Mistrzostwa Świata 2026: Viva Espana! Ferran Torres bohaterem finału
Hiszpania po 16 latach odzyskuje tytuł Mistrza Świata. Geniusz Luisa de la Fuente, wybitny Rodri. Unai Simon z kolejnym czystym kontem. Argentyna cieniem samej siebie. Nie obyło się też bez kontrowersji.
Mecz finałowy Hiszpania – Argentyna poprzedziła ceremonia zamknięcia, w której udział wziął m.in. Tom Cruise. Jednak to był tylko przedsmak samego meczu oraz ,,Halftime show”, które niczym w finałach amerykańskich Super Bawl, trwało 27 minut i zgromadziło kilka światowych gwiazd.
Czy sam mecz również okazał się wielkim ,,show”? Zależy na co patrzeć, w porównaniu z sobotnim meczem o 3 miejsce pomiędzy Anglią a Francją (6:4 dla zawodników Thomasa Tuchella, przy jednoczesnej pogoni Les Blues z 0:4) ten mecz dramaturgią nawet nie stał w pobliżu tamtego spotkania. Jednak trzeba docenić grę Hiszpanów, którzy znów byli na tyle szczelni w defensywie oraz tak dobrze zorganizowani w środku pola, że nie pozwolili Argentyńczykom na żadną dogodną okazję przez prawie cały mecz. Co więcej mimo agresji Argentyny, w szczególności takich osobników jak Leandro Paredes, Hiszpanie nie dali się sprowokować i grali fair.
Dobre wejście w mecz i spokojna pierwsza połowa
Reprezentacja Hiszpani już od początku chciała pokazać swoją wyższość nad Mistrzem Świata z 2022 roku. W 5. Minucie mieli nawet dogodną okazję do otwarcia wyniku meczu, ale bezskutecznie, ponieważ nieźle zapowiadająca się wymiana Yamala z Danim Olmo skończyła się zablokowanym strzałem przez Lisandro Martineza i obroną Emiliano Martineza, po próbie skrzydłowego Barcelony z bliskiej odległości. Kilkadziesiąt sekund później kontrę zapoczątkowała Argentyna, Julian Alvarez dograł do Leo Messiego, ale znów o sobie w tym turnieju przypomniał Unai Simon, który szybko wyszedł daleko od bramki i wybił piłkę. Kolejna ciekawsza akcja nastąpiła w 39. minucie, ale skończyła się tylko strzałem Mikela Oyarzabala, który pewnie wybronił Martinez.
Większe show niż pierwsze przez pierwsze 45. minut
Nadeszło planowane przed meczem ,,Halftime show”. W nim udział wzięli Madonna, która na murawę wjechała pojazdem prowadzonym przez brazylijskie legendy piłki – Ronaldo Nazario i Ronaldinho. Co więcej pojawiła się też Shakira i jej hit mundialu – ,,Dai dai”. Był również Justin Bieber, a także Ted Lasso. Całość tego przedsięwzięcia zajęła około 27 minut.
Hiszpania chciała grać, Argentyna w innym świecie, freak-fightów i pseudo-sędziego – Slavko Vincića
Po powrocie na boisko, już po kilkudziesięciu sekundach Hiszpania mogła trafić do bramki, wszystko to po złym zagraniu Argentyńczyka, który podał piłkę pod nogi Alexa Baeny. Zawodnik Atletico zszedł do środka i próbował pokonać bramkarza, jednak ponownie obronił golkiper Albicelestes. W 52.minucie przypomniał o sobie arbiter – Slavko Vincić, który na chwilę straciła panowanie nad meczem, po tym jak bez kontaktu z piłką Leandro Paredes odepchnął Rodriego, a następnie przy wymianie zdań z Hiszpanami popchnął jeszcze Olmo. Paredes pojawił się w drugiej połowie za Nico Gonzaleza, aby dać więcej pewności w środku pola. Jak widać zamiast tego popisał się głupotą i szybko mógł zapracować na czerwoną kartkę. Sędzia Vincić jednak dał mu tylko żółty kartonik. W 55. minucie kolejną dobrą akcję wyprowadzili Hiszpanie, dokładniej Fabian Ruiz z Mikelem Oyarzabalem, Ruiz odgrywał do napastnika Realu Sociedad, ale obrona Argentyny oddaliła piłkę ze swojego pola karnego. W 64. minucie piłkę lecąc w koszyczek bramkarza uderzył Olmo, a Martinez obronił z problemami i był rzut rożny. 3 minuty później znów wykazać się musiał bramkarz mistrzów Świata, Yamal dograł na głowę Ferrana, ale skończyło się na strzale w golkipera. W 77. minucie, z pola karnego uderzał Pedri, będąc przy tym popychanym przez rywala. Sędzia ze Słowenii oczywiście bez reakcji. Dosłownie pół minuty później swoich sił próbował z dystansu Pau Cubarsi, sprawił nawet problemu bramkarzowi, dobijać próbował Mikel Merino, ale bez powodzenia. W 81. minucie znów zrobiło się groźnie pod bramką golkipera Aston Villi, ale i tym razem On wyszedł zwycięsko po lekkiej główce America Laporte. Piłkę od razu daleko wybił Martinez, w kierunku wysuniętego Guliano Simeone, jednak to dogranie szybko przyjął Unai Simon. Jednak znów mogliśmy tutaj zobaczyć bezradność Vincića, Simeone bez piłki zdążył jeszcze z impetem pchnąć Marca Cucurelle. Sędzia był blisko obydwu zawodników, reakcji brak. Być może gdyby lewego obrońcę z Hiszpanii sfaulowało powietrze, wówczas by zareagował. Chwilę później za symulowanie kartkę przyznał Enzo Fernandezowi. W 87. minucie niecelnie, bez przyjęcia uderzał Ferran Torres. W 2 minucie doliczonego czasu gry wreszcie w polu karnym Hiszpanów znaleźli się ich rywale, ale bez skutku, dogranie Simeone z łatwością przechwycił Simon. Za chwilę z akcją wyszła Hiszpania, ponownie broni Martinez. W 3 minucie doliczonego czasu miał miejsce kluczowy moment, wówczas z impetem po piłkę wbiegł Enzo Fernandez, na jego nieszczęście zdołał z ogromną prędkością powalić na ziemię Pau Cubarsiego, przez co dostał drugą żółtą kartkę i osłabił swój zespół. To była jedna z tych słusznych decyzji Słoweńca w tym meczu, jednak konsekwencji mu zabrakło 3 minuty później, gdy Ferrana przed polem karnym faulował Paredes (miał już żółtą kartkę), tak go sędzia oszczędził i pozwolił mu dalej grać. Piłkę na mistrzostwo świata miał Yamal, który wykonywał rzut wolny sprzed pola karnego. Strzał lecący na prawy słupek wybronił Martinez.
A więc dogrywka…
Po raz pierwszy od 12 lat i meczu Niemcy – Argentyna, w finale mundialu nastała dogrywka. W niej bez zaskoczenia, jak ryba w wodzie czuli się Hiszpanie, którzy co ciekawe, nie dopuścili w regulaminowym czasie gry Argentyny do nawet jednego, celnego strzału!
Już w 3 minucie dogrywki Hiszpanów mógł uszczęśliwić Nico Wiliams, który po świetnym dograniu Pedriego główką i miał przed sobą tylko bramkarza, tak i tu musiał się obejść smakiem, ponieważ Martinez wybronił jego strzał niczym Łukasz Fabiański na EURO 2016 ze Szwajcarią (co ciekawe również w dogrywce). W 96. minucie skrzydłowy Athletic Bilbao trafił do siatki, po zamieszaniu w polu karnym. Slavko Vincić jednak szybko przerwał jego radość, ponieważ dopatrzył się faulu Mikela Merino na Nicolasie Otamendim.
Znowu dogodną okazję Hiszpanie mieli w 103. minucie, w rolach głównych znów Wiliams i Merino. Pierwszy dośrodkowywał pod bramkę, drugi uderzał z głowy, ale tylko obok prawego słupka.
W drugiej części dogrywki, La Furia Roja wreszcie dopięła swego i po dograniu Pedro Porro w głąb pola karnego na Nico Wiliamsa, do piłki dopadł Ferran i to On stał się bohaterem, nieoczywistym, często krytykowanym za niewykorzystywanie dogodnych sytuacji, za zbędną nonszalancję, a to On, właśnie On dał Hiszpanom gola w 106. minucie i zdobył prawdopodobnie najważniejszą bramkę w swoim życiu. Co więcej napastnik Barcy trafił jeszcze w 113. minucie, gdy był sam na sam z bramkarzem, jednak Vincić nie uznał bramki, gdyż w momencie podania od Yamal był na spalonym.
Argentyna wreszcie spróbowała ruszyć na bramkę, w 120. minucie byli blisko szczęścia, tylko po wejściu w polu karnym sprzed bramki na rzut rożny piłkę wybił obrońca. Pierwszy rożny Hiszpanie wybronili, przyszedł następny, a po zamieszaniu uderzał niekryty Guliano Simeone, jednak uderzył zdecydowanie nad poprzeczką. W ostatniej akcji meczu, dośrodkowywała z rzutu wolnego Argentyna, ale szybko poradzili sobie z tą piłką Mistrzowie Europy i Slavko Vincić zakończył mecz.
Po 16 latach Hiszpania odzyskuje puchar świata, do tego w jakim stylu, przez cały turniej straciła tylko 1 bramkę. Natomiast Unai Simon miał tylko 10 strzałów do obrony. Dla porównania, sam Emiliano Martinez tylko w finale miał 11 interwencji.
Rekordy
Leo Messi kończy ten turniej z 8 trafieniami i 4 asystami, lepszy był tylko Kylian Mbappe, który zdobył 10 bramek, przy 4 asystach. To Kylian Mbappe jest teraz rekordzistą mundiali, pod względem liczby goli, 22 bramki, w 22 meczach – KOSMOS. Leo Messi ma tylko jedną bramkę mniej i mimo tego, że On ma za sobą 6 mundiali, a Francuz 3, to i tak są to liczby wybitne i świadczące o wręcz niespotykanym piłkarskim geniuszu, którym jest Argentyńczyk. Mecz z Hiszpanią mu i jego drużynie nie wyszedł, ale jego legendy nawet takie spotkanie nie zmaże, zwłaszcza, że i tak ma już jeden puchar świata na swoim kadrze, a dla wielu jest największym piłkarzem, który kiedykolwiek chodził po tym świecie.
Poza tym Michael Olise pobił rekord wielkiego Pele, a to wszystko dzięki 7 asystom w tym turnieju, co jest poprawą o jedną asystę, względem dokonania Brazylijczyka, jeżeli chodzi o liczbę asyst w jednym mundialu.
Co warte uwagi, indywidualne nagrody za te Mistrzostwa Świata otrzymali:
MVP: Rodri
Złota Rękawica: Unai Simon
Najlepszy młody zawodnik: Pau Cubarsi
Anty(Bohaterzy)
Argentyna zagrała wstydliwy finał, oddała całe 0 strzałów celnych meczu, samych prób miała tylko DWIE. Hiszpania za to oddała 20 strzałów, w tym 12 celnych. Przepaść, Hiszapnie nikogo tak nie zdominowali w tym turnieju jak Argentyny i to jeszcze w wielkim finale.
Nie dał również o sobie zapomnieć Slavko Vincić. Słoweniec oczywiście miał kilka słusznych decyzji, jak np. wyrzucenie z boiska Enzo Fernandeza, ale przy tym był niekonsekwentny i już drugiej kartki Paredesowi nie dał. Ten zresztą IQ poniżej 60 punktów zademonstrował jeszcze po meczu, gdy m.in. uderzył Gaviego, a przy tym kopnął Erica Garcię.
Wracając jednak do arbitra meczu (na Paradesa szkoda więcej słów), pokazał jak nieodpowiedzialne jest pozwalanie na prowadzenie meczu przez niego, zwłaszcza o takiej randze, a najlepiej jakiegokolwiek. Mecz Polski ze Szwecją jeśli nie wypaczał, to na pewno znacznie utrudniał go Polakom, dziwne jednak, że mimo takich popisów On jest na mundialu i jeszcze dostaje do poprowadzenia mecz o tytuł.
Jednak nie tylko go warto wyróżnić. Na fecie nie mogło zabraknąć Donalda Trumpa i Gianniego Infantino. To generalnie nic złego, że tam się pojawili, mowa w końcu o Prezydencie jednego z krajów gospodarzy turnieju oraz o szefie FIFA. Szkoda tylko, że sam Trump musiał być nawet na widoku w trakcie celebracji Hiszpanów, zamiast po prostu im pogratulować i odejść wraz z innymi działaczami i spokojnie z boku przyglądać się nowym-starym Mistrzom Świata.
Gianni Infantino tym razem nic złego nie zrobił, jednak to, że nie zrobił nic przed turniejem, aby wpuścić sędziego z Somalii – Omara Abdulkadira Artana, ponieważ tak chciał Trump, czy też za namową Prezydenta USA pozwolił grać Florianowi Balogunowi w meczu z Belgią w 1/8 finału jest parodią, parodią i kompromitacją piłki nożnej, idei mundialu. Można to nazwać cyrkiem, ale żaden klaun i cykl nie zasługuje na obrazę, ponieważ Infantino prowadzi FIFĘ na dno.
Wielka Hiszpania
Wygrana Hiszpanii, jej styl, jej genialna defensywa, to wiemy wszystko. Jednak tego sukcesu mogłoby nie być gdyby nie wspaniała robota selekcjonera – Luisa de la Fuente. Przychodził w gorszym momencie dla reprezentacji z Półwyspu Iberyjskiego. Zaczynał w 2023 roku, ostatnie trofeum Hiszpanów to EURO 2012. Miał wrócić z tą drużyną na szczyt. I co? Na razie wygląda to wzorowo i śmiało można go dodać do panteonu najwybitniejszych selekcjonerów w historii. W pierwszym roku swojej pracy z drużyną La Furia Roja zdobył Ligę Narodów, w 2024 wygrał Mistrzostwo Europy, w 2025 po karnych przegrał Ligę Narodów z Portugalią. Teraz zdobywa tytuł Mistrza Świata. Czy trzeba coś więcej? Poza tym jego bilans to 49 meczów, 39 wygranych, 7 remisów i tylko 3 porażki. Średnia punktów na mecz to 2,53 – Mistrz.
Inni bohaterzy tej kadry to Unai Simon, na mundialu wbrew wszystkim udowodnił swoją przydatność wielkość w kadrze, Pau Cubarsi, wielki, młody obrońca. Marc Cucurella w reprezentacji jest być może jednym z najlepszych lewych obrońców w dziejach, zachowujący balans w grze defensywnej i ofensywnej. Rodri – znowu najlepszy zawodnik turnieju, tym razem na MŚ i kto wie, być może z kolejną Złotą Piłką na koncie. Mikel Oyarzabal i Dani Olmo również TOPowi zawodnicy w kadrze. Można wielu jeszcze wymieniać, tak jedno jest pewne, Hiszpania to przeszłość, Hiszpania to teraźniejszość i prawdopodobnie też piękna przyszłość.
Hiszpania – Argentyna 1:0 (Ferran Torres 106′)
Obrazek wyróżniający: Pixabay
