Piłka nożnaSport

Mistrzostwa Świata 2026: Podsumowanie trzeciej kolejki. Grupy A-F

Wygrana RPA, świetny Vinicus, pogoń Ekwadoru i nie tylko. Znamy już ostateczny kształt tabeli po pierwszej fazie turnieju.

Grupa A: Czechy jadą do domu i sensacja RPA

Mecz Czechów z Meksykiem był ich ostatnią szansą na wyjście z grupy. Po porażce z Koreą Południową i rozczarowującym remisie z Republiką Południowej Afryki, Czesi grali z Meksykiem, który po dwóch kolejkach był pewny awansu do 1/16 finału. Pierwsza połowa była wyrównana i po wyniku 0:0 w tym czasie, Czechy mogły jeszcze mieć nadzieje na wyjście z grupy. Jednak druga połowa to popis Meksykan, którzy strzelili 3 gole i tym sposobem kończą fazę grupową z 9 punktami. Co ciekawe w 78. minucie na boisku pojawił się legendarny Guillermo Ochoa, który tym sposobem zagrał na 4 mundialu, natomiast powoływany na Mistrzostwa Świata był łącznie 6 raz, tak samo jak Ronaldo i Messi.

Czesi natomiast rozczarowali i z bilansem 2:6 oraz punktem żegnają się z pierwszym od 20 lat turniejem Mistrzostw Świata

Czechy – Meksyk 0:3 (Mateo Chavez Garcia 55’; Julian Quinones 61’; Alvaro Fidalgo 90+4’)

Spotkanie RPA z Koreą Południową miało jednego faworyta i z pewnością nie był to zespół prowadzony przez Hugo Broosa. Jednak jak widzimy zwłaszcza w tym mundialu, futbol logiczny nie jest i dobrze, inaczej nie miałby emocji. Sam mecz natomiast wygrała reprezentacja RPA, która miała podobną ilość okazji jak Azjaci. Przy czym to RPA było skuteczniejsze i w 63. minucie wyprowadziło decydujący cios i tego prowadzenia ta drużyna już nie wypuściła. Tak też z 4 punktami na koncie, Afrykanie z drugiego miejsca wychodzą z grupy i po raz pierwszy w swojej historii zagrają w fazie pucharowej. Następny ich rywal to Kanada.

Republika Południowej Afryki – Korea Południowa 1:0 (Thapelo Maseko 63’)

Grupa B: Szwajcaria wygrywa grupę, a sen Smoków nadal trwa

Szwajcaria wygrała z Kanadą 2:1 w Vancouver, obie drużyny już przed meczem mogły być spokojne o awans. Więc mecz był tylko o trafienie na łatwiejszego, w teorii, rywala. Bramki oglądaliśmy tylko w drugiej połowy. Najpierw wynik otworzył Ruben Vargas, a kilkanaście minut później prowadzenie podwyższył Johan Manzambi. Współgospodarze turnieju odpowiedzieli jedynie kontaktowym trafieniem rezerwowego Promise Davida. W 1/16 finału Helweci zmierzą się z Algierią, a Les Rouges z RPA, będą oni pierwszymi w historii gospodarzami turnieju, który zagrają na nim w innym kraju.

Szwajcaria – Kanada 2:1 (Ruben Vargas 46’; Johan Manzambi 57’ – Promise Davis 76’)

W równoległym pojedynku Bośnia i Hercegowina pokonała Katar 3:1. Europejczycy zdominowali pierwszą połowę, zdobywając dwubramkową przewagę po strzale Kerima Alajbegovicia oraz golu samobójczym rywali. Katarczycy zdołali odpowiedzieć przed przerwą bramką swojego kapitana Hassana Al-Haydosa. Ostatnie słowo należało do ekipy z Bałkanów, wynik spotkania ustalił w osiemdziesiątej minucie Ermin Mahmić. Zwycięstwo to pozwoliło Bośni zająć trzecie miejsce i wywalczyć historyczny awans do fazy pucharowej, w której zmierzą się z USA.

Bośnia i Hercegowina – Katar 3:1 (Kerim Alajbegović 29’; Mahmoud Abounada 34’(og.); Ermin Mahmić 80’ – Hasan Al Haydos 42’)

Grupa C: Emocjonujący koniec, Haiti kończy turniej z honorem

Walka o pierwsze miejsce w grupie C trwała do ostatniego gwizdka sędziego. Maroko, które mniej strzelało w tym mundialu od Brazylii dzięki temu, że miało tyle samo punktów jak Canarinhos dalej było w grze o wyższą lokatę. Aby tego dokonać musieli jak najwyżej ograć Haiti. Jednak to się nie okazało tak łatwe i to Lwy Atlasu dwukrotnie musiał gonić wynik. Zaczęło się już w 10. minucie, gdy po dograniu w pole karne samobójcze trafienie zaliczył Bono. Marokańczycy jak najszybciej próbowali odrobić straty i mieli ku temu okazje. W 39. minucie gola strzelił Hakim. Jednak po chwili, bo już 4 minuty później na prowadzenie wrócili Haitańczycy, a bramkę i to nie lada urody, uderzeniem z dystansu w okienko, zdobył Wilson Isidor. 3 minuty później ponownie Achraf Hakimi wykazał się aktywnością i po dograniu w pole karne, gola strzelił Ismael Saibari. W drugiej połowie tempo gry się uspokoiło i finalnie wyszło doświadczenie drużyny z północy Afryki, a bramkę i asystę dołożył zmiennik – Soufiane Rahimi.

Maroko – Haiti 4:2 (Achraf Hakimi 39’; Ismael Saibari 45+1’; Soufiane Rahimi 78’; Gessime Yassine 89’)

W przeciwieństwie do reprezentacji Haiti mecz o życie jeszcze grali Szkoci. Ci przy dobrym układzie tabeli mogli wyjść nawet z 3 miejsca. Jednak Brazylia szybko im pokazała miejsce w szeregu. Już w 7. Minucie do pustej bramki strzelił Vinicius Junior, który wraz z Rayanem wykorzystali błędy w obronie Szkotów. Vini pod koniec dołożył kolejnego gola, tym razem z główki. Wynik meczu na 3:0 ustalił Matheus Cunha, który pokonał Angusa Gunna, po świetnej akcji Bruno Guimaresa. Kluczowe dla Brazylijczyków okazały się również obrony Alissona, który zaliczył 5 udanych interwencji.

Ostatecznie Szkocja żegna się z mundialem po 3 meczach, natomiast Brazylia wygrywa grupę, dzięki bilansowi bramkowemu.

Szkocja – Brazylia 0:3 (Vinicius Junior 7, 45+3’; Matheus Cunha 60’)

Grupa D: Zwycięstwo Turcji na otarcie łez i „ustawiony” mecz?

Spotkanie Turcji z USA w Los Angeles przyniosło mnóstwo emocji, mimo że oba zespoły o nic nie grały. Amerykanie, pewni awansu z pierwszego miejsca, rotowali składem. Turkom została tylko gra o honor. Bramki dla Turcji zdobyli Arda Güler oraz Barış Yılmaz, jednak reprezentacja USA odpowiedziała trafieniami Austona Trusty’ego i Sebastiana Berhaltera. Ostatecznie trzy punkty do końcowej tabeli dopisały sobie Gwiazdy Półksiężyca po golu Kaana Ayhana.

Turcja – USA 3:2 (Arda Güler 10’; Barış Yılmaz 31’; Kaan Ayhan 90+8 – Auston Trusty 3’; Sebastian Belhalter 49’)

Przed spotkaniem Paragwaju z Australią na Levi’s Stadium większość komentatorów i analityków przewidywała remis. Taki wynik był najkorzystniejszy dla obu drużyn i można było przewidywać zawarcie „dżentelmeńskiej umowy” między reprezentacjami. W samym meczu obejrzeliśmy flegmatyczny i statyczny futbol. Większość uderzeń było oddawanych zza pola karnego i było bez problemów wyłapywane przez bramkarzy. Dzięki temu remisowi Socceroos zmierzą się z Egiptem, a La Albirroja z naszymi zachodnimi sąsiadami.

Paragwaj – Australia 0:0

Grupa E: Ekwadorczycy zaskoczyli Niemców, WKS bez problemów zapewnił sobie awans

Ekwadorczycy musieli wygrać, by awansować do fazy pucharowej mundialu. Przed nimi stanęła reprezentacja Niemiec z pewnym awansem. Drużyna z Ameryki Południowej wyszła zmotywowana i przekonana, że mogą sprawić niespodziankę. Nationalelf wyszła szybko na prowadzenie po kontrowersyjnym golu. Ekwadorczycy błyskawicznie odpowiedzieli golem Nilsona Angulo. La Tricolor atakowała i intensywnością zdominowała przeciwników. Zwycięstwo zapewnił im Gonzalo Plata po świetnie rozegranym rzucie rożnym. Ekwadorczycy w następnej fazie turnieju zmierzą się z gospodarzem turnieju Meksykiem.

W niemieckiej ekipie było słychać rozdźwięk w odbiorze meczu. Kapitan Joshua Kimmich czy Deniz Undav w wywiadach zwracali uwagę, że ich przeciwnikom „bardziej się chciało”. Selekcjoner Julian Nagelsmann stanął w opozycji do swoich zawodników. Po różnych komunikatach z mediów można wnioskować, że trener naszych zachodnich sąsiadów swoimi wyborami traci szatnię.

Ekwador – Niemcy 2:1 (Nilson Angulo 9’; Gonzalo Plata 77’ – Leroy Sane 2’)

Wybrzeże Kości Słoniowej przypieczętowało swój pierwszy w historii awans do fazy pucharowej Mistrzostw Świata, pokonując debiutantów z Curaçao 2:0. Afrykańska drużyna objęła prowadzenie w 7. minucie, gdy błąd w defensywie rywali bezlitośnie wykorzystał Nicolas Pépé. Mimo prób wyrównania ze strony kopciuszka turnieju, to Pépé ponownie wpisał się na listę strzelców w 64. minucie, kończąc sytuację sam na sam. Drużyna z Afryki spokojnie utrzymała wynik do końca spotkania. The Blue Wave żegna się z turniejem, a Słonie przygotowują się do meczu z Norwegami.

Curaçao – WKS 0:2 (Nicolas Pepe 7’, 64’)

Grupa F: Holandia wygrywa grupę i solidna Szwecja

Po świetnym początku meczu i dwubramkowym prowadzeniu Holendrów już w 7 minucie, zawodnicy Ronalda Koemana wyraźnie spuścili z tonu i potem już nie napierali tak na bramkę Tunezyjczyków. W 54. minucie Tunezja nawet strzeliła gola kontaktowego, a sam bramkarz Holendrów – Bart Verbruggen miał trochę pracy. To jednak nie złamało zespołu Oranje i Ci w 62. minucie ustalili wynik spotkania na 3:1.

Tunezja – Holandia 1:3 (Ellyes Skhiri (og) 3’; Brian Brobbey 7’; Jan Paul van Hecke 62’ – Hazem Mastouri 54’)

Inny ważny mecz tej grupy to Japonia – Szwecja. Zarówno jedni i drudzy mieli jeszcze teoretyczne szanse na pierwsze miejsce, jednak na to musiałoby się zbiec kilka okoliczności, jak ta, zakładająca porażkę Holandii z Tunezją (tak się oczywiście nie stało). Faworytami meczu wydawali się być Japończycy i tak też Oni wyszli na prowadzenie w 56 minucie. Jednak już 8 minut później wyrównała Szwecja, a ponownie niezłej urody gola, po finezyjnym uderzeniu z dystansu strzelił Anthony Elanga. Pod koniec meczu napierali zawodnicy prowadzeni przez Grahama Pottera, zwłaszcza w doliczonym czasie gry i to Oni mogli ostatecznie być drudzy w grupie kosztem Japończyków. Na ich nieszczęście świetnie bronił Zion Suzuki i to finalnie Japonia kończy fazę grupową z 5 punktami i 2 miejscem, Szwecja wychodzi natomiast jako jedna z najlepszych drużyn z trzecich miejsc. Tym samym Japonia zagra z Brazylią zamiast z Francją, a Szwecja z Trójkolorowymi.

Japonia – Szwecja 1:1 (Daizen Maeda 56’ – Anthony Elanga 62’)

Obrazek wyróżniający: Pixabay

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *