Mistrzostwa Świata 2026: Podsumowanie 1/8 finału
MMA w meczu Francji, pożegnanie Ronaldo, polityka w sporcie i powrót Argentyny. To tylko część tego co ujrzeliśmy w meczach 1/8 finału MŚ.
Definicja skuteczności – Maroko gra dalej
W 1/8 po raz pierwszy zagrali Kanadyjczycy, trzeci ich mundial i nareszcie znaleźli się w gronie 16 najlepszych drużyn. Za to 3 raz w tej fazie, w tym drugi z rzędu znalazło się Maroko. To jest rekord, jak chodzi o Afrykańskie drużyny. Jednak ani jedni, ani drudzy nie chcieli na tym poprzestać. Lepiej w mecz weszła Kanada i już w pierwszym kwadransie meczu Bono musiał dwukrotnie bronić próby rywala. Mecz jednak w pełni rozkwitł w drugiej połowie. Wówczas Kanada bardziej się otworzyła, ale ich gra wcale nie popłacała, zwłaszcza że Maroko świetnie się broniło, szybko przerywało ich ataki i następnie samo szukało kontry. Popłaciło się i w 50. minucie, po dograniu Achrafa Hakimiego gola strzelił Azzedine Ounahi. Ten ponownie wpisał się na listę strzelców, po kontrze przeprowadzonej przez Brahima Diaza w 82. minucie. Gospodarze próbowali jeszcze ze swoich sił zdobyć chociaż bramkę kontaktową, jednak cały czas defensywa Afrykańczyków działała wzorowo. W 8 minucie doliczonego czasu gry zawoników Jesse Marscha dobił Soufiane Rahimi, a więc kolejny gol po podaniu Brahima oraz skutecznej kontrze. Ten mecz tylko dowiódł jak ważna jest piłkarska dojrzałość, skuteczność. Kanada oddała 10 strzałów, a Maroko tylko 5. Jednak strzałów na bramkę więcej mieli podopioeczni Mohameda Ouahbiego (4:3). To tylko pokazuje jak dobre kontry oraz defensywa mogą wygrać mecz.
Kanada – Maroko 0:3 (Azzedine Ounahi 50, 82’; Soufiane Rahimi 90+8’)
Le Cabaret, ale mimo prób piłka wygrała
W 2016 roku Robert Lewandowski wpisem ,,Le Cabaret” skwitował swoje tylko 16 miejsce w plebiscycie France Football. Podobnie można się odnieść do meczu Paragwaj – Francja, przy czym tą lepszą stroną zdecydowanie byli tu Trójkolorowi. To Oni chcieli grać w piłkę i to Oni finalnie mieli wiele więcej klasy od Paragwajczyków. Gra defensywna to nieodłączna i normalna gra w futbolu, jednak to co robili zawodnicy Alfaro Gustavo jest poniżej krytyki. Często prowokowali, zaczepiali Francuzów, jednak 2-krotni Mistrzowie Świata nic sobie z tego nie robili. Nie byli w stanie wprawdzie zbyt wiele wskórać w polu karnym, ale chociaż mieli trochę szacunku do rywala. Paragwaj natomiast na czele z Galarzą, co chwilę posuwał się do marnych ruchów. Raz Galarza bez piłki uderzył Mbappe w rękę, innym razem uderzył Kounde, wprawdzie lekko, ale w szczękę. Innym razem Caceres kopnął Mbappe. Finał? 3 żółte karki dla Francuzów, 0 dla Paragwaju. Pytanie brzmi czy gorsi byli Galarza i Caceres czy sędzia – Igiz Tantashev. Na szczęście mimo tych okoliczności to Francja gra dalej, natomiast niewyżyci Paragwajczycy jadą do domu. Jedynego gola strzelił Kylian Mbappe, przez karnego, którego wywalczył Desire Doue. Pod koniec meczu próbował jeszcze poprawić ten wynik, ale dwukrotnie bronił Orlando Gill.
Paragwaj – Francja 0:1 (Kylian Mbappe (k) 70’)
Time to say Goodbye
Po 8 latach na mundialu ponownie dochodzi do meczu pomiędzy Portugalią a Hiszpanią. Ostatnio (MŚ 2018) grali jeszcze w fazie pucharowej, teraz przyszło im grać o ćwierćfinał. Był to mecz o być albo nie być nie tylko reprezentacji Portugalii, ale też samego Cristiano Ronaldo, który zapowiedział że to jego ostatni mundial. W pierwszej połowie przeważała Hiszpania i to ona oddawała strzały z różnych pozycji, jednak za każdym razem lepszy był Diogo Costa. Portugalia miała jedną dobrą okazję, gdy pod koniec pierwszych 45 minut po rykoszecie strzał w słupek oddał Nuno Mendes. W drugiej połowie było spokojnie i wszystko wskazywało na to, że będzie dogrywka. Jednak o losie meczu zaważyła akcja dwóch zmienników: Ferrana Torresa, który podał w pole karne do Mikela Merino, a ten poprowadził Hiszpanów do ćwierćfinału. Dobra dyspozycja Diogo Costy nie pomogła i Portugalia odpada z turnieju, a z nią Cristiano Ronaldo, który na 99% zakończy wielką karierę bez mistrzostwa świata. Po tym meczu do dymisji podał się Roberto Martinez, a jego następcą na tej funkcji ma zostać Jorge Jesus.
Portugalia – Hiszpania 0:1 (Mikel Merino 90+1’)
Polityka w sporcie
Mecz Stany Zjednoczone – Belgia został przyćmiony przez politykę i to przez samego Donalda Trumpa. Prezydent USA z dumą obwieścił Światu, że prosił FIFĘ, aby pozwoliła grać Florianowi Balogunowi, w końcu jak twierdził nie można karać zawodnika za mecz, który jeszcze się nie odbył. Tak też pokazano wszystkim, że w zasadzie żadne sportowe zasady nie obowiązują, liczą się tylko sympatie i znajomości pewnych polityków z równym im działaczom jak Gianni Infantino. Tak też Trump wyczynił swojej reprezentacji niedźwiedzią przysługą i tym skandalem wywołał dużą niechęć do piłkarzy USA, którzy nic winni nie byli.
Belgia po prostu wyszła o wiele bardziej zmotywowana niż zazwyczaj i do bólu wykorzystywała wszystkie błędy Amerykanów. Doskonałym dowodem na to jest Charles De Ketelaere, który wcześniej nie radził sobie jako dziewiątka w tym turnieju, natomiast w tym meczu wyglądał wybitnie. Dwukrotnie wyprowadzał Belgów na prowadzenie. Nawet gdy w 31. minucie Jankesi wyrównali po trafieniu Malika Tillmana z rzutu wolnego to drużyna z Beneluxu szybko wróciła na prowadzenie, a świetnie z główki uderzył właśnie De Ketelaere po dośrodkowanoi Leandro Trossarda. Po tym ciosie zawodnicy prowadzeni przez Mauricio Pochettino nie potrafili się podnieść, na domiar złego zaczęli popełniać błędy indywidualne, co uwidoczniło się w 57 minucie, gdy Matt Freese źle wyprowadził piłkę, a tę przyjął Hans Vanaken i bez większego problemu strzelił gola. Z końcem meczu wynik poprawił Romelu Lukaku po zamieszaniu w polu karnym.
Belgia na początku turnieju wyglądała średnio, zważając na klasę rywali z którymi grała, jednak pogoń z Senegalem oraz spotkanie z USA to prawdziwy pokaz potencjału, który ma ta drużyna. W ćwierćfinale czeka na nich Hiszpania, kto wie być może sprawią trochę kłopotów drużynie La Furia Roja.
USA – Belgia 1:4 (Malik Tillman 31’ – Charles De Ketelaere 9, 33’; Hans Vanaken 57’; Romelu Lukaku 90+3)
Dwaj norwescy „nadludzie” eliminują Brazylię
Meadowlands Stadium gościłopojedynek upadłej brazylijskiej potęgi z aspirującymi do tego miana Norwegami. Drużyna z Europy od początku zaskoczyła rywali wysoką intensywnością. W 3. minucie wyprowadzili kontratak, po którym piłkę w siatce umieścił Patrick Berg. Sędzia asystent uniósł chorągiewkę i został odgwizdany spalony. Kilka minut później, Kristoffer Ajer spóźnił się z interwencją w swoim polu karnym i faulował Matheusa Cunhę. Do piłki ustawionej na wapnie podszedł Bruno Guimaraes, ale jego strzał został wybroniony przez Orjana Nylanda. Canarinhos dominowali grę w dalszej części pierwszej połowy, ale nie udało im się przełamać norweskiej defensywy.
Druga połowa rozpoczęła się ospale. Po kwadransie wprowadzony z ławki Endrick zmarnował sytuację sam na sam. Trzy minuty później świetną interwencję znowu zaliczył golkiper Norwegii. Wikingowie po tym zdarzeniu obudzili się i rozpoczęli serię ataków, długo nie mogli sforsować defensywy Selecao. Przełom nastąpił w 79. minucie, gdy gola głową zdobył Erling Haaland. Brazylia rzuciła się do szaleńczego ataku. Gdy wydawało się, że uda im się wyrównać, minutę przed końcem regulaminowego czasu gry dublet ustrzelił zawodnik Manchesteru City. Minutę przed zakończeniem meczu rzut karny otrzymali Canarinhos i na pożegnanie z kadrą wykorzystał go Neymar Jr. Nie zmieniło to jednak faktu, że do następnej fazy awansowali Wikingowie.
Brazylia – Norwegia 1:2 (Neymar Jr 90+10 (k.) – Erling Haaland 79’, 90’)
Anglia wygrywa z Meksykiem i z wysokością
Meksykanie na swoim terenie podjęli reprezentację Anglii. Spotkanie odbyło się na Estadio Azteca położonym 2, 240 m n.p.m. Sztab Synów Albionu zastanawiał się, jak w tak szybkim tempie dostosować organizmy piłkarzy do takiej zmiany wysokości. Przewaga terenu była widoczna od początku meczu, to gospodarze byli w posiadaniu piłki i tworzyli okazję. W 15. minucie strzał głową Raula Jimeneza został wybroniony przez bramkarza Meksyku. Drużyna z Europy pierwszą groźną akcję miała w 36. minucie, ale od razu skuteczną. Kontrę swojego zespołu wykończył Jude Bellingham. Zaraz po wznowieniu gry reprezentacją Trzech Lwów przejęła piłkę i podwyższyła wynik spotkania ponownie za sprawą pomocnika Realu Madryt. Meksykanie zdołali jeszcze w pierwszej zdobyć gola kontaktowego, którego strzelił Julian Quinones.
Na drugą połowę Anglicy wyszli pełni energii. Nie trwało to jednak długo, bo po zaledwie dziesięciu minutach Jarell Quansah zobaczył czerwoną kartkę za wejście wyprostowaną nogą. Zdołali jeszcze raz się zerwać do ataku i wywalczyli rzut karny po spóźnionym wyjściu Raula Rangela. Został on pewnie wykorzystany przez Harry’ego Kane’a. El Tri nie zamierzali „składać broni”. W 70. minucie kapitan Anglii sfaulował rywala w polu karnym i Raul Jimenez znowu dał kontakt swojej reprezentacji. Aztekowie do końca meczu nie zdołali już przebić się przez zdyscyplinowaną obronę przeciwników i pewnie broniącego Jordana Pickforda. Anglia w ćwierćfinale zagra z reprezentacją Norwegii.
Meksyk – Anglia 2:3 (Julian Quinones 42’; Raul Jimenez 69’(k.) – Jude Bellingham 36’, 38’; Harry Kane 60’(k.))
Awans Argentyny po kontrowersjach
Na Mercedes-Benz Stadium Argentyna grała z Egiptem. Mistrzowie Świata weszli bardzo spokojnie w ten mecz, zostali zaskoczeni przez przeciwników. W 15. minucie po dośrodkowaniu gola głową strzelił Yasser Ibrahim. Trzy minuty później karnego dla Albicelestes wywalczył Nicolas Tagliafico. Strzał Lionela Messiego został obroniony przez Mostafę Shoubira. Argentyna tworzyła kolejne okazje, ale wszystkie groźne strzały zostały wybronione przez bramkarza Egiptu. W pierwszej połowie nie ujrzeliśmy więcej bramek.
Na drugą połowę Argentyńczycy wyszli z takim samym nastawieniem. Egipt szukał okazji na szybkie wyjście pod bramkę Emiliano Martineza. W 57. minucie wykorzystali taką szansę i Mostafa Ziko umieścił piłkę w bramce. Arbiter po konsultacji z VAR-em odgwizdał faul, który miał miejsce na początku akcji. Niecałe dziesięć minut później Faraonowie wyprowadzili bliźniaczo podobną akcję i tym razem gol napastnika Pyramids nie został anulowany. Po tym golu La Scaloneta przebudziła się i ruszyła do ofensywy. Lionel Messi, który do tej pory grał słaby mecz zaczął kreować akcje swojej drużyny. Najpierw dorzucił na głowę Cristiana Romero, a potem sam wyrównał wynik spotkania. Drużyna z Afryki próbowała odpowiedzieć i zamknąć mecz w „90 minutach”. Nadziali się jednak na kontrę, którą na spółkę wyprowadzili Lautaro Martinez i Enzo Fernandez. Po tej bramce na boisku było wiele złych emocji, ale nie przeszkodziły one Argentynie w awansie do najlepszej ósemki mundialu.
Argentyna – Egipt 3:2 (Cristian Romero 79’; Lionel Messi 83’; Enzo Fernandez 90+2 – Yasser Ibrahim 15’; Mostafa Ziko 67’)
Nudny mecz, w którym górą Szwajcaria
W BC Place w Vancouver został rozegrany najnudniejszy mecz 1/8 finału mistrzostw świata. Kolumbia ze Szwajcarią przez cały podstawowy czas gry bały się zaryzykować. W pierwszej połowie były zaledwie trzy celne strzały. Najgroźniejszy strzał po stronie Los Cafeteros oddał Gustavo Puerta, a z Helwetów najbardziej bramkarzowi zagroził Fabian Rieder. W drugiej połowie zawodnik Augsburga o centymetry chybił z rzutu wolnego. Interwencją musiał jedynie „popisać się” Gregor Kobel, który bez problemu wyłapał strzał Luisa Diaza. Zmiany nie podniosły tempa gry i oba zespoły przeczekały do dogrywki.
W dogrywce oba zespoły się przebudziły. Jhon Lucumi głową trafił w poprzeczkę a jego koledzy oddawali groźne strzały zza pola karnego. Po stronie Europejczyków celny strzał oddał Zeki Amdouni. Najlepszą szansę w meczu miał Jaminton Campaz, po błędzie Granita Xhaki wyszedł sam na sam, ale nie trafił nawet w światło bramki. Wynik 0:0 utrzymał się i nadszedł czas na rzuty karne. W nich dwaj obrońcy nie trafili w światło bramki, Manuel Akanji i Davinson Sanchez, a strzał Cucho Hernandeza został wybroniony przez Gregora Kobela. Ostatni rzut karny wykonywał Ruben Vargas i to on wprowadził Szwajcarię do ćwierćfinały, gdzie zmierzą się z obecnymi Mistrzami Świata.
Szwajcaria – Kolumbia 0:0 (k.4-3)
Obrazek wyróżniający: Pixabay
