Piłka nożnaSport

Mistrzostwa Świata 2026: Podsumowanie 1/16 finału, część 2

Do 1/8 finału Mistrzostw Świata awansowały największe gwiazdy. Leo Messi strzelił swojego dwudziestego gola na czempionatach w starciu z Wyspami Zielonego Przylądka, które zostało pokochane przez fanów na całym świecie.

Brazylia z ciężko wywalczonym awansem

Brazylia podejmowała Japonię na NRG Stadium w Houston. Od początku wysokie tempo narzucała drużyna z Ameryki Południowej. Mimo wielu akcji nie zagrażali często bramce rywala. Samuraje wyprowadzili szybkie kontrataki. Po jednym z nich wyszli na prowadzenie za sprawą Kaishu Sano. W drugiej połowie Canarinhos zamknęli przeciwników w hokejowym zamku. Seria dośrodkowań została zakończona wyrównaniem przez Casemiro. Kolejne ataki i strzały były blokowane albo bronione przez Ziona Suzukiego. Japońska defensywna skapitulowała dopiero w doliczonym czasie gry, po bramce Gabriela Martinelliego, który wprowadził swój zespół do następnej fazy mundialu.

Brazylia – Japonia 2:1 (Casemiro 56’; Gabriel Martinelli 90+5 – Kaishu Sano 29’)

Wikingowie wytrzymali napór Słoni

W Arlington obejrzeliśmy dynamiczne spotkanie. Skrzydłowi Wybrzeża Kości Słoniowej na czele z Yanem Diomande wchodzili w dryblingi i próbowali swoją dynamiką zyskać przewagę. Brakowało im wykończenia i piłka za każdym razem lądowała obok słupka. Norweskie ataki były spokojnie i nieśmiałe. Marazm przełamał Antonio Nusa, który po zejściu do środka zdjął pajęczynę z bramki. Słonie kontynuowały swoje ataki. Defensywę rywali przebił dopiero w 74. minucie Amad Diallo. Ostatnie słowo w tym spotkaniu należało do Erlinga Haalanda, który po świetnej drużynowej akcji skierował piłkę do pustej bramki. Dzięki temu trafieniu to Wikingowie w 1/8 finału zmierzą się z reprezentacją Brazylii.

Wybrzeże Kości Słoniowej – Norwegia 1:2 (Amad Diallo 74’ – Antonio Nusa 39’; Erling Haaland 86’)

Aztecki walec rozjechał Ekwador

Na Estadio Banorte „doświadczyliśmy” latynoskiego starcia. Gospodarze napędzani dopingiem z trybun kontrolowali grę. Wysoko ustawiona obrona Ekwadorczyków raz po raz przyjmowała groźne ataki przeciwników. Jeden z takich wypadów wykorzystał po świetnym dryblingu Julian Quinones. Kilka minut później równie świetnym strzałem wynik podwyższył Raul Jimenez. Reprezentacja z Ameryki Południowej nie umiała znaleźć sposobu jak zagrozić bramce Raula Rangela. W doliczonym czasie drugiej połowy obejrzeliśmy czerwoną kartkę, za zasłonięcie ust w sytuacji konfliktowej został usunięty z boiska Piero Hincapie, co tylko przypieczętowało odpadnięcie La Tricolor z mistrzostw świata.

Meksyk – Ekwador 2:0 (Julian Quinones 22’; Raul Jimenez 31’)

Harry Kane ratuje Anglię

Na płycie Mercedes-Benz Stadiumnaprzeciwko siebie stanęły reprezentacje Anglii i Demokratycznej Republiki Konga. Ekipa z Afryki zaskoczyła rywali i już w 7. minucie wyszła na prowadzenie za sprawą Briana Cipengi. Faworyci od razu ruszyli do odrabiania strat, ale nie umieli przejść przez ofiarnie broniących się Lampartów. Świetną okazję na zdobycie drugiego gola miał pod koniec pierwszej połowy Yoanne Wissa, ale trafił w słupek. Synowie Albionu bili głową w mur, zmieniło to dopiero wejście Anthony’ego Gordona. Nowy zawodnik FC Barcelony dwa razy asystował Harry’emu Kane’owi. Dzięki tej dwójce Anglicy pojadą do Meksyku, gdzie w trudnych warunkach zmierzą się z gospodarzami Meksykiem.

Anglia – Demokratyczna Republika Konga 2:1 (Harry Kane 75’, 96’ – Brian Cipenga 7’)

Koniec pięknego snu Capo Verde

Na Hard Rock Stadium, Lionel Messi z Argentyną w ,,swoim” mieście podjął Capo Verde. La Pulga strzelił jeszcze w pierwszej połowie swojego dwudziestego gola na mistrzostwach świata. Po przerwie Albicelestes dali się zaskoczyć i debiutanci wyrównali stan meczu. Do końca regulaminowego czasu gry grała na stojąco i bez żadnego pomysłu na grę. Nie stworzyli żadnej groźnej sytuacji i Błękitne Rekiny doprowadziły do historycznej dogrywki. W dogrywce reprezentacja z Ameryki Południowej szybko strzeliła gola za sprawą Lisandro Martineza. W 103. minucie Sidny Lopes Cabral z narożnika pola karnego pokonał Emiliano Martineza efektownym golem. Przed kompromitacją Argentynę uratował Cristian Romero po dograniu Leo Messiego. Trafienie ostatecznie zostało zaliczone jako gol samobójczy obrońcy afrykańskiego narodu.

Republika Zielonego Przylądka została pierwszą reprezentacją w historii, która jako debiutant strzeliła dwa gola obecnym mistrzom świata. Wcześniej na swoim pierwszym mundialu w 1938 roku Norwegia strzeliła ówczesnym czempionom Włochom jednego gola.

Argentyna – Republika Zielonego Przylądka 3:2 (Lionel Messi 29’; Lisandro Martinez 92’; Diney Borges 112’(og.) – Deroy Duarte 59’ Sidny Lopes Cabral 103’)

Wybitny występ bramkarza nie zatrzymał Egipcjan

Australia zmierzyła się z Egiptem na AT&T Stadium. Pierwszy groźny strzał oddał Cristian Volpato, trafiając w poprzeczkę. Ale to przybysze z Afryki wyszli na prowadzenie za sprawą Emama Ashoura. Próbowali podwyższyć prowadzenie, ale brakowało im dokładności. Po przerwie Kangurom udało się wyrównać, po strzale Harry’ego Souttara piłka odbiła się od obrońcy rywala i wpadła do bramki. Faraonowie ruszyli do zmasowanych ataków. Na ich drodze stanął Patrick Beach, który zaliczył 3 piękne parady.  W dogrywce Socceroos ustawili się nisko w obronie i niweczyli każdą próbę ataków przeciwników. Przed rzutami karnymi za Patricka Beacha wszedł na boisko Mathew Ryan. Nie pomógł on swojej reprezentacji i nie obronił ani jednego karnego. Jego koledzy z drużyny zmarnowali dwa karne i to Egipt zmierzy się z Argentyną w 1/8 finału.

Australia – Egipt 1:1 (k. 2:4) (Mohamed Hany 55’ – Emam Ashour 13’)

Szwajcarska deklasacja

W BC Place Algierczycy próbowali narzucić swój styl gry Szwajcarom. W 10. minucie nadziali się na kontrę i piłkę do pustej bramki skierował Breel Embolo po podaniu Johana Manzambiego. Potem Helweci przejęli kontrolę nad meczem i próbowali podwyższyć prowadzenie. Udało to się im dopiero w drugiej połowie za sprawą trafienia Dana Ndoye. Lisy Pustyni nie umiały stworzyć żadnego poważnego zagrożenia Gregorowi Kobelowi. Drużyna z Europy nadal atakowała i tworzyła okazję. W sytuacji, gdzie przed nim była pusta bramka piłki do siatki nie skierował Fabian Rieder. Szwajcaria spokojnie dowiozła korzystny rezultat do końca meczu i czekała na wygranego meczu Kolumbia – Ghana.

Szwajcaria – Algieria 2:0 (Breel Embolo 10’; Dan Ndoye 46’)

Antyfutbol na najwyższym poziomie

Na Arrowhead Stadium ujrzeliśmy mecz Kolumbii z Ghaną. Od początku spotkania drużyna z Ameryki Południowej kontrolowała przebieg spotkania. Udało im się tę przewagę wykorzystać w 14. minucie Jhon Arias wyprowadził ich na prowadzenie. Czarne Gwiazdy próbowały odpowiedzieć, ale nie umiały przebić się pod bramkę przeciwników. W drugiej połowie Los Cafeteros całkowicie zamrozili posiadanie piłki. Luis Diaz trafił do siatki,tra jednak gol został anulowany po analizie VAR. Do końca meczu nie padła już żadna bramka i to Kolumbia zmierzy się z Szwajcarią.

Kolumbia – Ghana 1:0 (Jhon Arias 14’)

Obrazek wyróżniający: pixabay.com

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *