kolumbia – Demokratyczna Republika Konga to spotkanie zdominowane przez Kolumbijczyków, o czym tym bardziej powinna świadczyć statystyka strzałów celnych: 9 Kolumbii i tylko 1 Dr. Konga. Bramkarz Lionel Mpasi-Nzau robił wszystko co w swojej mocy, jednak nawet On nie uratował punktu dla swojej drużynie i w 76 minucie musiał uznać wyższość Daniela Munoza, który strzelił gola po rykoszecie.
Co ciekawe w tym meczu również mieliśmy akcent z Ekstraklasy, Steve Kapuadi rozegrał 90 minut dla swojej drużyny.
Kolumbia w trzeciej kolejce zagra z Portugalią o trzecie miejsce, natomiast Afrykanie zmierzą się z Uzbekami o 3 miejsce, które być może pozwoli im wyjść z grupy.
Kolumbia – Demokratyczna Republika Konga 1:0 (Daniel Munoz 76’)
Grupa L: Anglicy zatrzymani, Budimir ratuje Chorwację
Mecz Anglii z Ghaną na Boston Stadium zakończył się wynikiem 0:0. Choć Synowie Albionu uchodzili za faworytów, afrykański zespół postawił twarde warunki w defensywie. Najbliżej przełamania impasu był Nico O’Reilly, którego strzał głową w końcówce trafił w poprzeczkę. Grę Anglików cechowała niedokładność i niechlujność. Drużyna z Afryki cały czas podwajała przeciwników i ich zawodnicy blokowali większość uderzeń, pozwalając przeciwnikom na zaledwie trzy celne strzały. Według wielu komentatorów należał też im się rzut karny w 79. minucie za faul Ezriego Konsy na Prince’u Adu. Czarne Gwiazdy tym remisem zapewniły sobie udział w fazie pucharowej.
Anglia – Ghana 0:0
Chorwacja rzutem na taśmę uratowała swoje turniejowe nadzieje, skromnie pokonując Panamę jeden do zera w kanadyjskim Toronto. Autorem kluczowego trafienia w drugiej połowie okazał się rezerwowy Ante Budimir, który idealnie odnalazł się w polu karnym rywali. Rywalizacja ta miała również wymiar historyczny, ponieważ kapitan Vatrenich, Luka Modrić, rozegrał swój dwusetny mecz w barwach narodowych. Chorwaci z trzema punktami wracają do walki o awans, a Panama po dwóch porażkach żegna się z mundialem.
Panama – Chorwacja 0:1 (Ante Budimir 54’)
Obrazek wyróżniający: Pixabay
